Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś232
WczorajWczoraj892
RazemRazem2099927
Bieszczadzka Kuchnia
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

Smaki naszego dzieciństwa towarzyszą nam przez całe życie. Każdy z nas ma spis swoich ulubionych potraw, często są to dania regionalne,  charakterystyczne tylko dla danego terenu. Do niedawna prawie o nich nie mówiło się, zostały wyparte przez unifikowane jedzenie, masowe żywienie. Obecnie tendencje odwracają się. Coraz częściej mówi się o zdrowej żywności, o zachowaniu tradycyjnych potraw wykonanych z produktów charakterystycznych dla danego kraju, regionu, o powrocie do smaków dzieciństwa. Szczególnie jest to widoczne w turystyce. Powstaje nowy segment: turystyka kulturowa, kulinarna. Coraz częściej goście przybywają do naszego regionu aby nacieszyć się jego historią, poznać obyczaje, skosztować tradycyjne potrawy.

Fot. Mariusz Strusiewicz Pierogi po bojkowsku w "Dębowej Gazdówce" w Łodynie

 

Kuchnia bieszczadzka, bojkowska

Bardzo często spotykam się z pytaniem jaka jest tradycyjna kuchnia bieszczadzka. Prawdę powiedziawszy trudno mi na nie odpowiedzieć albowiem jest to temat bardzo złożony. Moim zdaniem czegoś takiego jak tradycyjna kuchnia bieszczadzka nie było, nie ma i nie będzie. Możemy co najwyżej mówić o tradycyjnych daniach serwowanych kiedyś przez górali ruskich, którzy żyli na naszym terenie.To była bardzo ubożuchna kuchnia chłopska, charakterystyczna dla ludzi zajmujących się hodowlą i rolnictwem, w dużej mierze była oparta na nabiale (mleko i jego przetwory), ziemniakach oraz kapuście. Przeważnie jadano jeden posiłek, tylko najzamożniejsi mogli pozwolić sobie na dwa. Bojkowszczyzna w wyniku przesiedleń przestała istnieć, pozostała po niej tylko niewielka spuścizna, w tym kilka przepisów na chłopskie jadło. Nasz region był wielonarodowy, wieloetniczny więc także potrawy które u nas jadano było różnorakie wynikające ze specyfiki danej kultury. Tutaj szczególną uwagę należy zwrócić na kuchnię żydowską. Moim zdaniem należy także pamiętać, że inaczej jadano po dworach, a inaczej w miejskich kamienicach, a zgoła inaczej w chłopskich chatach. Tamta Sanocczyzna przestała istnieć.Na teren Bieszczadów i okolic przybyli nowi osadnicy wraz ze swoimi potrawami. Ponad to kuchnia ciągle ewoluuje, zmienia się, dostosowuje do nowych trendów, zwyczajów żywieniowych. Ma na nią niebagatelny wpływ zamożność mieszkańców.

 

Kuchnia łemkowska

Kuchnia łemkowska była ciekawsza pod względem smakowym, bardziej zróżnicowana. Tu także mieszały się nacje, Łemkowie byli ludźmi bardziej zastawionymi na zmiany, chłonęli nowinki, w tym kulinarne. Na Łemkowszczyźnie częste były sezonowe wyjazdy do pracy na Górne Węgry, czyli dzisiejszą Słowację. Przeważnie pracowali przy zbiorach: sianokosach, żniwach,  wykopkach, część zapłaty otrzymywali w naturze.To odbiło się na serwowanych tutaj daniach, podawano np. mamałygę czyli gęstą potrawę z rozdrobnionej kukurydzy. Kuchnia łemkowska to typowa kuchnia karpacka,  na tradycyjną rusińską kuchnię chłopską nałożyły się  wpływy polskie, węgierskie, słowackie.

 

Kuchnia galicyjska

Bardzo ciekawa jest kuchnia galicyjska. Powstała  w dużej mierze na przełomie XVIII i XIX w, kształtowała się   pod wpływem kuchni innych narodów: czeskiej, niemieckiej, żydowskiej, węgierskiej i naszej wołoskiej. Bogactwo smaków jest olbrzymie, łączy je jednak pewien charakterystyczny zestaw produktów np. kasze, podroby, bakalie,grzyby, przypraw wykorzystywanych przy komponowaniu dań. Kuchnia galicyjska pachnie kminkiem, makiem, czarnuszką, czosnkiem, goździkami. Bardzo ważnym składnikiem i zarazem wyróżnikiem tejże galicyjskości jest kuchnia miasta Krakowa wzorowana w dużej mierze na wiedeńskiej. Wśród potraw charakterystycznych dla kuchni krakowskiej są: biały barszcz z białą, parzoną kiełbasą, maczanka, sznycel po wiedeńsku, jaja po wiedeńsku, kaczka po krakowsku z kaszą i grzybami, no i słynna i pyszna kiełbasa liskiecka. Kuchnia krakowska to desery: drożdżówki z śliwkowymi powidłami, żydowskie obwarzanki z makiem lub sezamem, tort Sachera ,  sernik po wiedeńsku.

 

Fot. B&B Tak smakują  nasze Bieszczady Zapraszam na Ich jakże smakowitą stronkę pełną przepisów https://www.facebook.com/ubyniaibeatki/



Garść przepisów

Są sprawdzone, swoimi korzeniami sięgają do zamierzchłych czasów. Dania są smaczne, proste, w większości tanie, przyrządzane z łatwo dostępnych produktów. Moją ulubioną potrawą z lat dziecinnych jest maczanka. Bardzo łatwo można ją przyrządzić, jest pyszna, tania i zdrowa.

Mama przygotowywała ją nam na śniadanie jako samodzielne danie, jedliśmy ją z chlebem. Przeważnie jednak maczankę u nas podawano do pierogów.


Maczanka


2/3 litra mleka, 1/3 litra wody, 4 jajka, mąka, sól i pieprz do smaku, przysmażona na tłuszczu cebulka.

Mleko z wodą zagotowuje się, wrzące odstawia się aby trochę ostygło, wbija się do niego jajka, dokładnie "rozkłóca" i gotuje na bardzo małym ogniu. Do dotowanej cieczy dodaje się mąkę, tyle ile wlezie, tak aby potrawa miała konsystencję budyniu. Po zakipieniu dodaje się do niej przyprawy i cebulkę. Można cebulę przysmażyć na wędlinie np. boczku czy szynce, potrawa wtedy jest jeszcze smaczniejsza.

 

Zalewajka

Garść suszonych grzybów, preferowane białe grzyby (tak u nas nazywa się borowiki), trochę włoszczyzny, kilka

kartofli, szklanka żuru, śmietana, słonina,cebula, sól, pieprz. Grzyby namaczamy i po kilku godzinach gotujemy (nie zmieniamy wody), po ugotowaniu kroimy. W osobnym garnku gotujemy wywar z włoszczyzny, kroimy do niego kartofle, gotujemy. Po ugotowaniu łączymy wywaryi dodajemy żur wraz ze śmietaną. Po zakipieniu dodajemy słoninę z podsmażoną cebulką i doprawiamy.

 

Kwaśnica - jak nazwa wskazuje powinna wykrzywiać buzię.

Kilogram kapusty z kwasem, 1,5 kg wędzonych żeberek ewentualnie wędzonych kości ze schabu, 2 marchewki, pietruszka, pół główki czosnku, kminek, ziele angielskie, liść laurowy, sól i pieprz

Mięso zalać gorącą wodą  i wolno gotować jak na rosół, po ok. godzinie należy pokrojone  dodać warzywa, a jak te będą miękkie dodać kapuchę z kwasem. Po pół godzinie dajemy przyprawy,  w tym czosnek. Można dodać zasmażki. Podajemy z ugotowanymi osobno kartoflami.

 

Proziaki

Proziaki to temat rzeka, więc pozwolę sobie zacytować fr. folderu  "Kulinarne opowieści czyli wędrówki po smakach województwa podkarpackiego": "Proziaki to placki mączne z dodatkiem sody oczyszczonej. Pochodzą z Podkarpackiego, gdzie mają udokumentowaną tradycję wyrobu od ponad 150 lat. Mąkę wystarczy wymieszać z wodą, dodać niewielką ilość sody oczyszczonej, lekko posolić, zagnieść ciasto, rozwałkować na placki, okrągły krążek i upiec na rozgrzanej blasze tradycyjnej kuchni kaflowej, opalanej drewnem. Obecnie piece się je najczęściej na na patelni na niezbyt głębokim tłuszczu lub na patelni teflonowej, bez omasty. Kuchenną blachę zastępują też powodzeniem krążki wyciętej grubej blachy lub specjalne podkładki dostępne w sklepach AGD. Pieczone są także w piecu chlebowym lub piekarniku. Proiaki robiono często, gdy zabrakło chleba. Zamożniejsi gospodarze wypiekali chleb raz w tygodniu w sobotę, a biedniejsi - co dwa tygodnie lub nawet rzadziej. Gdy w komorze (spiżani) nagle okazało  się, że skończyły się bochny chleba,zaradna gospodyni szybko zagniatała ciasto z sodą i w kwadrans później pierwsze ciepłe proziaki były już gotowe ratując sytuację. Zresztą mogła je nawet przygotować wcześniej, bo trwałość konsumpcyjna proziaka jest długa, a nawet przyschnięty jest dalej smaczny."

Jeden z przepisów z folderu "Składniki: 0,5 kg mąki, 1 i 1/4 szklanki maślanki lub kwaśnego mleka, 1 jajo, 1 łyżka cukru, 3/4 łyżeczki soli, pół łyżeczki sody oczyszczonej. Wykonanie: zagnieść ciasto, wyciąć z wyrobionego ciasta krążki lub kwadraty, a następnie ułożyć je na blasze lub patelni i piec na wolnym ogniu."

1/2 kg mąk,i  2 szklanki zsiadłego mleka, 2 łyżeczki sody oczyszczonej, jajko,  1/2 łyżeczki soli

Z wymienionych składników wyrabiamy ciasto.  Takie jak na pierogi, z niego formujemy  placki, które pieczemy

na blacie kuchni. Przepyszne są ciepłe proziaki z masłem. Takim rozlewającym się po placuszku.

 

Fot. Konrad Ulanowski Proziaki z galerii "Barak" w Bóbrce

 

Prozioki z serem z "Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec";

"1 kg mąki, 20-30 dag białego sera, 1 całe jajko, 2 żółtka, 2 szklanki kwaśnego mleka lub maślanki, 1 łyżka cukru, 1 łyżeczka soli, 1 płaska łyżeczka sody

Mąkę przesiać z sodą, dodać pozostałe składniki i zarobić kwaśnym mlekiem ciasto. Uformować wałek, pokroić go w plastry, rozwałkować owalne placki o grubości 1 cm. Smażyć z obu stron na skraju blachy kuchennej tak, by ich nie przypalić. Wspaniale smakują posmarowane świeżym masłem i popijane mlekiem lub zbożową kawą  mlekiem."

 

Langosze

1 kg zwykłej mąki, 1 kostka drożdży (42 g), 1/2 l mleka, 2 jaja, szczypta sody oczyszczonej , 1 kwaśna śmietana, sól.

Placuszki bardzo podobne do proziaków, charakterystyczne dla kuchni węgierskiej i słowackiej. Przygotowujemy rozczyn, który następnie mieszamy z mąką, jajkami, śmietaną i solą. Wyrabiamy ciasto, odstawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia  dwukrotnie mieszając. Łyżką nabieramy kawałki ciasta,z których na posypanej mąką stolnicy formujemy okrągłe placki. Smażymy je na rozgrzanym oleju. Podajemy na słodko lub ostro, można je posypać żółtym serem np. huculskim, zjadać z sosami mięsnym lub grzybowym itd.

 

Knysze

Z ciasta na proziaki robimy knysze. Są różne wersje. Jedni wykrawają kółeczka z ciasta i formują duże pierogi. Ja znam placuszki do wnętrza których nakładało się farsz i smażyło na tłuszczu ewentualnie piekło w piecu chlebowym. Farsz jak na pierogi może być różny. U nas jest popularnych z kaszy gryczanej i sera z cebulką (na szklankę kaszy 20 dag sera pełnotłustego), z kaszy jęczmiennej z mięsem i cebulką, z ziemniaków i sera z cebulką, moje ulubione z kartofli sera typu huculski z czosnkiem niedźwiedzim (niektórzy zamiast sera huculskiego robią z koziego). Mama nam robiła z kiszonej kapusty drobną pokrojonej z dodatkiem kartofli i ze przesmażoną cebulką.

 

Knyszyn

To knysze robione z ciasta drożdżowego, takiego jak na chleb lub na langosze. Można też było je robić z mąki żytnej na serwatce. Farsze robi się takie jak na pierogi z samego sera, sera z ziemniakami itd.

 

Knysz zwany kołaczem Boże jak ja bym je zjadła placek ziemniaczany pieczony w piecu chlebowym na liściu kapusty.

2 kg startych na tarce ziemniaków zmieszać z 3 ugotowanymi ziemniakami, jajkiem czyli mamy do czynienie z farszem na gołąbki ziemniaczane. Takie ciasto rozkładamy na liściu kapusty, nadziewamy czym chcemy i robimy coś a 'la chlebek. Posmarować masłem i do  pieca na 40-45 minut.

 

Gałuszki (Hałuszki) według przepisu Barbary Chrobak


Ok. /1kg/ Ziemniaki ugotowane ze skórką/ wystudzić, obrać/ ziemniaki i mięso ja daję mięso…karkówka lub od szynki.. /lub wędlinę przepuścić przez maszynkę/. Wymieszać z z przysmażoną bułką tartą na maśle, 3-4 jajkami, śmietaną i mąką. Przyprawić, zagnieść na gładką masę. Formować dłońmi kulki, Piec na natłuszczonej blaszce z papierem pergaminowym. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 °C na złoty kolor. Podawać posypane pietruszką. Ja robię to z nadzieniem. Grzybki do środka. grzyby:
Rydze pokroić drobno podgotować odcedzić. Cebulkę podsmażyć na maśle dodać rydze, kostkę winiary, pieprz + pieprz ziołowy i 1/2 łyżeczki wegety.

 

 

Gołąbki z ziemniaków wg przepisu gospodarstwa agroturystycznego "Na Zamłyniu" w Jałowem

• średnia główka kapusty
• 1kg ziemniaków
• 1 jajko
• 1 bułka pszenna
• 1 łyżka soli
• 0,5 łyżeczki pieprzu
• 1 cebula
• słonina/boczek
Kapustę sparzamy, oddzielamy liście od głowy i zostawiamy do ostygnięcia. Ziemniaki ścieramy i dodajemy jajko, bułkę. Następnie kroimy cebulę, boczek/słoninę w kostkę, podsmażamy i dodajemy do ziemniaków. Dodajemy resztę składników i wszystko razem mieszamy.
Gotową masę ziemniaczaną zawijamy w kapustę. Wkładamy do szybkowaru dusimy ok. 1 godziny na małym ogniu.
Podajemy gołąbki z sosem grzybowym lub z podmarzną cebulą

 

 

 

Nalewka z truskawki wg Zamłynianki

Składniki:

  • 1kg truskawek
  • 1kg cukru
  • 1l spirytusu 95%

 

Owoce zalewamy cukrem zostawiamy na jedną dobę. Następnie zalewamy spirytusem. Zostawiamy na 6 tygodni w ciepłym miejscu. Po 6 tygodniach oddzielamy owoce od nalewki i zlewamy do butelek. Na następne 6 tygodni lub 3 miesiące odstawiamy do ciemnego miejsca.

 

Hryczanyki, hmm ponoć jest to potrawa bojkowska. Jest traktowana jako regionalna w Bieszczadach. Nic podobnego, to potrawa znana w całych Karpatach i na Kresach. U nas w regionie, gdzie mięso jedzono bardzo rzadko wykonywano ją z kapusty i kasz. Mogła to być kasza jęczmienna, mogła być i gryczana

Rusińskie hryczanyki

25 dag ugotowanej kaszy gryczanej lub jęczmiennej

2 garści drobno pokrojonej kapusty kiszonej

3 jajka

kawałek sera huculskiego lub jakieś ostrego żółtego

dużo czosnku, tak z pół główki,

1 cebula,

sól, pieprz, tłuszcz do smażenia, na bogato to było robione na smalcu z boczku.

Wszystko razem wymieszać i usmażyć na gorącym tłuszczu. Podawać można ze śmietaną wymieszaną z koperkiem lub z sosem koperkowym.

 

Kresowe hryczanyki

1/2 kg ugotowanej kaszy gryczanej a raczej wyprażonej i spod pierzynki

1/2 mięsa mielonego np. z szynki

3 jajka

dużo czosnku, pieprz, sól i tłuszcz do smażenia

Wszystko razem wymieszać i usmażyć na gorącym tłuszczu. Podawać można ze śmietaną wymieszaną z koperkiem lub z sosem koperkowym. Podawać ze sosem z suszonych borowików.

 

Opiekanki wersja współczesna

25 dag ugotowanego pęczaku,

2 łyżki bułki tartej

1 jajko, przyprawy akie kto lubi, pyszne są z koperkiem lub z przysmażoną cebulką

Zmielić pęczak, wymieszać kaszę z jakiem i dodatkami, otoczyć w bułce i na gorący tłuszcz. Idealne do mięsno-grzybowego sosu.

 

Fuczki

Fuczki zdobywają coraz większą popularność, powoli stają się jedną z wiodących potraw kuchni bojkowskiej. Polecam z sosem czosnkowym.

Garść kiszonej, umytej kapusty kroimy drobno i dodajemy do gęstego ciasta naleśnikowego. Każdy kucharz ma swój przepis na ciasto, więc proponuję go wykorzystać. Ja robię z szklanki mleka, dwóch jajek,  szklanki mąki i kilku łyżek oleju. Dobrze wymieszane ciasto daję na rozgrzaną patelnię teflonową. To wersja dla odchudzających się, dla pozostałych proponuję robić ciasto bez dodatku oleju. Wtedy pieczemy fuczki podobnie jak grubsze placki ziemniaczane, dajemy na rozgrzany tłuszcz. No i kwestia dodawania kminku do potraw. Bojkowie uwielbiali dwie przyprawy: kminek i czosnek, proponuję pójść ich śladem do kapusty dodajemy trochę kminku, a same fuczki pałaszujemy z gęstą śmietaną z czosnkiem lub sosem czosnkowym.

 

Fot. Oberża "Zakapior" w Polańczyku

 

Syrop z kwiatów bzu czarnego

Na prośbę naszych  Gości publikuję sprawdzony przepis na syrop z kwiatów bzu czarnego. Ten krzew jeszcze obficie kwitnie w Bieszczadach. 40 kwiatów bzu czarnego należy dokładnie umyć, włożyć do metalowej mirski i chwilę odczekać. W tym czasie gotujemy syrop z 1 kg cukru i z 1 litra wody, którym zalewamy kwiaty. Przez trzy dni kwiaty bzu czarnego trzymamy w syropie od czasu do czasu je mieszając. Pod koniec trzeciego dnia dodajemy do mikstury dwie obrane cytryny. Przelewamy do metalowego garnka i gotujemy. Gorący syrop cedzimy i dajemy do wygotowanych słoików. Ja jeszcze go pasteryzuję. Syrop jest nie dość, że pyszny to jeszcze leczniczy. Gotowy  chyba można kupić w galerii Czarny Kot w Cisnej. Mówię chyba, bo wystarczy gościom wspomnieć o czymś pysznym, a szybciutko to schodzi. Dotyczy to także czosnku niedźwiedziego sprzedawanego w oleju lub suszonego. Ten ostatni kupujemy za 4 zł szklanka u Adama

 

Tradycyjny chlebek według Włóczykija Bieszczadzkiego

Chleb 380 g zakwasu z mąki żytniej 2000 500g mąki pszennej 650 i wyżej 500 ml wody Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 10-12 godzin. Potem w pół szklanki wody rozpuszczamy dwie łyżki wody i dodajemy do ciasta. Dodajemy mąkę żytnią typ 500-700 Łyżka soli i jak ktoś chce to różne ziarenka Wyrabiamy ciasto, można mikserem ok. 5 minut Napełniamy 2 foremki i czekamy aż urośnie do brzegów Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 220-230 st. i pieczemy 10 min. Potem zmniejszamy temp. do 200 st. i pieczemy ok. 50-55 min. Wyciągamy wierzch lekko traktujemy masełkiem i spryskujemy wodą by skórka była miękka. Czekamy jak wystygnie - idzie ciężko Smacznego!

Chleb  z okolic Rymanowa

Na prośbę Kolegi z grupy znalazłam fajny przepis na chleb. Taki chleb piekła babcia mojej sąsiadki, a nam dzieciom robiła podpłomyki. "Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec"; "Chleb Zakwas rozmiesić letnią wodą, dodać do kwaśnego mleka. Z tego zrobić rozczyn. Niekiedy zamiast kwaśnego mleka można dodać ugotowane ziemniaki przemielone przez maszynkę . Rozmieszać je z ciepłą wodą i mąką żytnią. Zostawić do wyrośnięcia. Najlepiej rozczyniać, a dopiero rano wymieszać. Dodać soli, troszkę kminku, można odrobinę drożdży. Dodać mąki żytniej tyle, aby ciasto było gęste. Miesić tak długo, by ciasto odchodziło od ręki. Zostawić do wyrośnięcia. Gdy ciasto wyrośnięte zaczyna opadać dajemy do okrągłej miski namoczonej w wodzie i wysypujemy (odwracamy) na drewnianą łopatę posypaną otrębami lub wyłożoną liśćmi kapusty. Następnie wsadzamy do pieca i pieczemy około półtorej godziny . Po upieczeniu skraplamy wodą lub smarujemy tłuszczem. Podpłomyki  Z tego samego ciasta pieczemy podpłomyki. Formujemy okrągłe placki na łopacie posypanej otrębami lub na liściach kapusty. Robimy w nich małe dołeczki i wsadzamy do pieca. Po upieczeniu jemy z masłem i zimnym mlekiem lub smażoną cebulą."

 

Fot. Marcin Włoczykij

 

Sałatka z rydzy i papryki

Druszlak obgotowanych w słonej wodzie rydzy, tyle samo papryki czerwonej, 4 główki czosnku (nie może być o coś z Chin sprzedawane w Polsce jako czosnek, ale za to może być suszony czosnek kupowany u Adama w Polańczyku, daję wtedy garść) i zalewa. Zalewa to: pół litra octu 10 %, 16 łyżek oleju, 1 paczka chili, 1 kg cukru. Do słoików dajemy wymieszane pokrojone rydze, paprykę, czosnek i zlewamy gorącą zalewą. Pasteryzujemy. Paprykę można zblanszować, ale nie polecam. Pasteryzowanie i zalewa zmiękczą ją, będzie krucha.

Przepis na smalec z borowikami, mogą być i inne grzyby od Mamy Wieśka z Przełęczy Wyżnej

Kosz grzybków podgotować w całości w osolonej wodzie, ostudzić i dobrze odcedzić. Podgotowane grzyby mielimy w maszynce. Do woka lub na patelnię, dajemy trochę cebulki, nie podsmażamy tylko dusimy, jak będzie miękka wsypujemy grzybki, dodajemy 2 lub 3 kostki smalcu, przyprawiamy  solą o ile trzeba, pieprzem czarnym i ziołowym, wegetą i jak koś lubi maggi. Jak znajdę dziś borowiki ceglastopore to zrobię sobie smalczyk ale dodam do niego trochę czosnku. Pasteryzujemy. Smakuje z chlebkiem ale takim prawdziwym, można je dodać do farszu do gołąbków, a nawet do farszu do uszek.

Wczoraj nazbierałam kani. Jest sucho, ładnie to one nie wyglądają więc ususzę je. Wysuszone kanie daję do moździerza, rozgniatam na proszek, ładuję do słoika. Świetna przyprawa do sosów i zup np. zwykłej kartoflanki.

Mazidło z rydzami

Pół kilograma karkówki zemleć, na wolnym ogniu wytopić tłuszczyk, dodać do niego pół kilograma pokrojonego w drobną kosteczkę boczku i pół kilograma obgotowanych pokrojonych w kosteczkę rydzy. Smażyć na wolnym ogniu, gdy tłuszcz będzie złocisty wrzucić do niego dwie duże drobno pokrojone cebulki, podsmażyć. Doprawić jak to lubi, może być sól gruboziarnista, pieprz, jarzynkę. Wlewać do słoiczków, postawić wieczkiem do spodu i w takiej pozycji studzić.

Solone rydze

Garnek kamienny lub duży słoik wypełnić warstwami oczyszczonych, umytych kapeluszy rydzy lub opieniek. Kapelusze kłaść w dół, każdą warstwę grzybów soli się gruboziarnistą solą bez dodatku jodu, pieprzy grubo zmielonym pieprzem, można dodać liście laurowe, trochę pokrojonej cebulki. Grzyby nakrywa się lnianą ściereczką i obciąża. Przechowywać w lodówce lub zimne spiżarni.

Kiszone rydze

Oczyszczone rydze należy krótko wrzucić na 2-3 minuty na wrzącą wodę lub zalać je wrzącą wodą i zostawić do wystygnięcia.  Potem je odcedzamy i studzimy. Na dno glinianego garnka dajemy warstwę pokrojonej cebulki, warstwę rydzy kapeluszami do góry, solimy e umiarkowanie grupoboziarnistą solą, potem dodajemy kolejne warstwy, na końcu powinny być grzybki. Jeżeli lubimy czosnek to miast cebuli dajemy pokrojony czosnek ale nasz polski, liście laurowe i ziele angielskie.  Na ostatnią warstwę grzybków dajemy talerzyk i obciążamy. Trzymamy w ciepłym miejscu, zbieramy dwa razy dziennie mętny płyn  jak trzeba dodajemy przygotowanej osolonej wody. Jak grzybki skisną to dajemy je do zimnej spiżarni.


Fot. Jacek Bis

 

Bieszczadzkie zioła i miody

Polecamy Bieszczadzkie zioła u Adama Kokosa. Swego czasu  nasze drogi skrzyżowały się z Adamem, który w Polańczyku i nie tylko, handluje ziołami, przyprawami, herbatkami. Adam to typowy pasjonat, potrafi zarazić swoją pasją, grupy go uwielbiają, a zioła i przyprawy kupują w ciemno. Największym hitem jest suszony czosnek niedźwiedzi .  Nie pochodzi  ze środowiska naturalnego, ale z uprawy prowadzonej w Manastercu w Górach Słonnych. To był wprost modelowy przykład wzbogacenia oferty turystycznej mający swoje korzenie w naszej wyjątkowej przyrodzie. Zioła i przyprawy naprawdę przypadły nam do gustu, a moja kuchnia wzbogaciła się o nasiona kozieradki.  Wszystkim zainteresowanym polecam zioła i przyprawy Adama, są one naturalne, bez konserwantów i soli, bardzo dobre jakościowo i po bardzo przystępnej cenie. Za szklankę (Adam mierzy wszystko szklankami) np. suszonego czosnku niedźwiedziego, suszonej, wędzonej papryki, suszonych pomidorów, suszonych pomidorów z ziołami płaci się 5 zł. Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową. Strona

http://ziola-bieszczady.pl/index.php

 

 

Zagroda edukacyjna Serowy Raj Bożeny Wisły w Bukowcu

Mam same dobre wieści, dziś bez mała uprawiam propagandę sukcesu. Przede wszystkim bezczelnie pochwalę się sukcesem Bożenki z https://www.facebook.com/Domki-Góralskie-Bukowiec-499109450272073/ ​ Od dawna promujmy jej pyszne sery, za jej twarożkiem mogę pójść na koniec świata . W Medyni Głogowskiej w czasie finału wojewódzkiego konkursu Nasze Kulinarne Dziedzictwo Bożenka była bezkonkurencyjna, a raczej jej ser podpuszczkowy z nutą leśną był tak dobry, że zdobył pierwszą nagrodę w kategorii nabiał. To nie jedyny bieszczadzki sukces, pani Krysia Wronowska z Rybnego zdobyła uznanie za swoje nalewki. Serdecznie gratuluję obu Paniom. Tym bardziej że Bożena Wisła​ pokonała 80 konkurentów,a jej pyszności oceniali znawcy sztuki kulinarnej.   Bożenka jest partnerem akcji rabatowo-promocyjnej KochamKolej.pl, a zioła i przyprawy kupuje u Adama Kokosa w Polańczyku. Jesienią 2017 r. Bożenka zdobyła "Perłę" na targach żywności "Polagra" w Poznaniu.

 

 

Oferta

Wieś Bukowiec to niewielka wieś rolno-letniskowa nad rzeką Solinką i południową odnogą Jeziora Solińskiego. Atrakcyjnie położenie między łagodnymi wzgórzami i nad wodą. W tej uroczej miejscowości znajduje się edukacyjne gospodarstwo ekoagroturystyczne. Gospodarstwo eko-agroturystyczne jest  czynnym gospodarstwem rolnym. Powierzchnia gospodarstwa to 13,20 ha użytków rolnych. Produkcja roślinna w gospodarstwie ukierunkowana jest na uprawę zbóż i ziemniaków. Hodowane jest bydło rasy simental, kury i  kaczki. Na terenie gospodarstwa odbywają się zajęcia edukacyjne z produkcji serów oraz uprawy ziemniaków. W trakcie zajęć edukacyjnych gospodyni zapoznaje uczestników z zagadnieniami przetwórstwa mleka w zakresie produkcji serów oraz uczy ich praktycznego wykonania. Po zakończonych zajęciach praktycznych młodzież udaje się na poczęstunek lub ognisko, gdzie przygotowane są różne gry i zabawy oraz degustacja samodzielnie wytworzonych produktów – serów.

http://www.zagroda-edukacyjna.pl/index.php?option=com_places&controller=places&task=details&id=228

 

 

Polecam

Produkt lokalny

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

Bieszczadzki produkt regionalny

https://www.facebook.com/regionalnieismacznie

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Leśna kuchnia warsztaty przyrodnicze, oczywiście i tu królują sery Nikosa

 

Opracowanie Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski, turystyczny, pilot wycieczek 502 320 069

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej, pokazy ptaków drapieżnych, wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 504 750 254, zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim, żaglowanie po Jeziorze Solińskim spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku, zakup ziół i przypraw u Adama (Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową.) itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

 

Kolejka wąskotorowa to jedna z największych atrakcji w naszym regionie, a jednocześnie na jej stacyjkach można dobrze zjeść. Polecam ciastka w kramach w Balnicy i świetne jagodzianki, proziaki, miody, lokalne sery na stacji w Majdanie.

 


 

Polecane restauracje

Gdzie dobrze zjeść w Bieszczadach? Oto jest pytanie. Polecam naszą facebookową stronę https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu sami Goście i Bieszczadnicy informują, gdzie można dobrze zjeść. Polecenia znacznie odbiegają od tych promowanych w mediach głównego nurtu. Nasze Koleżanki i Koledzy najczęściej polecają knajpki, bistra, karczmy w gminie Cisna, na pierwszym miejscu stawiając stolicę gminy, a na drugim ...Smerek. O rozreklamowanej Wetlinie poza jednym wyjątkiem cisza. I tak najczęściej polecanym miejsce, gdzie można dobrze zjeść jest "Na zamościu" w Cisnej i "Paweł nie Całkiem Święty" w Smereku. Osobiście w Cisnej stawiam na bistro "Polanka", gdzie można coś nie coś przekąsić np. proziakoburgery z serem owczym czy wołowe, ale tu na pierwszy ogień idą znakomite desery, kawa i herbata. Mi osobiście najbardziej smakuje ciasto ze śliwkami i szarlotki, no i świeżutkie gofry. Z tymi ostatnimi ostrożnie, bo podają tam gofry z syropem klonowym i owocami, po zjedzeniu jednego jest się tak zasłodzonym, iż przez dwa tygodnie nie można patrzeć się na słodkości. Herbaciaria & Bistro "Polanka" w Cisnej https://www.facebook.com/herbaciarnia.bistro.polanka/ "Siekierezada" to temat rzeka, atrakcja turystyczna i miejsce, gdzie ostatnio dobrze karmią w jednym. Nasze grupy obiady jadają w " Pensjonat Karcza  Kardasów" (ta rodzinka znakomicie karmi, jeden z  braci prowadzą "Polankę" a drugi "Pensjonat", mama właścicielki "Polanki" robi te pyszne jagodzianki i proziaki w "Zakątku Włóczykija" w Cisnej, które są sprzedawane na stacji  w Majdanie, a pan Karnas ma stawy z pstrągami i smażalnię w Krywem), polecam znakomitą karkówkę w sosie borowikowym i rydze z patelni. Zresztą w Cisnej łatwiej mi wymienić miejsca, gdzie niesmacznie dają jeść niż te polecane, poziom jest naprawdę dobry i wyrównany. W większości nie jadłam więc posłużę się opinią innych, Goście polecają także ten zielony namiot, gdzie oferują ponoć dobre pstrągi. "Pod Kudłatym Aniołem" i "Trola".   Moim zdaniem wyjątki są dwa, o jednym pisze https://krytykakulinarna.com/karczma-lemkowyna-cisna/

 

Fot. Zbigniew Lubecki Cisna

 


 

W Polańczyku znajduje się wiele miejsc, gdzie w miarę dobrze lub nawet dobrze karmią. Najbardziej znany jest "Zakapior", to najbardziej chimeryczna kuchnia w regionie, bywa tu pysznie ale bywa i beznadziejnie. Wystarczy przejrzeć opinie w internecie aby zorientować się, że ma swoich równie licznych zwolenników jak i przeciwników. Sporadycznie tam jadam z grupami, akurat klienci zorganizowani nie mogą narzekać. Potrawy są świeże, porcje nie do przejedzenia, nawet obsługa stara się wypaść dobrze. Moje ulubione dania to żur w chlebie i stolniki ze zgoła rewelacyjną zasmażoną kiszoną kapustą. Osobiście najbardziej cenię sobie kuchnię w ośrodku "Unitra" o którym piszę poniżej i  restaurację przy ośrodku "Polkard". Ta ostatnia serwuje posiłki także dla gości indywidualnych. Dania są świeże, tu nie ma surówek robionych poza kuchnią, produkty są z dobrej  półki, a pani Lucyna jest znakomitą kucharką więc z czystym sercem mogę polecić wszystko z karty. Moją ulubioną potrawą są pstrągi z zestawem surówek (uwielbiam ich surówki i sałatki), piersi kurczaka faszerowane szpinakiem z serem i czosnkiem, w ogóle tu potrawy mięsne. Po drugiej stronie "Polkardu"jest smażalnia pstrąga, ryby palce lizać. Lubię też "Stanicę" takie fajne patio, gdzie podają pyszne desery przy dźwiękach dobrej muzyki. Dobre pstrągi są w "Bieszczadzkim Bracie" w Berezce, obok można kupić znakomite miody. Ostatnio dobrze karmią w hotelu "Ewka" w Myczkowie, te dwie miejscowości przechodzą jedna w drugą. Jesienią podawali tam aromatyczną ze świeżych pomidorów pomidorową z zaciereczkami, była tak smaczna, że zarówno dzieci jak i opieka brała sobie dokładkę.  Polecam także pierś z kurczaka i pierogi z mięsem. Te ostatnie wprawdzie najpierw były mrożone,  mają więc grube ciasto, ale farsz jest bogaty i smaczny.

 

Ośrodek Wypoczynkowy Polkard Polańczyk Zdrój

http://www.polkard.com/

 

 


 

Bacówka Czar PGR-u, Wańkowa, znakomite sery Nikosa to temat rzeka. Nikos w ciągu ostatnich kilku lat stał się prawdziwą marką dobrze rozpoznawalną wśród Bieszczadników i Organizatorów. Bacówka działa cały rok, drzwi tam nie zamykają się nawet zimą, goście uwielbiają ten swoisty klimacik panujący w posiadłości Nikosa. Można kupić sery charakterystyczne dla Karpat i fetę. Przeważnie są robione z mieszanki mleka krowiego, koziego i owczego. Są to sery nikosowe, niegdyś zwane wołoskimi, ser solankowy (Nikos mówi, że gdyby w Jego piwniczce było o jeden stopień niższa temperatura to byłaby to klasyczna feta), bundz, sery w zalewie z oleju z ziół, rzadko bywa bryndza - jedyny ser w 100 % z mleka owczego, ocipek (oscypka w Bieszczadach nie można produkować). Sery solankowe w 16 kg dębowych beczkach są wywożone samolotem do Wielkiej Brytanii. Dla naszych grup mamy degustacje i biesiady. "Czar PGR-u" to pensjonat = gospodarstwo agroturystyczne  oferujący wyżywienie, koszt pobytu 100 zł/os. Mówiąc wprost Nikos selekcjonuje gości, nie każdy może wypoczywać w Wańkowej. Kolega dobiera sobie kompanów do biesiad, uwielbia rozpieszczać oferując co lepsze kąski. Prawie wszystkie produkty pochodzą z Jego gospodarstwa.  Bacówka Nikosa nr tel. 661 461 306 lub 663 66 95 04 Zapraszam do prezentacji  Olszanica i okolice http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278&Itemid=344

Fot. Mariusz Strusiewicz

 


 

Powoli Bezmiechowa przekształca się w jedną z największych atrakcji turystycznych w regionie. Jest tu praktycznie wszystko aby ciekawie spędzić czas. Szybowisko gwarantuje na cudowne panoramy, obserwacja szybowników i np. lotów grawitacyjnych wciąga, rezerwat "Dyrbek" pozwala zapoznać się z resztkami puszczy karpackiej itd. No i można tu naprawdę dobrze zjeść. Porcje są słuszne, wszak tu karmią sportowców, niezbyt drogie, a potrawy świeże i pyszne. Mój faworyt to fuczki z sosem czosnkowym i regionalna ogórkowa z ryżem i ziemniakami. Proszę pamiętać, iż na Kamionkę wjeżdżamy jedną z najtrudniejszych dróg w kraju, stosunek trudności do atrakcyjności jest naprawdę bardzo dobry. Na początku drogi jest bacówka pana Bobaka w której można kupić dobre sery.

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=75

 

Restauracja "Kamionka" szybowisko w Bezmiechowej

https://www.facebook.com/pages/Restauracja-Kamionka/199434123531302

 

 

Szare kluski w "Kamionce"

 


 

W wakacje i w długie weekendy wiele knajpek, restauracji ma w swoje ofercie tanie obiady. Szczególnie  polecam Ośrodek Unitra w Polańczyku, w sezonie letnim na przystani serwują pyszne i bardzo tanie zestaw obiadowe, tego roczna cena  15 zł. Obiady są dwudaniowe, zupa i drugie danie oraz kompot. Tu także podają rewelacyjne pstrągi.

 

http://www.unitra.bieszczady.pl/kuchnia.html

 


 

 

 

 


 

Polecam

Oferta

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Przewodnicy

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4&Itemid=28

Noclegi

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23&Itemid=30

 

Fot. Pensjonat Viking w Ustrzykach Dolnych, tu w kuchni króluje Halinka. Jedzonko jak u mamy, nikt w Jej królestwie nie chodzi głodny mimo iż ceny HB (nocleg, śniadanie, obiadokolacja) są niskie.  Koszt dla grup zorganizowanych to 55 zł dzieci, dorośli 65 zł. Za Jej krokietami z kiszonej kapusty i suszonych grzybów poszłabym na koniec świata.

 

My na facebooku

Bieszczady forum https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/
Beskid Niski forum https://www.facebook.com/groups/278404572261928/
Polska niezwykła https://www.facebook.com/groups/494010277310428/
Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/
Grupa Bieszczady https://www.facebook.com/grupabieszczady