Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś2485
WczorajWczoraj1277
RazemRazem1751165

 

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski i turystyczny, pilot wycieczek 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej,  wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 661 461 306, zagroda edukacyjna Serowy Raj w Bukowcu, sery można zamówić telefonicznie 697 761 807 zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim np. statek Bryza nr tel. 721 08 08 08 , żaglowanie po Jeziorze Solińskim, spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku,  itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej prowadzone przez leśnika z wykształcenia znanego fotografa przyrody Mariusza Strusiewicza itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

 

Nasz serwis  powiązany jest z bardzo interesującymi grupami i stronami na facebooku. Wszystkie tętnią życiem, non stop pojawiają się nowe, piękne zdjęcia, te najbardziej popularne, polubione przez setki, a czasami tysiące osób będę przedstawiać w tej rubryczce.

 

Fot.  Zbigniew Ra Terka zapraszam http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=193&Itemid=200

 



Powoli zbliża się jesień, według niektórych najpiękniejsza pora roku w Bieszczadach. Już pierwsze drzewa powoli przebarwiają się na kolor złocisty. Ładnie to widać wokół Jeziora Solińskiego. Moim zdaniem warto właśnie teraz, gdy region powoli pustoszeje wybrać się w Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie. Zapraszam w Góry Słonne, które coraz częściej zdobywają serducha Bieszczadników. Jedną z najpiękniejszych okolic są Mosty i położone pod nimi wsie: Łodyna, nieistniejąca Wola Maćkowa i Leszczowate. Wiedzie tędy droga Brzegi Dolne-Łodyna-Leszczowate-Brelików-Wańkowa.  Uwielbiam te okolice, pod względem przyrodniczym są wprost bajeczne. Na dodatek w Leszczowatem jest cudna dawna cerkiew z 1922 r.  jakże pięknie wkomponowana w krajobraz. Opiekuje się nią pan Kapustyński starszy mężczyzna , który bardzo, ale to bardzo cieszy się gdy przyjeżdżamy tam z grupami. Mieszkańcy pięknie zajmują się zabytkiem, w tym cennymi polichromiami, którymi jest w 100 % pokryte wnętrze świątyni. Ciągle coś naprawiają, remontują, każdy grosik liczy się,  a Goście bywają hojni. Od kilku lat ze św. pamięci Grześkiem Sitko, Andrzejem Lenartem i Mariuszem Strusiewiczem promujemy dolinę Wańkówki. Niestety, mimo iż program jest cudny, Organizatory zadowoleni, a Goście zachwyceni to rozbijamy się o bariery w postaci najpierw fatalnej nawierzchni drogi, a teraz bez mała rozwalającego się mostku na Wańkówe w Wańkowej. Mostek należy do powiatu leskiego, jest drewniany, ciut wzmocniony deskami ale  pod autokarem załamie się. Już przejazd busem budzi emocje. Most służy także mieszkańcom kilku wsi, nie wiem jak wjadą tam szkolne autobusy. Remont obiecują nam od wiosny, na prośbę mieszkańców interweniowały media ale i one nic nie wskórały. Pada nam świetny program w skład którego wchodzą kopalnia ropy naftowej w Łodynie, spacer przez Mosty, dawna cerkiew w Leszczowatem, sery w słynnej bacówce Nikosa w Wańkowej. Plus warsztaty przyrodnicze i fotografii przyrodniczej przede wszystkim realizowane przez Mariusza Strusiewicza,  fotografa, który za zdjęcie puszczyka uralskiego zdobył główną nagrodę National Geographic. Ciągle mówi się o promocji turystyki, o rozwoju mniej popularnych miejscowości, my mamy chętnych do zwiedzania, fotografowania ale nie możemy realizować imprezy, bo mostek grozi zawaleniem. Z turystyki mogłyby żyć i to godnie następne rodziny ale ... No właśnie ale. Sama nie wiem dlaczego mimo planów remontu mostek wygląda jak wygląda.

Zapraszam do Leszczowatego http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119&Itemid=131

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 


 

No i mamy kolejną kolejową klęskę urodzaju.  Kursujący w weekendy pociąg na trasie Rzeszów-Medzilaborce-Rzeszów i w międzyczasie na trasie Medzilaborce-Sanok-Medzilaborce okazał się strzałem w 10. Na szczęście na trasę dano największy szynobus na Podkarpaciu. Na Słowację wyjeżdżają turyści z naszego kraju, tam są kilka godzin, a w międzyczasie szynobus ze Słowakami jedzie do Sanoka. Goście ze Słowacji w dużej mierze zainteresowani są zakupami. W dni powszednie na trasie Sanok-Zagórz-Komańcza-Łupków kursuje motoraczek, czyli autobus na szynach. I znowu cieszy się wyjątkowym wzięciem. Oto wpis zadowolonego klienta pana Andrzeja Nasiadka, który dzieciom zorganizował wycieczkę " Dzięki Motoraczkowi dzieciaki miały wymarzoną wycieczkę rowerową - tylko w dół :) Polecam trasę na rower z Łupkowa przez Smolnik, Duszatyn (lody, zimne napoje, coś na ząb), kąpiel w rzece Osławie pod mostem w Prełukach i dalej do Komańczy. Oczywiście powrót do Łupkowa koleją".

Jednym z autorów tego sukcesu jest pan Jerzy Zuba - radny powiatowy, frontmen wielu akcji. Jemu możemy podziękować oddając głos w plebiscycie. "

- Nominacja mojej skromnej osoby do "Lokomotywy Rynku Kolejowego 2017" to wyraz uznania dla całego środowiska związanego z kampanią KochamKolej.pl Ta sytuacja szczęśliwie przydarza się nam w momencie kiedy ważą się losy projektu Karpackiej Kolei Euroregionalnej. Każdy głos oddany na mnie w myśl słynnej maksymy - wszyscy za jednego jeden za wszystkich, będzie de facto głosem za większą obecnością transportu kolejowego w Bieszczadach - mówi Jerzy Zuba.

Ankieta konkursowa dostępna jest TUTAJ Aby oddać głos należy zaznaczyć swoich faworytów we wszystkich 4 kategoriach"

 

Fot. Zdjęcie z telefonu

 


 

Mamy pełnię lata, upały i korki na drogach. W niedzielę przeżyłam szok, albowiem autokarem jechaliśmy z sanockiego skansenu do sanktuarium w Zagórzu 40 min, a z Zagórza do Leska 62 min. Za rondem sznur samochodów podzielił się, część turystów pojechała na Cisnę, a część w kierunku Ustrzyk Dolnych. Sytuacja będzie powtarzać się, więc proponuję abyście wybrali inne, ciekawsze pod względem turystycznym trasy. Tu jest niewielki ruch, a na dodatek jesteśmy poza komercyjnymi Bieszczadami. Część bocznych tras rozpoczyna się w Olszanicy, tu warto zwiedzić piękny pałac z 1905 r. otoczony malowniczym parkiem i stawami, obecnie mieści się tu Hotel Pałac https://www.facebook.com/Hotel-Pa%C5%82ac-w-Olszanicy-1229592397085224/ i godna polecenia restauracja "Nad stawem". To dawny ośrodek rządowy ODK Olszanica. Można skorzystać z basenu i brodzika i dużego placu zabaw. Polecam prezentację o atrakcjach turystycznych gminy Olszanica http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278&Itemid=344

1. W Olszanicy udajemy na Ropienkę, na pierwszym mostku w lewo skręcamy na stadion w Olszanicy, a potem wzdłuż Olszanki jedziemy do stokówki na Bezmiechową, a potem dojeżdżamy przez Łukawicę i Załuż do drogi  Sanok-Przemyśl. W Bezmiechowej możemy udać się na szybowisko, 3,5 km droga, jedna z najtrudniejszych w kraju.

Atrakcje: wypał węgla drzewnego w Rudence, na rondzie możemy zostawić samochód i udać się obok wypału na tzw. Górę Klasztorną z której roztacza się piękna panorama na szybowisko i Bieszczady,   Areoklub Politechniki Rzeszowskiej w Bezmiechowej, dobrze karmiąca restauracja Kamionka na szybowisku, a obok rezerwat "Dyrbek", w Załużu jest rezerwat "Góra Sobień" z punktem widokowym i ruinami zamku Kmitów.

Bezmiechowa http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=75

Sobień http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23

 

Fot. Robert Mosoń Bezmiechowa

 

2. W Olszanicy kierujemy się na Ropienkę, a potem w Wańkowej skręcamy na Tyrawę Wołoską, dojeżdżamy do drogi Sanok-Przemyśl, a potem udajemy się przez jedne z największych serpentyn w naszym kraju do Sanoka bądź skręcamy na Przemyśl.

Atrakcje: słynna bacówka Nikosowe Sery i pensjonat "Czar PGR-u" w Wańkowej, dawna cerkiew w Paszowej z jakże pięknym wnętrzem i ołtarzem z XVI w., barokowy kościół w Tyrawie Wołoskiej, galeria "Quo Varis", na serpentynach punkt widokowy. W Paszowej z przełęczy możemy udać się na szybowisko w Bezmiechowej i do rezerwatu "Dyrbek" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=196&Itemid=203

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Pałac w Olszanicy

 


Nad region nadciągnęła fala upałów, wielu rodziców pyta się, gdzie można bezpiecznie pędzić czas nad wodą, co zwiedzić i gdzie wypocząć. Subiektywny poradnik oparty na przewodnickim doświadczeniu oprowadzania grup dziecięcych i własnych wspomnieniach.

 

1. Polecam nasze rzeczki, są to nieoficjalne miejsca kąpielowe, bez ratowników, mówiąc wprost nielegalne aczkolwiek bardzo popularne. Polecam wodospad na Olszance w Uhercach Mineralnych, cudne miejsce z biczami wodnymi, łachą piasku itd. Solinka na Otaczarni w Bukowcu, zejścia ze ścieżki spacerowej wprost do wody, stoliki z ławeczkami, zabawki, wiata z piecem, gdzie można piec czipsy, miejsce na ognisko i kibelek. Hniłe czyli miejsce, gdzie Wołosaty wpada do Sanu dobrze przygotowane przez leśników do odpoczynku. Proszę pamiętać, że woda to żywioł i dzieci należy pilnować w każdych warunkach.

2. Za najlepszy w regionie uchodzi basen Delfin w Ustrzykach Dolnych, który cieszy się bardzo dużą popularnością, zarówno ten zewnętrzny z zjeżdżalniami jak i wewnętrzny. Na drugim miejscu jest Aquarius w Lesku. No i basen i brodzik przy Hotelu Pałacu w Olszanicy. Jest dostępny dla wszystkich, obok duży plac zabaw i stawy. Mamy kilka kąpielisk nad Jeziorem Solińskim, o nich piszę niżej. Polecam przystań Unitry.

3. Jak wiadomo większość dzieci to łasuchy. Polecam jakże popularny Słodki Domek w Lesku, pyszne desery, lody i ciastka. Ma swoje filie w Solinie  i w Polańczyku Zdroju. Pyszne desery są w bistro Polanka w Cisnej. Tam codziennie podają świeżutkie ciasta z owocami, świetne gofry (nie ten syf sprzedawany nad tzw. Soliną), przepyszne koktajle owocowe z lodami itd. Atrakcja połączona z jedzonkiem to szybowisko w Bezmiechowej. Cudne panoramy, szybowce, no i restauracja "Kamionka". Nie polecam jedzenia w budkach nad tzw. Soliną, ostatnio podtrułam się kebabem w Polańczyku Zdroju. Nie osądzam wszystkich, ale proszę bądźcie ostrożni.  Wyjątek stanowi taka budka na solińskim deptaku zwana Przystanek Kebab, mam do nich zaufanie, nie sprzedają starego jedzenia.

 

4. Fajne trasy spacerowe atrakcyjne dla dzieci  - tu każdy powinien kierować się swoim wyczuciem. Polecam wspomnianą ścieżkę spacerową na Otaczarni w Bukowcu. Świetne trasy wytyczyło Nadleśnictwo Baligród także w dolinie Rabskiego Potoku. Jest tam długa ścieżka wiodąca przez całą dolinę, którą można pokonać z wózkiem, jest i fajna króciutka ścieżka geologiczna wiodąca na punkt widokowy na kamieniołom "Drobny". No i sam Rabski Potok i możliwość poszukiwania skarbów np. kryształów górskich. Trzecia trasa to pomosty nad torfowiskami wysokimi w Tarnawie na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dzieci j uwielbiają, plusem jest także bliskość granicy z Ukrainą.

5. Atrakcje kulturowe także podobają się dzieciom. Polecam Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, gdzie dzieci część eksponatów mogą brać w ręce, pokręcić sobie żarnami, czy pokołysać się w kołysce. Bardzo fajne są ruiny zamku Kmitów w rezerwacie "Góra Sobień", wiedzie do nich krótka ścieżka spacerowa ze schodkami, jest tam także bardzo popularny punkt widokowy. Efekt wow jest także przy zwiedzaniu pomnika przyrody nieożywionej Kamień Leski. No i zagroda pokazowa żubrów, mini skansen leśny i pawilon wystawowy w Mucznem, tam dzieci nie nudzą się.

6. Nowe atrakcje. W Bóbrce znanej do tej pory z kamieniołomu z którego roztacza się piękna panorama na zaporę w Solinie i  z rezerwatu "Koziniec" została otwarta w domu-pracowni Igi i Sławka Wasilewskich galeria "Potoki". Do tej pory Iga sprzedawała rzemiosło artystyczne i dzieła miejscowych artystów na solińskim deptaku, tam nadal można ją spotkać, po prostu są dwie galerie. W galerii w Bóbrce można na dodatek kupić kozie sery. Obok świątyni w Górzance (unikat w skali Karpat) istnieje galeria-pracownia pisania ikon prowadzona przez Na dodatek w galerii można otrzymać klucze do tej cudnej dawnej cerkwi znanej z płaskorzeźbionego ikonostasu.

 

Polecam mniej znane atrakcje turystyczne w Bieszczadach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=229&Itemid=242

 

Fot. Bynio Tor Pensjonat "Czar PGR-u" i zarazem słynna  bacówka "Nikosowe Sery" czyli dowód na to, że znakomity produkt lokalny nie potrzebuje reklamy, dotacji unijnych, liczy się tylko zadowolony gość i reklama szeptana, czyli  byłem, polecam. Kilka słów o serach, miodach i innych produktach lokalnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

 


 

Na naszych grupach na facebooku często pada pytanie , gdzie można popływać na tzw. Solinie. Z tym mamy potężny problem, albowiem Jezioro Solińskie to sztuczny akwen wodny, tu nie ma plaż, przy brzegu zalega muł, a woda bywa zdradliwa. Coś wiem o tym, bo kilkanaście lat temu dwa razy topiłam się w okolicy Soliny. Nad Jeziorem Solińskim przy wysokim stanie wód jest pięć strzeżonych kąpielisk, trzy w Polańczyku, miejsce kąpielowe w Solinie-Jaworze i jedno w Wołkowyi. W Polańczyku polecam dobrze zagospodarowaną  przystań Unitry, są tu brodziki dla dzieci, zabawki wodne, można popływać w jeziorze. Na przystani można kupić tanie i pyszne obiady dwudaniowe w cenie 15 zł.  Drugie bardziej popularne kąpielisko jest na tzw. Cyplu obok bazy WOPR. Tu także jest namiastka plaży, trawiasta ale można rozłożyć koc. Trzecie na tzw. Patelni. Czwarte strzeżone kąpielisko jest w Wołkowyi, ale ono uzależnione jest od poziomu wody w zalewie. Przy niskim nie jest czynne, gdyż zamiast wody jest łacha mułu. Piąte dopiero w tym roku otwarte znajduje się w Solinie na Jaworze, mówię wprost tam kąpiel tylko pod opieką ratowników. Pływanie w jeziorze poza strzeżonymi kąpieliskami jest niebezpieczne. Proszę spojrzeć na nasze bieszczadzkie fiordy i pod jakim kątem zbocza wzgórz schodzą do  wody. Podobnie wygląda dno, przy brzegu jest płytko, ale kilka kroków dalej jest urwisko i dno obniża się o kilka lub kilkanaście metrów. Wpadając w głębinę musimy liczyć się z gwałtownym obniżeniem temperatury i skurcz gotowy. Coś wiem na ten temat, ja miałam szczęście, bo ponoć odbiłam się od dna i łatwiej  mnie było półmartwą  wyciągnąć z toni.   Polecam turystykę aktywną, nie każdy jest żaglarzem, ale prawie każdy może pływać kajakiem czy rowerkiem wodnym. Wypożyczalni w okolicy Jeziora Solińskiego jest multum, rozrzut cen bardzo duży, od przystani statku Bryza w Polańczyku: kajaki - 10 zł/godz, rowerki 12 zł/godz. poprzez przystań Unitry: rowerek 20 zł/godz. po Solinę Jawor, gdzie godzinne wypożyczenie rowerku wodnego kosztuje 40 zł. No i rejsy statkiem. Większość znanych mi przewodników korzysta z usług armatorów mających port w Polańczyku, czyli  z usług Trampa i Bryzy. Rejsy różnią się trasą, Tramp płynie w głąb dawnej doliny Sanu aż do Wyspy Skalistej, a  Bryza po części centralnej jeziora i przepływa obok zapory w Solinie, Wyspy Okresowej i Wyspy Małej. Osobiście pływam "Bryzą" koszt: 13 zł dzieci, 17 zł dorośli. tel. 721 08 08 08. Jezioro Myczkowieckie jest zimne  i można je polecić tylko kajakarzom i wędkarzom.

Polecam  Jezioro Solińskie http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=53&Itemid=291

 

 


 

W wakacje jak co roku odbędzie się w regionie wiele imprez, niektóre z nich promujemy np. w naszej zakładce http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=251&Itemid=314 i na stronie głównej. Akcja ma cel promocyjny Stowarzyszenia linia 102.pl w Przemyślu oraz Stowarzyszenia linia 102.ua we Lwowie. Mamy wspólny cel : "Turystyka linią 102 bez Granic " Oraz udowodnienie, że dzięki SG Polski i SG Ukrainy oraz Urzędów Celnych Ukrainy jaki Żelaźnicy Ukraińskiej, PKP PLK S.A jak i również przy wsparciu Państwowej Administracji Obwodowej we Lwowie - można przekroczyć granicę przez przejście którego nie ma, na mapach Świata i Europy, w Malhowicach -Niżankowicach. Przejechać drezynami turystycznymi linią102.pl - do Stacji Niżankowice, a więć o już 102m dalej.Tym sposobem "przedłużyć drugą parę pociągu Hyundaj relacji Kijów-Lwów-Przemyśl w dniu 24.08.2017 którym przybędą stydenci Uniwersytetu Kolejnictwa ze Lwowa, a powrócą trasą 102.pl przez > Pikulice>Hermanowice> Malhowice> Niżankowice >> Lwów.

 


 

26 czerwca 2017 r.

Koniec czerwca upływa nam pod znakiem pielgrzymek. Nasz region zdobywa sobie serca pielgrzymów, którzy bez mała zachwyceni bieszczadzkim klimatem polecają nas następnym grupom. Dobre słowo roznosi się pocztą pantoflową z parafii do parafii, od  jednego biura wynajmującego autokary do następnego. Pielgrzymi bardzo często korzystają z pensjonatu Viking znajdującego się obok sanktuarium w Jasieniu - to dzielnica Ustrzyk Dolnych http://viking-bieszczady.pl/ Stosunek ceny do jakości świadczonych usług bardzo dobry, więc noclegi należy zamawiać z dość dużym wyprzedzeniem. Koszt pobytu z wyżywieniem dla dorosłych od 70 zł, w pakiecie ognisko. Podobna cena jest dla gości indywidualnych przy dłuższym pobycie.   W regonie mamy kilka godnych polecenia sanktuariów: Matki Bożej Bieszczadzkiej w Jasieniu, Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku, Sanktuarium Matki Bożej Słuchającej  jak nazywamy MB  z Kalwarii Pacławskiej i prawie nieznane Sanktuarium Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi w Jaśliskach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=45&Itemid=52 No i jakże popularną izbę pamięci prymasa Wyszyńskiego w Komańczy. Moim skromnym zdaniem na szczególną uwagę zasługuje Zagórz z Sanktuarium Matki Nowego Życia, artystyczną Drogą Krzyżową i ruinami warowni-klasztoru Karmelitów. Nie tylko pielgrzymi są zachwyceni Zagórzem, ale nawet młodzież z gimnazjum. Tu każdy znajdzie coś dla siebie, młodzież piękną panoramę z punktu widokowego na klasztornej wieży, miłośnicy krajoznawstwa  ciekawe ruiny z początku XVIII w. i dolinę Osłwy, pasjonaci przyrody sieć Natura 2000 Dolina Górnego Sanu, a fascynaci walorów kulturowych cudny i jakże cenny obraz Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i 14 rzeźb plenerowych wykonanych przez bieszczadzkich artystów i bardzo ładny posąg Jana Pawła II który jako pielgrzym podąża na zagórski Karmel. Dla ogrodników też coś znajdzie się, odtworzono bowiem klasztorny ogród.  Niedługo przybędą nowe atrakcje, gmina Zagórz pozyskała ponad 5 milionów zł na dalsze zabezpieczenie ruin Karmelu, będzie odbudowana kordegarda, a w niej będzie  m.in. cela mnicha, kawiarnia.

 

Fot. Zbigniew Lubecki Droga Krzyżowa


Jesień tuż-tuż. Kilka słów do organizatorów.

Wiosna obfitowała w grupy, zapowiadają się jesień także wygląda obiecująco. Niestety, większość Organizatorów uparła się aby imprezy zorganizować pomiędzy 18 września, a połową października. Hmm liczą na tzw. kolorki, jesień w Bieszczadach jest piękna. Osobiście polecam pierwsze dwa tygodnie września i końcówkę października, wtedy można wypocząć w dobrych warunkach, w spokoju można zwiedzać czy wędrować po górach. Mamy fajne pakiety dla grup zorganizowanych, atrakcyjne cenowo. Pensjonat Wiking w Ustrzykach Dolnych tak bardzo lubiany przez Gości z środkowej Polski, oparty jest na powracających Organizatorach i reklamie szeptanej ma wolne terminy właśnie początkiem września i w II połowie października, cena od 55 zł/os dla grup szkolnych, od 65 dla osób dorosłych. Znajduje się obok sanktuarium w Jasieniu, bardzo dużo jest tu grup pielgrzymkowych. Ośrodek CWS Unitra w Polańczyku słynący ze znakomitej kuchni ma jeszcze  trochę  wolnych jesiennych  terminów, podobnie Dom Wypoczynkowy "San" w Solinie. Polecam Kimadło Wampira w Łupkowie, zarządzany przez nowego ajenta może przyjmować grupy przez całą jesień. Hotel Pałac w Olszanicy który posiada rozbudowane zaplecze także przyjmuje wycieczki szkolne, w tym zielone szkoły. Ciekawą ofertę dla grup szkolnych ma Bożenka z zagrody edukacyjnej "Serowy Raj" przy Domkach Góralskich w Bukowcu, zakwaterowanie ze śniadaniem 45 zł, w cenie warsztaty serowarskie. Bieszczadzka Osada w Bóbrce to domki malowniczo położone pod rezerwatem "Koziniec" są wybierane przez samą młodzież, to miejsce lubią przede wszystkim licealiści. Dla tych i kilku innych Ośrodków przygotowuję ciekawe programy pobytu dla wycieczek zarówno szkolnych jak i inventów i pielgrzymek. Polecam i zapraszam.


Więcej sprawdzonych ofert w zakładkach noclegi http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=23&Itemid=30 i agroturystyka (tu są domki, kwatery itd.) http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=257&Itemid=320

To jest promocja Współpracowników, tu nie ma reklamy.

Góralskie Domki Bukowiec

 


 

Mamy bardzo udany sezon jeżeli chodzi o grupy. Prawdę powiedziawszy nie wiem co dzieje się w Bieszczadach Wysokich, na połoninach w tym roku nie byłam i nie wybieram się, czasami tylko wpadam do Cisnej na przepyszne jedzonko, przeważnie do mojej ulubionej "Polanki" na co nie co, w tym na wspaniałe gofry i rewelacyjną, orzeźwiającą lemoniadę i na kolejkę wąskotorową. Wszędzie tłumy. Moje grupy oprowadzam po  południowej części Bieszczadów i po tzw. worku bieszczadzkim. Mamy tu multum wspaniałych atrakcji turystycznych, szlaków w dużej mierze przygotowanych przez Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Państwowe" na terenie dwóch Nadleśnictw: Baligród i Stuposiany. Szlaki są dobrze utrzymane, mają wspaniała infrastrukturę, w tym wiaty. W "Otaczarni" w Bukowcu po prostu zakochałam się i ją polecam wszystkim miłośnikom szumu wody, rodzinom, osobom niepełnosprawnym. Ciut bardziej wymagająca jest Korbania http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=267&Itemid=333 . Warto także zahaczyć o dolinę Rabiańskiego (Rabskiego Potoku). Prawdziwą perłą jest Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem ze siecią szlaków, zagrodą pokazową żubrów, świetną wystawą "wypchanych" zwierząt, wiatami, mini skansenem leśnym.  No i piękny drewniany kościółek. Jak Muczne to i Tarnawa, to już Bieszczadzki Park Narodowy i torfowiska wysokie oraz granica z Ukrainą. Do leśnych atrakcji doliczyłabym ścieżkę i platformę widokową w rezerwacie "Sobień" w moich ukochanych Górach Słonnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23 . Ścieżki w dolinie Rabiańskiego Potoku http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=179&Itemid=186

 

Fot. Roman Pasionek

 


 

Dziś promujmy Tesco. Te ponad 1600 znaków umieszczone w gazetce reklamowej to pomysł Marta Smoczyk To ona dostała zlecenie ale postanowiła mi je oddać abym wspomniała o Bieszczadach widzianych moimi oczyma i o naszej grupie. Bardzo jej dziękuje, mogła promować siebie i pensjonat  Gwiazda Komańczy ale wybrała wspólne dobro. Miałam jeden warunek, musiałam wspomnieć o naszych bacówkach, bieszczadzkie sery vide Nikosowe Sery zagroda edukacyjna Serowy Raj Bożena Wisła ,bacówka państwa Obrochty, bacówka w Osławicy podbiły serca Polaków. Z Martusią postanowiłyśmy iż to będzie także promocja serwisów bieszczadzkich robionych przez przewodników. Oczywiście, nie dostaliśmy za pracę ani grosza. Taka promocja jest kontrowersyjna, ale proszę brać pod uwagę oszałamiający nakład i pozwolenie na promocję tego co chcemy. Tam nie ma połonin, ale jest nasza fantastyczna przyroda, rezerwaty i promocja Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe i Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem i fantastyczna kultura vide mało znane atrakcje kulturowe np. Galeria Potoki W zdecydowanej części promujemy ... Góry Słonne i okolica Góry Słonne i Pogórza Pięknie dziękuję Martusi za prospołeczność niewiele jest takich osób jak Ona. Nakład "Tesco Magazyn" to 310 000 egzemplarzy.

 

 


 

 


Zbliżający się sezon letni zapowiada się rewelacyjnie. Polecam szczególnie II połowę kwietnia i pierwszą dekadę maja bez długiego weekendu, w tym okresie wiele ciekawych ofert po promocyjnej cenie. Bieszczady wtedy wyglądają rewelacyjne ale jakoś organizatorzy nie lubię tych terminów.
Dla miłośników zieleni, ciszy i spokoju  mamy znakomite programy i dobre także cenowo oferty. Pakiety są bogate, w sumie jako grupa mamy ponad 80 programów wycieczek, warsztatów, zajęć terenowych itd. W tym roku bardzo dobrze rozwijają się imprezy pielgrzymkowe i wycieczki seniorów,  to one dominują w moim kalendarzu zleceń.  Najważniejsze są noclegi i wyżywienie, tu oferta jest naprawdę bogata. Cenowo kształtuje się od 55 zł wycieczki szkolne,  65 zł osoby dorosłe.  Cena dla grup organizowanych obejmuje nocleg plus wyżywienie. Oczywiście, jako koordynator nie mam prawa wystawić oferty cenowej ale mogę Koleżankom i Kolegom pewne rzeczy sugerować. Polecam ośrodek Wiking w Ustrzykach Dolnych, on ciągle jest zapełniony gośćmi, stosunek ceny do jakości bardzo dobry, Krzysiek ma już pojedyncze rezerwacje na późnojesienne terminy.   W pakiecie dla wycieczek szkolnych od 55 zł jest  bezpłatna dyskoteka, a dla dorosłych od 65 zł bezpłatne ognisko. Nr tel. do Krzyśka to 605 419 305 W podobnej cenie jest ośrodek wypoczynkowy OW Smerek w Smereku koło Wetliny. W okolicy Jeziora Solińskiego, w Solinie polecam Za Potokiem u Zosi Puch 667 74 44 61.  Ceny pobytu u Zosi są podobne.  W Solinie tuż obok zapory mieści się godny polecenia ośrodek i restauracja "San" Solina, który posiada fajne zaplecze z ogródkiem i parkingami. .  Na osobne wpis zasługuje ośrodek Polkard w Polańczyku goszczący przede wszystkim gości niepełnoprawnych i chorych. Tutejsza kuchnia słynie ze znakomitych pstrągów, jedzonko w Polkardzie jest przepyszne, zawsze świeże i niezbyt drogie. Cenowo jest podobny do poprzednich obiektów noclegowych. Drożej jest w Domu Górskim dawnym Hotelu Górskim w Wetlinie, grupy szkolne od 69 zł, w cenie jest ognisko. Polecam słynącą z dobrej kuchni Unitrę w Polańczyku, to już obiekt trochę droższy ale stosunek ceny do jakości jest naprawdę dobry. To jeden z najbardziej obleganych ośrodków w regionie, mają jeszcze wolne terminy, ale jest ich coraz mniej nawet jesienią. Unitra słynie ze znakomitego jedzenia, ich śniadania budzą zachwyt gości, oparte są surówkach, sałatkach plus zawsze ciepłe danko. Moje ulubione to racuszki z jabłkami. Coraz częściej organizatorzy proszą o domki, szczególnie dla wycieczek licealnych. Polecam "Bieszczadzką Osadę" w Bóbrce pod rezerwatem "Koziniec" nad Jeziorem Myczkowieckim. Bardzo ciekawy pakiet ma zagroda edukacyjna Serowy Raj wraz  z "Góralskimi  Domkami" w Bukowcu, o niej piszę niżej.


Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Zapraszam na naszą grupę Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu są zarówno zapytania o noclegi jak i oferty, niestety większość to reklamy, na szczęście zdarzają się i polecenia. Zapraszam i na stronę Bieszczady noclegi - to uzupełnienie grupy, misz masz polecenie i reklamy https://www.facebook.com/Bieszczady-noclegi-232378930446081

 

Fot. Grzegorz Tokarz Wielkanocne śniadania w CWS Unitra w Polańczyku

 


 

1 stycznia 2017 r.  Sylwester to czas podsumowań. 2016 r. był bardzo udany, Bieszczady odwiedziło setki tysięcy gości, być może nawet milion. Na szlaki w BdPN weszło ponad 480 000 osób, kolejką wąskotorową przejechało się ponad 127 000 osób, a sanocki skansen odwiedziło ponad 120 000 gości. To od lat  bieszczadzka czołówka. W tym roku nie było podziału na sezon letni i zimowy, goście byli także w marcu, kwietniu, listopadzie i na początku grudnia. Bardzo z tego cieszę się, Bieszczady o każdej porze roku są piękne. Mamy nowe atrakcje. W tym roku hitem była Bezmiechowa, szybowisko, pokazy ptaków drapieżnych, rezerwat, a przede wszystkim  cudne widoki to był magnes ściągający na Kamionkę tygodniowo tysiące osób. Bardzo dużą popularnością cieszyły się atrakcje zgrupowane wokół ośrodka Caritas w Myczkowcach. Ogród biblijny, ogród ekumeniczny z miniaturami świątyń, wystawa w Centrum Promocji Natura 2000 pakiet, który zainteresował ze 100 000 osób. W Bieszczadach pięknie rozwija się ruch pielgrzymkowy, masowo nawiedzane są sanktuaria w Jasieniu, Polańczyku, a przede wszystkim w Zagórzu. Zagórz to miejsce wyjątkowe dla pielgrzymów i turystów, jest tu bowiem wyjątkowa atrakcja, czyli sanktuarium z podwójnie cudownym obrazem Zwiastowania NMP (wyjątkowe dzieło sztuki i podmiot kultu), artystyczna Droga Krzyżowa (14 rzeź artystów związanych z Bieszczadami), ruiny warowni-klasztoru Karmelitów z punktem widokowym na wieży i odtworzonym ogrodem klasztornym. Dla mnie osobiście największym zaskoczeniem była popularność "Wodospadu na Olszance" - tę geoatrakcję mogło zwiedzić nawet 15 000 osób, wśród nich byli goście nawet z RPA.

Moim zdaniem największy sukces odnieśli Koledzy z Kochamkolej.pl.  Dużo dobrego zdziałali, ale na pierwszy plan wybija się popularność Bieszczadzkiego Żaczka w wakacje i powrót połączenia kolejowego ze Słowacją. To w Bieszczadach okazało się, że kolej jest nie tylko alternatywą dla połączeń autobusowych ale także wyjątkową atrakcją turystyczną. Były i takie weekendy, że goście nie mogli dostać się do szynobusu mimo wcześniej wykupionych biletów. Plusem tego połączenia jest możliwość przewiezienia rowerów, dzięki czemu ładnie rozwija się turystyka rowerowa na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego.

Największa porażka i skandal to zablokowanie przez radnych gminy Cisna i Lutowiska włączenia części BdPN na listę Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Bieszczadzka puszcza mogła zostać wyróżniona, byłby prestiż dla Polski i Bieszczadów oraz darmowa kampania promocyjna. Gminni radni negatywnie wypowiedzieli się w czasie konsultacji społecznych grzebiąc tę ciekawą inicjatywę, która nie miałaby najmniejszego wpływu na życie mieszkańców.

 

Gwiazda jest tylko jedna, a jest nią nasza bieszczadzko-poznańska Cisia. Los Je Misiowatości  złapał za serducho miliony, ma wielkie grono fanów, którzy podziwiają jej wariactwa w poznańskim zoo albo na filmikach. Cisna to mała niedźwiedzica porzucona przez matkę. Została uratowana przez ludzi dobrej woli, w tym przez leśników z Nadleśnictwa Cisna i dr. Fedaczyńskiego z Przemyśla. Trafiła do niedźwiedziego azylu w ZOO w Poznaniu, gdzie szaleje ze swoim kumplem psem Bari. Szczegóły tu https://www.facebook.com/Zoo-Pozna%C5%84-Official-Site-1475315479348773/


Fot. Jacek Bis Jelenie w Seredniy

 


 

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to oczywiście jedna z największych atrakcji w naszym kraju. Popularnością cieszy się od lat, ostatnimi czasy jednak bije rekordy popularności.  W ub. roku odwiedziło je 120 000 gości, wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie zdecydowanie więcej. Mnie zaskakuje ilość gości z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, Arabów.  Jestem bezczelną babą więc kiedyś w skansenie zapytałam się, jakąś chyba rodzinkę z Kuwejtu, co im najbardziej podoba się w Bieszczadach. Odpowiedzieli, że zieleń, drewniana architektura i konie. Nie dziwię się, skansen jest przepięknie wkomponowany w krajobraz, zewsząd  otacza nas las, zieleń i woda. Muzeum leży nad Sanem u podnóża Gór Słonnych. Skansen o pow. 38 ha  już ma 5 sektorów etnograficznych, sektor wydobycia ropy naftowej, Miasteczko Galicyjskie, sektor dworski, taką dziwaczną kamienną drogę krzyżową, a powstaje synagoga, sektor archeologiczny.  Ten ostatni może być niebywała gratką, archeolodzy od nowa odkrywają historię Podkarpacia i Małopolski, co wykopalisko to sensacja. Oczywiście, że tam już byłam,  na razie są dwie wczesnośredniowieczne półziemianki.  Sektor pasterski to potencjalny hit, na razie w skansenie są owce  rasy górskiej tickle i karpackie kozy, które pozyskano z Odrzechowej. Dyrekcja muzeum usiłuje zdobyć inne rasy zwierząt niegdyś hodowanych w naszych górach,  być może wiosną będą bardzo rzadkie owce barwne, które do nas przywędrowały z pasterzami w XV i XVI w. z południa Europy wraz z grupami tzw. Wołochów. Powstają koszary, koliby związane z pasterstwem.  Skansen zwiedza się z przewodnikiem, usługa kosztuje 50 zł, ale można zebrać grupę turystów i sumę podzielić. Koszt biletów to 14 zł dorośli, ulgowe dzieci, nauczyciele, emeryci 9 zł, przewodnicy i piloci gratis. I trochę goryczy. W ubiegłym roku skansen żył,  na Galicyjskim Rynku było gwarnie, były kramy z pamiątkami, w piekarni można było kupić przepyszne proziaki, w warsztacie garncarskim zaopatrzyć się w gliniane garnki, w tym nasze karpackie cegły (rodzaj garnka wkładanego do pieczenia, polecam z całego serca, potrawy są z nich są  znakomite i zdrowe), w zakładzie fotograficznym zdobić sobie portret w sepii. Niestety, w tym roku decyzją urzędników z ministerstwa handel został zakazany. Przewodnicy skansenowi mówili o zakazie unijnym, to nieprawda. Dyrekcja skansenu walczy o powrót do normalności, ale czy w przyszłym roku uda się coś osiągnąć nie wiadomo. Warto brać pod uwagę miejsca pracy, na rynku galicyjskim pracowało kilka/kilkanaście osób. Sanocki skansen jest jednym z największych pracodawców w okolicy, łącznie na etatach i dorywczo jako przewodnicy pracuje tu do 60 osób.

Fot. Robert Mosoń Sektor bojkowski

 


 

Kilka dni temu postanowiłam pomóc Koledze Krzyśkowi Zabłockiemu prowadzić fanpage https://www.facebook.com/NoclegiViking/ Na początku nie wiedziałam jak to ugryźć, ale jak to w życiu bywa sprawa potoczyła się swoim tokiem. Powstaje ustrzycko-bieszczadzki serwis turystyczny, który od początku zdobył sobie pewną popularność. Trochę mnie to nie dziwi, strona ośrodka powinna być przede wszystkim informatorem pokazującym atrakcyjność okolicy, regionu. Czasy, że nasi Goście potrzebowali tylko noclegów i wyżywienia skończyły się. Teraz każda miejscowość, region powinien postawić na pakiet, czyli zaproponować potencjalnym gościom możliwość atrakcyjnego spędzenia czasu. Bieszczady, a mówię to  z pozycji osoby uzależnionej i zakochanej w regionie mają prawie wszystko aby fajnie wypocząć, a Ustrzyki Dolne  same mogą zaproponować ciekawy pakiet. Mamy tu najbardziej nowoczesny na Podkarpaciu zespół basenów Delfin, bardzo dobre wyciągi narciarskie, trasy do biegów narciarskich, szlaki spacerowe, Nordic Walking Park, szlaki rowerowe, w okolicy stadniny, downhill i pumptruck - tory do jazdy  na rowerze, galerie, dobrą bazę gastronomiczną, koncerty w parku Pod Dębami, gdzie możemy także aktywnie wypoczywać.  itd. Największe atrakcje to bezwzględnie Muzeum Przyrodnicze BdPN, Sanktuarium MB Bieszczadzkiej zwanej MB Wypędzonych, Muzeum Młynarstwa i Wsi, Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ustrzyki Dolne są 7 km oddalone od przejścia granicznego w Krościenku, a na dodatek są centralnie położone. Stąd wszędzie jest blisko, zarówno nad Jezioro Solińskie jak i do Przemyśla, do Sanoka jak i w góry. Viking ma bardzo dobrą opinię na górskich i historycznych forach. I zniżki dla forumowych Gości. "Bardzo Ci dziękuję raz jeszcze za namiary na Vikinga. Przyzwoite warunki i przesympatyczny właściciel. To było właśnie to czego oczekiwałem. Szukałem haczyka w tym wszystkim, bo takie warunki za taką cenę, to mało realna sprawa. Ale... okazało się, że żadnych haczyków nie było. Dziękuję Ci bardzo bardzo." To wpis Contiego z forum turystyka górska.

 

A to relacja Trotyla z for górskich i historycznych. "Ha,skoro powiedziało się A to i trzeba powiedzieć B. Wyjazd nasz zaczął się w Grójcu z półgodzinnym opóźnieniem. Potem przez  Radom, Iłżę, Ostrowiec,Tarnobrzeg, Rzeszów do Ustrzyk Dolnych. Podróż autobusem trwała ponad 9 godzin. W Ustrzykach zajrzeliśmy najpierw do Niedźwiadka coby coś wrzucić ciepłego na ruszt. Kamila czekała na pizze, a ja prowadziłem dyskusję z autochtonem. A o czym ?? To wiadomo -o Siczce i KSU ( to muzyka z moich czasów,gdy byłem technikum). Spytałem jak trafić do Vikinga , ale ilość wypitego przez niego trunku spowodowała, że kręciłem się wokół dworca (nieczynnego). W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do właściciela Vikinga, bo wilki niedługo tu mnie zjedzą. Gość tylko się spytał gdzie jestem i po kilkunastu minutach przybył busem i zabrał nas do lokalu.
W lokalu tłum ludzi. Jakaś wycieczka czy coś w tym stylu. No to popadłem -myślę. A tu od razu zapraszają mnie do stołu: rosół, schabowy, kompot. Oż w mordę jeża - nie zamawiałem, ale jak dają to biorę.
Pewnie beknę przy rachunku. Kamila zjadła i poszła spać.
A ja zostałem z towarzystwem . I powiem tylko jedno: tak dobrze to dawno się nie bawiłem. Ekipa dobrze się integrowała, a ja razem z nimi. Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć byli to obcy ludzie.
Rano wstałem i poszedłem się rozliczyć z właścicielem. Okazało się, że za podwózkę, obiad, nocleg, kawę,,śniadanie zapłaciłem 5 dych za dwie osoby. Taniocha.
Kierownik tej ekipy nie chciał mnie wypuścić,  jak się dowiedział, że zamierzam pochodzić po Bieszczadach powiedział:  Trotyl jedź z nami na jezioro, popływamy statkiem, wieczorem wrócimy, będzie wesoło... Ale ja miałem inne plany. Okazało się, że jadą autobusem do Ustrzyk Górnych i nas zabiorą, tylko czekają na przewodnika. W ich rozmowach często padało słowo ...pani Lucyna. E,nie ,to niemożliwe, czyżby ta lucyna. Patrzymy, a tu pędzi pani w czerwonym polarze i przeprasza za spóźnienie. W pewnym momencie pani ta przygląda się memu etui na telefon wiszącemu na mojej szyi. A na nim przyczepiony jest znaczek z wiosennego zlotu GS.  Nic  jej jednak to jej nie mówiło. Zapakowaliśmy się do autobusu i heja. Powiem tylko jedno: wieki szacunek dla Lucyny za informacje o Bieszczadach, które przekazała nam w czasie podróży. O mieszkańcach obecnych i byłych, akcji Wisła , wilkach ,parzydle leśnym, czosnku niedźwiedzim, cerkwiach, o tym, że Bóg jest jeden, a reszta to polityka i pieniądze. Jechaliśmy piękną trasą przez Nasiczne. W pewnym momencie poprosiłem, aby nas gdzieś wypuścili, bo my chcemy iść na Rawkę. Lucyna, powiedziała, że to za chwilę, bo jesteśmy już w Berehach i kierowca się tam zatrzyma. I mamy iść w lewo. Podziękowałem ekipie za podwózkę (za free) i podając rękę pani przewodnik, powiedziałem: To ja TROTYL z DWS-u. Dawno nie widziałem takiej reakcji człowieka. Jakby w Ciebie Lucyno piorun strzelił . Pozwól, że Cię zacytuje :Ja pip pip , ludzie wiecie kto to jest ??? To mój kolega z forum!!!! Jaki ten świat mały, a gdzie ta ze złamaną ręką??? Na co Kamila pomachała gipsem. I wysiedliśmy w Brzegach.

 

Własność https://www.facebook.com/NoclegiViking/

 


 

27 stycznia w Polańczyku zakończył się  konferencją cykl szkoleń dla przewodników górskich  organizowanych w ramach projektu "Zielone Podkarpacie - popularyzacja różnorodności biologicznej w wymiarze ekosystemowym" prowadzony  przez Procarpathię.http://www.zielonepodkarpacie.pl/aktualnosci/art237,nowy-projekt-zielone-podkarpacie-bedzie-popularyzowal-roznorodnosc-biologiczna-naszego-regionu.html Stowarzyszenie chyba 10 lat temu rozpoczęło  szkolenia dla przewodników związanych z turystyką przyrodniczą i muszę przyznać, iż jest to strzał w 10. Dzięki nim została nie tylko przeszkolona garść osób zajmujących się z obsługą ruchu turystycznego, ale także na rynku zaistniały nowe produkty turystyczne, które cieszą się bardzo dużą popularnością. Głównym celem projektu było zwiększenie świadomości społecznej mieszkańców najbardziej cennych przyrodniczo terenów Podkarpacia i informowanie  o znaczeniu różnorodności biologicznej. Część projektu zaadresowana do braci turystycznej obejmowała szkolenia czynnych przewodników turystycznych , w dużej mierze zapoznawano nas z podkarpackimi ścieżkami przyrodniczymi i badaniami naukowymi. Projekt przewidywał inwentaryzację 50 ścieżek i wydanie przewodnika po ścieżkach przyrodniczych. W ramach projektu ukazały się  także  książki i z tego najbardziej cieszę się.  "Czerwona Księga Roślin woj. podkarpackiego" i "Fauna wodna potoków karpackich  - cenne gatunki i zespoły Przewodnik terenowy" bezsprzecznie wypełniły lukę rynkową , a i przysłużą się popularyzacji podkarpackiej przyrody.   Uzupełnieniem pakietu promocyjnego jest film "Szlakiem podkarpackiej przyrody" udostępniony na portalu społecznościowym i gra dydaktyczna "Bioróżnorodność Karpat Wschodnich".

Konferencja była podsumowaniem projektu, przybyło na nią wielu tzw. beneficjentów i osoby z branży turystycznej, było tylko kilka czerwonych polarów i wielu naszych forumowych Kolegów. Trwała króciutko, było tylko 7 punktów programu, w tym przywitanie i podsumowanie wygłoszone przez szefa Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" pana Krzysztofa Staszewskiego. Mnie zainteresowały ostatnie słowa Krzyśka: planujemy nowe projekty i nowe szkolenia dla przewodników. I to nazywa się dobra wiadomość, łapka w górze: proszę pamiętajcie o mnie i innych zawodowych przewodnikach. Część naukowa została podsumowana bardzo ciekawymi wykładzikami autorów wspomnianych przeze mnie książek, dr Aneta Bylak i prof. Krzysztof Kukuła opowiadali o swoich ostatnich badaniach, oficjalny temat prezentacji "Fauna wodna potoków karpackich", a dr Paweł Wolański współautor "Czerwonej Księgi..." zaprezentował nam "Zagrożone zbiorowiska roślinne w województwie podkarpackim". Jak zwykle gwiazdą spotkania był nasz forumowy Kolega Marcin Scelina, który miał się czym pochwalić. Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla turystów, o grupach zorganizowanych nie zapominając, bardzo ciekawe ścieżki przyrodnicze z bogatą infrastrukturą, w tym dla osób niepełnosprawnych, wiaty, parkingi itd. Na szczęście ich robota jest doceniona m.in. zostali "Leśną instytucją 2014 r". Marcin popełnił jak on to określa broszurę "Krzewmy krzewy" obiekt pożądania nas wszystkich na konferencji. Bezczelnie pochwalę się, jako jedyna ją dostałam i chodziłam z głowa w chmurach przez kilka godzin, książeczka palce lizać.  Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla nas przewodników szkolenie wczesną wiosną. Kolega przewodnik Grzegorz Sitko i pan Jarosław Reczek zaprezentowali nam projekt od strony komercyjnej, Grzesiek opowiadał o swoim długoletnim doświadczeniu związanym z turystyką przyrodniczą, Kolega specjalizuje się w ornitologii, a pan Reczek mówił o certyfikacji obiektów noclegowych. Było i o przewodnictwie, Koledzy narzekają na tzw. uwolnienie zawodu przewodnika. Ilość zleceń spada na łeb na szyję, ale ja widzę jedno. Dzięki temu, że jestem dobrze wyszkolona m.in. w zagadnieniach przyrodniczych, mam różnorodne programy mogę swobodnie konkurować z pseudoprzewodnikami zarówno wiedzą jak i doświadczeniem, ale i  ofertą.  Mimo iż jestem droższa to na brak klientów nie narzekam, przeważnie pracuję dla współpracujących z nami ośrodków wypoczynkowych i ze stałymi klientami (raczej dobrymi znajomymi)-organizatorami. Takie szkolenia, jak to, nie dość, że  promuje  przyrodę,  pomaga rozwijać produkt turystyczny związany z ekoturystyką to także zapewniają zlecenia przewodnikom. W kuluarach rozmawialiśmy o świetnych książkach, o nowych atrakcjach turystycznych (będzie się działo, oj będzie), promocji, a przede wszystkim o naszym znakomitym serze bieszczadzkim. To jest hit, moje spostrzeżenia potwierdzają oficjalne badania naukowe: goście przybywający w Bieszczady chcą bacówek i znakomitego sera. Coś mi się zdaje, że to w dużej mierze zasługa Nikosa i jego bacówki w Wańkowej do której serdecznie zapraszam. Nie umiem przemawiać, jam skromny zawodowy przewodnik, więc tylko w króciutkich ale płynących z głębi serca słowach chcę podziękować Stowarzyszeniu Pro Carpathia, szczególnie  pani Małgorzacie Draganik  koordynatorowi projektu i panu prezesowi  Krzysztofowi Staszewskiemu oraz Wszystkim zaangażowanym i zatrudnionym przy projekcie, Naukowcom, Kolegom przewodnikom  za ciekawie spędzony czas, za to dobro, którego doświadczyliśmy. Proszę mi wierzyć, że te szkolenia nie są podobne  do setek innych, nas wszystkich tak naprawdę łączy pasja i umiłowanie karpackiej przyrody. No większość na pewno :)


Link do strony, możliwość pobrania http://www.zielonepodkarpacie.pl/nasze-publikacje/

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Rezerwat "Sine Wiry"

 


 

Bardzo dziękuję pani Ani z Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych za przesłanie mi kolejnej dawki wiedzy. Tym razem otrzymałam świetne książki: Hanny i Romana Reszelów "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", przepięknie wydany  informator "Parki Krajobrazowe Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie" i kalendarz. Są to wydawnictwa bezpłatne, które mogą otrzymać osoby zainteresowane karpacką przyrodą. Muszę przyznać, że książki wzbudziły zainteresowanie nie tylko moje, ale i Kolegów przewodników. Na ostatnim szkoleniu Piotrka Kutiaka (piszę o nim poniżej) w Centrum Promocji Obszarów Natura 2000 w Myczkowcach dużo o nich rozmawialiśmy chwaląc przede wszystkim tę maleńką monografię o pomnikach przyrody.  Proszę nie dziwić się, Piotr jest specjalistą zajmującym się ustalaniem, który obiekt może znaleźć się na liście pomników przyrody ożywionej i nieożywionej. Ostatnio mówił mi, że zostało odkryte kolejne źródło siarczkowe na terenie Sanoka, trwają prace nad wpisaniem go na listę obiektów chronionych. Na szkoleniu wpadliśmy na pomysł aby promować geoatrakcje więc zapraszam do lektury fragmenciku książki  Hanna i Roman Reszelowie w książeczce "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", którą można bezpłatnie otrzymać w siedzibie Zespołu Parków w Dukli. "Próg powstał w obrębie koryta Olchowatego, ok. 1,6 km od jego ujścia do Osławy. Jest to typowy wodospad ześlizgowy, nachylony w kierunku zgodnym z biegiem potoku. Tworzy go jednolity, masywny blok gruboziarnistego piaskowca płaszczowiny dukielskiej wysokości równej 3,7 m,należy więc do wodospadów niskich. Woda spływa po powierzchni o trapezowym zarysie (z dolną podstawą 10 m i górną 8 m), nachylonej pod kątem 40-45 stopni, urozmaiconej licznymi wygładzonymi bruzdami erozyjnymi. W przeźroczystej wodzie u stóp progu wyraźnie widoczny jest kocioł eworsyjny. Poniżej wodospadu znajdują się jeszcze trzy kolejne, choć mniejsze stopnie skalne. Energię ze spadającej z nich wody, według informacji leśniczego Andrzeja Pengryna, wykorzystywano niegdyś do napędzania kołem wodnym miechów dymarek. Służyły one do wytopu żelaza z lokalnie występującej rudy darniowej. W XVIII wieku funkcjonowała w Duszatynie mała huta żelaza. Dzisiaj, po tym prymitywnym hutnictwie pozostały tylko resztki szlaki."

Pomnik znajduje się przy szlaku czerwonym wiodącym na słynne Jeziorka Duszatyńskie. Polecam prezentację o rezerwacie "Zwiezło" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33&Itemid=49

 

Fot. Robert Mosoń