Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś2486
WczorajWczoraj1277
RazemRazem1751166
Polańczyk
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

Polańczyk  nie jedno ma imię. Przede wszystkim miejscowość dzieli się na Polańczyk Wieś i Polańczyk Zdrój. Położony jest wyjątkowo malowniczo nad Jeziorem Solińskim, Zdrój  znajduje się na cyplu otoczonym ze trzech stron wodą.  Największy, bieszczadzki ośrodek wypoczynkowo-uzdrowiskowy otaczają zewsząd naprawdę ładne górki, mamy tu wszystko co tak zachwyca w regionie Bieszczadników, gości, kuracjuszy, czyli góry, wodę i bez mała dziką przyrodę.  No i jest dawna cerkiew grekokatolika, obecnie sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości z cudowną ikoną Matki Bożej Łopieńskiej.

 

Fot. Ewa Dudzinska-Szybowska

 

Polańczyk Zdrój  jest jednym z najbardziej popularnych karpackich uzdrowisk. Leży na terenie Gór Sanocko-Turczańskich, pod względem turystycznym jest to region recepcyjny Bieszczady. Są tu wybitne walory wypoczynkowe, w miarę dobrze rozwinięta baza sanatoryjna, hotelowo-gastronomiczna. W Polańczyku nie uświadczy się agroturystyki, tu nie ma gospodarstw rolnych. Okolice Jeziora Solińskiego mają potencjalnie wybitne walory rekreacyjne, ale nie do końca są one wykorzystane. Od dziesięcioleci rozwija się tu żeglarstwo, wędkarstwo, ostatnio jest tworzona sieć szlaków pieszych i nord . Niestety, jest tu tylko dwa kąpieliska strzeżone, jedno na tzw. Woprówce, a drugie na godnej polecenia przystani ośrodka wypoczynkowo-szkoleniowego Unitra. Nad tzw. Bieszczadzkim Morzem nie ma plaż, to sztuczny zbiornik, wahnięcia lustra wody są duże. Kąpiel na dziko jest naprawdę niebezpieczna, ale o tym będę pisać później. Nie ma tu infrastruktury sportowej przeznaczonej dla turystów z wyjątkiem kortu tenisowego.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska

 

Polańczyk jest uzdrowiskiem więc musimy przyjrzeć się bieszczadzkiemu klimatowi. Przede wszystkim Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie leżą znacznie oddalone od morza, zarówno Bałtyku jak i Morza Czarnego dzieli nas ok. 600 km, jesteśmy najbardziej kontynentalnym regionem w kraju. Uzdrowisko leży na granicy dwóch regionów klimatycznych: Karpackiego i Podkarpackiego, który czasami jest określany podregionem przejściowym. Charakteryzują nas wiatry fenowe, ciepłe, suche zmieniające kierunek w cyklu lub halne. Nasz klimat mówiąc w dużym uproszczeniu charakteryzuje górskie położenie i wiatry wiejące znad Niziny Węgierskiej. Na to nałożył się jeszcze jeden czynnik warunkujący nam klimat, czyli dwa duże zbiorniki wodne, które łagodzą cechy kontynentalne klimatu poprzez magazynowanie  ciepła latem i oddawanie go zimą. Jezioro Solińskie i Myczkowieckie zmniejszyło inwersje, a zwiększył prędkość wiatru. U nas nie ma stagnacji powietrza, powstanie smogu jest niemożliwe. Poprzez ciągle wiejące wiatry  w  naszym regionie recepcyjnym nie odczuwa się wzrostu wilgotności powietrza.

 

Fot. Arek Bulanda Część Jeziora Solińskiego i Myczkowieckiego z lotu ptaka

 

Jakie walory uzdrowiskowe ma Polańczyk Zdrój? Na to pytanie odnalazłam trochę informacji w stareńkiej książce "Uzdrowiska karpackie" Zygmunta Kruczka i Agnieszki Weseli. Tak charakteryzują naturalne czynniki lecznicze. "Do naturalnych czynników leczniczych w Polańczyku należy zaliczyć walory klimatyczne i występujące tu wody mineralne. Polańczyk leży w strefie klimatu podgórskiego o dość dużym nasileniu bodźców klimatycznych, z dominacją cech klimatu kontynentalnego. Otoczenie zalewu charakteryzują się ponadto korzystnymi warunkami solarnymi oraz dobrym stanem higienicznym powietrza. Klimat w znacznym stopniu został obecnie złagodzony przez zalew, notuje się mniejsze amplitudy temperatur tak dobowych, jak i rocznych, nieco większą wilgotność, oraz zwiększoną cyrkulację powietrza w związku z wymianą ciepła między zbiornikami, a strefą brzeżną (wiatry typu bryzowego). Malownicze położenie stwarza dodatkowe warunki do prowadzenia lecznictwa klimatycznego. W Polańczyku odkryto również wody mineralne: w piaskowcach krośnieńskich z okresu oligocenu stwierdzono trzy poziomy wód: wody wodorowo-węglanowo-chlorkowo-sodowe (0,7 m3/godz.), wody wodorowo-chlorowo-sodowe (7 m3/godz.) oraz wody wodorowo-węglanowo-chlorkowo-sodowo-bromkowe i jodowe (0,5 m3/godz.), prowadzone są w dalszym ciągu poszukiwania wód mineralnych. Odwierty zlokalizowane są w pobliżu szosy Lesko-Czarna, ich wydajność nie jest jednak zbyt duża.)

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska

 

Polańczyk jako uzdrowisko jest świeżynką. Idea zrodziła się wraz z powstaniem Jeziora Solińskiego, które od początku miało mieć znaczenie turystyczne. W 1974 r. stwierdzono, że jest to miejscowość posiadająca warunki lecznictwa uzdrowiskowego, rozpoczęto budowę bazy wypoczynkowej. Najpierw były to ośrodki wczasowo-wypoczynkowe nieistniejących już zakładów pracy, dwa z nich w okresie letnim były wykorzystywane jako sanatoria. Tak o tym pisze Jan Malczewski w artykule "Inwestycje w Bieszczadach i ich geneza" zawartym w godnej polecenia książce "Bieszczady w Polsce Ludowej": "Atrakcyjne położenie miejscowości nad nowo powstającym zalewem zadecydowało o lokalizacji na jej terenie ośrodka wypoczynkowego, który docelowo miał liczyć 3200 łóżek i zgodnie z socjalistycznym modelem - stanowić baze do wypoczynku załóg wielkich zakładów pracy. Wybrano dlań teren na obrzeżu wsi, który po powstaniu zalewu stał się półwyspem wchodzącym daleko w jezioro. Budowę osiedla rozpoczęto w 1965 r., a inwestorami poszczególnych obiektów były duże zakłady przemysłowe województwa rzeszowskiego oraz związki zawodowe. Pierwszy dom wypoczynkowy - "Atrium" otwarto w 1970 r., a ostatni - "Siarkopol" (obecnie "Ela") oddano do użytku w 1977 r. Ogółem wybudowano 8 dużych domów wypoczynkowych, mających łącznie około 1400 miejsc i na tym realizację zamierzenia faktycznie zakończono. Po 1990 r. większość obiektów zmieniła właściciela."

 

Fot. Robert Mosoń Panorama z Korbani na Jezioro Solińskie


 

W 1999 r. uznano Polańczyk jako miejscowość uzdrowiskową, wtedy istniało tu około 900 miejsc sanatoryjnych. Po reformie Balcerowicza następuje przekształcenie obiektów, część w sanatoria, po krótkotrwałej zapaści Bieszczady wracają do łask zarówno kuracjuszy jak i turystów. Tu mamy teraz ok. 1200 miejsc sanatoryjnych i stosunkowo dobrze rozwiniętą bazę sanatoryjno-leczniczą.

E. J. Lipińska, J. Nawrot, E. Czaderna "Uzdrowiska województwa podkarpackiego – identyfikacja wybranych zagrożeń środowisk": "W skład obszaru Uzdrowiska Polańczyk wchodzą: Polańczyk-Zdrój, Osiedle Panorama, Osiedle na Górce, sołectwo Polańczyk i sołectwo Myczków. Polańczyk-Zdrój został wydzielony z miejscowości Polańczyk jako jednostka pomocnicza gminy Solina. Uzdrowisko zajmuje powierzchnię 1 457,4 ha (około 7,9 % obszaru gminy Solina) Procentowy udział powierzchni poszczególnych stref A, B i C ochrony uzdrowiskowej w obszarze gminy Solina przedstawia się następująco: strefa A ochrony uzdrowiskowej zajmuje około 9,9 % powierzchni gminy, strefa B ochrony uzdrowiskowej zajmuje około 19,1 % powierzchni gminy i strefa C ochrony uzdrowiskowej zajmuje około 71 % powierzchni gminy."


Fot. Paweł Szymański

 

Profil leczniczy: schorzenia ortopedyczno-urazowe, reumatologiczne, górnych dróg oddechowych, kardiologiczne, endokrynologiczne, cukrzyca, nerwice. Leczenie wspomagające: chroniczne i nawrotowe schorzenia żołądka i górnych odcinków jelit, infekcje dróg moczowych, zakłócenia w przemianie materii, profilaktyka w kamicy moczanowej, szczawianowej i stanach pooperacyjnych, stany pourazowe. Przeciwwskazania to: choroby psychiczne, zaawansowane choroby układu krążenia, choroby nowotworowe, ostre, zaawansowane choroby reumatyczne.

 

Fot. Robert Mosoń Panorama na zaporę w  Solinie

 

Robert i ja często dostajemy zapytania o atrakcje, obiekty noclegowe udostępnione dla osób niepełnosprawnych, w tym na wózkach. Mimo iż jako przewodnik w dużej mierze obsługuję takie grupy to mam naprawdę problemy z odpowiedzią na takie pytanie, region poza kilkoma wyjątkami nie jest przygotowany na obsługę gości mających problemy z chodzeniem. Wyjątek stanowi Polańczyk.  Na pewno do obsługi gości na wózkach są przygotowane wszystkie sanatoria plus duży ośrodek wypoczynkowy Skalny, który na dodatek ma oszkloną windę na zewnątrz (fajne widoki). Ośrodek wypoczynkowy Polkard w zdecydowanej większości obsługuje gości niepełnosprawnych. Unitra Cws nie ma specjalnie przygotowanej łazienki, ale na parterze na pokój, gdzie bez problemu można wjechać na wózku. Rejsy - ja współpracuję z statkiem Bryza, trasa od parkingu do przystani płaska, od kasy w dół - tam są schodki ale jest także objazd którym można przepchnąć wózek reszta jest widoczna na zdjęciu. Sanktuarium MB Pięknej Miłości (zdjęcia na Polańczyk i okolice ) także jest dostępne dla wózków. Punkt widokowy i owszem, jest tam tylko kilka metrów po żwirze. Praktycznie po Zdroju łącznie z amfiteatrem można poruszać się na wózku. Gdzie zjeść oto jest pytanie. Latem na przystani Przystań i Kąpielisko Unitra , polecam super jedzonko, w ub. roku za obiad płaciliśmy po 15 zł (zupa, drugie mięsne danie i kompot).  No i Polkard, tam raz znakomicie karmią a dwa panie Kucharki znają przepisy dla osób nie mogących wszystkiego jadać. Muzeum Kultury Duchowej i Materialnej Bojków w Myczkowie ma podjazd dla wózków, obok bez problemu wjedzie się na wózku do kościółka.

 

Fot. Paweł Szymański

 

Polańczyk został założony na lewym brzegu Solinki na prawie wołoskim w dobrach sobiańskich Kmitów. Niezmiernie skomplikowana są dzieje jego nazwy. Pierwotnie nazywał się Polesczańskie - tak wieś została zapisana w aktach grodzkich w 1597 r.  Potem kolejno wieś nazywano: 1598 r. Polańskie , 1655 r. Poleszczańskie, 1669 r. Polesczańskie, 1674 r. Polieczańskie alias Poliańczyk, 1676 r. Poleszczańskie  seu Polańczyk. Warto wiedzieć, że pierwotnie Polańczykiem była inna wieś w dobrach Kmitów, która w wyniku zmian została nazwana Seredniem Małym.  Ciekawy artykuł Aleksandra Sałapaty "Poliesczańskie alias Polańczyk" można odnaleźć w VII tomie "Bieszczadu": "Obie wersje nazwy wsi są sobie bliskie znaczeniowo i odnoszą się do terenu zasiedlonego po usunięciu z niego drzew. Pierwszy właściciel wsi Piotr Kmita, a potem jego spadkobiercy, tj. ród Stadnickich, używali wersji Poleszczańskie prawdopodobnie dlatego, iż w skład ich posiadłości na terenie Bieszczadów wchodziła wieś, która nazywała się już Polańczyk (obecnie Serednie Małe). To odróżnienie poprzez używanie nazwy pierwotnej było więc podyktowane względami praktycznymi."

 

Fot. Tomasz Dacko

 

 

Fot. Andrzej Krzyżanowski

 

Jedynym zabytkiem w Polańczyku jest Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości. To rozbudowana w 2007 r. dawna cerkiew parafialna pw. św. Męczennicy Paraskewii. Często słyszy się, że powstała ona z fundacji cesarzowej Austrii, myśmy byli w austriackim zaborze, to była Galicja i Lodomeria. To legenda, poprzednia drewniana świątynia miała zostać wybudowana z tzw. funduszu religijnego związanego z reformami Józefa II pod koniec XVIII w. Ta pochodzi z 1909 r. Od 17 lutego 1948 r. jest użytkowana przez kościół parafialny. W marcu 1949 r. pierwszy łaciński proboszcz Franciszek Stopa przywiózł do świątyni cudowną ikonę Matki Bożej Łopieńskiej wraz z ołtarzem. W 1984 r. zamalowano oryginalną polichromię. Ks. Franciszek Stopa pierwszy proboszcz parafii w Polańczyku to człowiek legenda tych stron. Urodził się w wielodzietnej rodzinie chłopskiej 21 październiku 1917 r. w Zaczerniu, tam skończył szkołę podstawową. Do gimnazjum uczęszczał w Rzeszowie, codziennie do szkoły szedł pieszo pokonując kilkanaście kilometrów. Po ukończeniu nauki parał się różnymi zajęciami, w 1938 r. wstąpił do przemyskiego seminarium. W czasie wojny kontynuował naukę w na wpół legalnym seminarium w Brzozowie, święcenia uzyskał w 1943 r. Pierwsze posługi kapłańskie pełnił w Bóbrce koło Krosna. W 1945 r. został przeniesiony do Jedlicza, a w 1948 r. otrzymał parafię w Polańczyku, którą opiekował się do 1970 r. Bez wątpienia to był człowiek i kapłan niezwykły, z charyzmą, miał niezły aczkolwiek prawy charakterek. Nikt kto go znał nie pozostawał w stosunku do niego obojętnym. Inteligentny, odważny, pracowity, gospodarz pełna gębą zasłynął jako mistrz pszczelarstwa, czerpiący pełna garścią z życia, myśliwy nie wylewający za kołnierz, lubiący ludzi to chyba główne cechy jego charakteru. Starsze panie z okolic Jeziora Solińskiego coś tam wspominają o jego trojgu nieślubnych dzieciach. Żył w czasach ciekawych, zapisał się w naszej lokalnej historii więc bardzo chciałam przeczytać jego biografię. Natrafiłam na książeczkę "Pielgrzymowanie wśród wilków" i... przeżyłam szok. Tej biografii nie da się czytać, rzadko czytelnik spotyka się z taką grafomanią. Ta książka w większości pozbawiona jest treści, nasiąknięta jest infantylnością i patosem. Autor biografię pisał na kolanach. Być może literatura religijna charakteryzuje się swoistymi prawami ale są pewne granice, których autor nie powinien przekraczać. Granice dobrego smaku. Z trudnością przebrnęłam przez tę książczynę, jej czytanie traktowałam jaką specyficzną pokutę.

 

Fot. Robert Mosoń Wnętrze cerkwi w Łopience

 

"Lecz minął czas gniewu, wypaliła się nienawiść, wypełniły się dni. Nastał czas pokoju. Okaleczeni wojną ludzie, gojąc broczące pamięcią rany, wyglądali zewsząd pocieszenia, nadziei. Chcieli wierzyć, że niedawno miniony koszmar już się nie powtórzy. I jak ongiś Noemu tęczę, tak wtedy synom tej ziemi Bóg - przez sługę swego Księdza Stopę - wskazał cudowny obraz Matki Boskiej Łopieńskiej.
Dzieje tej ikony zaznaczone były przez wieki darami łask Bożych. Jej sława i wiara w cudowną moc promieniowała blaskiem daleko poza granice Karpat. Wizerunek Madonny przetrwał szczęśliwie wojenną zawieruchę, będąc w samym środku dziejowej burzy. Słyszał płacz niewinnych dzieci i kobiet, widział łuny pożarów trawiących ludzki dobytek. Opuszczony przez swoich, wzgardzony przez obcych, czekał cierpliwie na swój dzień, na czas powrotu do łask, czekał pod opiekuńczym skrzydłem Opatrzności.
I oto w wielki Czwartek 1949 roku, w dniu omroczonym pamięcią męki Chrystusa, wyłonił się znowu z otchłani zapomnienia, stając się perłą parafialnego kościoła katolickiego. Od tego dnia głosi niestrudzenie ewanagelię pojednania zastygłym na ustach szeptem modlitwy, rozsiewa ciepłem matczynego spojrzenia, unosi po górach i dolinach głosem kościelnych dzwonów.
Ikona z Łopienki stała się dla parafian wizerunkiem Matki, danej im na Wspomożycielkę w tych trudnych i bolesnych czasach.
Przeniesienie ołtarza z cudownym obrazem z Łopienki do Polańczyka nie zdobyłoby takiego rozgłosu, gdyby nie okoliczności, które mu towarzys
zyły gdyby nie znaki zapytania, przywołane pamięcią o tamtych wydarzeniach i faktach. Oto niektóre z nich:
- Czy to nie przypadek, że w czasie wojennej zawieruchy nie spłynęła w Polańczyku z powodu nietolerancji religijnej ani jedna kropla krwi?
- Czy to przypadek, że w Bieszczady trafił człowiek w sutannie, którego każdy rys twarzy zaznaczony był dobrocią, tolerancją, serdecznością, a nie Kapłan, któremu wcześniej zadanie to wyznaczył zwierzchnik?
- Dlaczego Polańczyk stał się siedzibą nowej parafii, a nie Wołkowyja, gdzie był duży kościół, a parafia katolicka istniała od dawna?
- Jak to się stało, że tak cenna ikona z Łopienki ocalała z wojennej pożogi, będąc pozostawiona przez kilka lat na pastwę losu?
- Czy to zbieg okoliczności, że patronką świątyni w Łopience i w Polańczyku była św. Paraskewia, opiekunka chorych i potrzebujących?
_ Czy to zbieg okoliczności, że dzięki zamianie na kościół ocalała cerkiew, a dzięki cerkwi mógł powstać kościół parafialny w Polańczyku?
- Czy to przypadek, że wraz z przyniesieniem cudownej ikony do Polańczyka, miejscowość stała się - podobnie jak przed wieki Łopienka - celem masowych pielgrzymek po zdrowie? ( W marcu 1949 roku nikomu nie śniło się nawet, że Polańczyk stanie się największym kurortem w tej części Karpat?)
- Czy te wszystkie okoliczności to tylko zbieg przypadkowych zdarzeń czy też przejaw ingerencji sił nadprzyrodzonych?


Ksiądz Franciszek Stopa wydarzeniach związanych z łopieńskim obrazem mówił z powagą i pietyzmem. Przywołując kiedyś pamięć tamtych dni, spytałem Go, czy ten ciąg zdarzeń i faktów mógł być dziełem przypadku, zbiegiem okoliczności.
Odrzekł bez namysłu, jakby odpowiedź znał od dawna.

- Nie, to nie był zbieg okoliczności ani dzieło przypadku. Tych, tak zwanych dziwnych zbiegów okoliczności było nazbyt dużo, aby to, co stało się, nazwać dziełem przypadku. To wszytko, od początku do końca, układało się w logiczny łańcuch zdarzeń, sterowanych jakąś niewidzialną ręką.
Proszę sobie wyobrazić duży, kilkumetrowy ołtarz i ludzi, niefachowych, którzy gołymi rękami usiłują go rozebrać. Do dziś nie mogę pojąć, jak to się mogło udać. A jednak ktoś czuwał, aby tak się stało. Tam, gdzie jest wola Boża, tam nie ma zbiegów okoliczności, nie ma zdarzeń przypadkowych.

Obraz Matki Boskiej Łopieńskiej był dla powojennego pokolenia mieszkańców bieszczadzkich wsi uzdrowiającym źródłem łaski, był zwiastunem nowych czasów.
Był Jutrzenką Nadziei."

Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku zaprasza na odpust 3 maja. Msze św. w
lipcu i sierpniu: niedziele - godz. 7.00, 9.30, 11.00, 19.00; dni powszednie - 19.00. Adres: ul. ks.
Stopy 3, tel. 13 469 20 06

 

Fot. Andrzej Banach Polańczyk widziany z platformy widokowej na Korbani

 

 

W Polańczyku jak w prawie każdej bieszczadzkiej większej miejscowości znajdował się dwór. Prawie nic po nim nie pozostało. o smętnych resztkach pisze prof. Jerzy Piórecki w monografii "Ogrody i parki województwa krośnieńskiego": "Na wzniesieniu, w pobliżu kościoła przy małej pętli bieszczadzkiej z widokiem na zalew soliński,zachowały się niewielkie fragmenty ogrodów dworskich. Pierwotnie ogród rozplanowany był na rzucie zbliżonym do pięcioboku. Po wybudowaniu kilku nowych domów mieszkalnych na miejscu dawnego folwarku i warzywników, obecne granice usytuowane są na planie regularnego kwadratu. W starodrzewie przeważają stare jesiony wyniosłe, modrzewie europejskie, lipy szerokolistne. Występuje pojedynczy okaz grabu pospolitego i kasztanowca białego, a także stara brzoza. Na obrzeżu rośnie szpaler grabowy, a w głębokim jarze buk pospolity, klon zwyczajny i jawor, jarząb pospolity i grab pospolity. W centralnej części ogrodu od strony dawnego podjazdu rośnie kilka wysokopiennych  jabłoni. Dwór i folwark nie przetrwały do naszych czasów. "

 

Fot.

 

 

Polańczyk powoli obrasta w tzw. infrastrukturę turystyczną. Najbardziej popularny jest punkt widokowy na wzgórzu Sawin, rozciąga się z niego 360 stopniowa panorama, naprawdę malownicza i mówiąc wprost zachwycająca o wszystkich porach roku. Część z Was ją zna, tu zamontowano kamerę TVN, które pokazuje nasze bieszczadzkie fiordy, m.in.  widok na Jezioro Solińskie, zaporę w Solinie w TVN Meteo. Kamera była odpowiedzią regionu na ciągłe przekłamania medialne dotyczące pogody. U nas przepiękna pogoda, a w prasie, radio, telewizji podają, że pada. Jej założenie poprzedziła kampania medialnej dezinformacji związana z powodzią w Beskidach. Tam lało, podtopiło szmat ziemi lub była regularna powódź,  u nas  była piękna pogoda, ale media mówiły, że w Bieszczadach leje i jest niebezpiecznie. Na punkcie widokowym są ławeczki, stół, plansza z opisem panoramy. Punkt obowiązkowy wycieczek, które uwielbiają robić tu zdjęcia.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska

 

Jezioro Solińskie jest bez mała rajem dla żeglarzy. Słynne wiatry bryzowe, które "kręcą" powodują, że ta woda jest bardzo wymagająca, kto tu nauczył się Żeglować poradzi sobie na każdym lądowym zbiorniku. Polańczyk to "stolica" żeglarzy. Nie ma wprawdzie tu prawdziwej mariny ale ośrodki przeważnie posiadają swoją, własną przystań,  z wiodącą keją  Unitry (zdobyła wyróżnienie jako jedna z najpiękniejszych kei w kraju ), wiele wypożyczalni sprzętu pływającego oferującego: żaglówki i łodzie wiosłowe, kajaki, rowery wodne. Po Jeziorze Solińskim pływa tzw. biała flota, przystanie są w Solinie i w Polańczyku. Z Polańczyka wypływa Bryza, niegdyś zwana Czajką, pierwszy pływający  statek po Jeziorze Solińskim, który po latach wrócił nad Solinę i Tramp. Jest tu także wodna taksówka Aqua Taxi, można także wynająć żaglówkę z załogą. Znajduje się tu baza Krośnieńskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego oferująca szkolenia żeglarskie. Nr tel. do Bryzy (Artur Tworek to były szef WOPR, akwen zna jak swoją kieszeń).

 

Fot.

 

Tak o swojej kei pisze na stronie internetowej "Unitra": "Przystań UNITRA to miejsce dostępne dla wszystkich gości wypoczywających w Bieszczadach, szczególnie atrakcyjne dla rodzin z dziećmi, dla których stworzyliśmy ciekawą infrastrukturę. Na przystani funkcjonuje wypożyczalnia sprzętu wodnego - rowerków wodnych, kajaków. Keja jest portem dla wielu łodzi - żaglówek, jachtów - na miejscu istnieje możliwość czarterowania i odbywania rejsów po Jeziorze Solińskim. Umożliwiamy slipowanie jachtów (mamy slip i wciągarkę mechaniczną) jak również cumowanie łodzi. Korzystający z kei żeglarze mają do dyspozycji sanitariaty, dostęp do internetu wi-fi, elektryczności, podgląd na keję poprzez kamerę on-line. W sezonie letnim funkcjonuje strzeżone kąpielisko na kei na Jeziorze Solińskim. Na przystani znajdują się także 2 baseny rekreacyjne (głębokość 0,5 m) z atrakcjami wodnymi: zjeżdżalnia dla dzieci, fontanny i jacuzzi. W okresie letnim organizujemy dyskoteki. Jest to idealne miejsce imprez integracyjnych dla grup z grillem, muzyką i rejsami po jeziorze. "

 

Fot. Grzegorz Tokarz  Keja CWS "Unitra"  w Polańczyku

 

Wokół Jeziora Solińskiego  wytyczono szlaki spacerowe, trzema z nich możemy spacerować po Polańczyku. Polecam szlak czerwony łączący Polańczyk z Soliną, wiedzie on malowniczymi terenami wzdłuż brzegów Jeziora Solińskiego. Trasa niezbyt trudna ale miejscami uciążliwa w czasie niepogody, miejscami jest błotniście albowiem przekraczamy wielokrotnie potoczki na odcinku Polańczyk-Solina, odcinek Solina-Polańczyk polecam tylko przy bardzo niskim stanie wód albowiem szlak poprowadzono wzdłuż i poprzek Potoku Myczkowskiego, kilkakrotnie przekraczamy rzeczkę w bród i nawet w butach górskich za kostkę nie zawsze  przejdziemy go  suchą stopą. Na dodatek szlak w kilku miejscach wiedzie poboczem bardzo ruchliwej w sezonie drogi. Jakie są plusy? Ano widoki, piękna buczyna karpacka i śliczne łąki w dolinie Rapiska. Wędrując nim możemy dojść do zapory w Solinie. Czas  przejścia całości 5 godz. Latem 2016 r. zostanie oddany odcinek Solina-Zabrodzie-Myczków, więc będzie alternatywa dla drugiego odcinka.

 

Fot. Tomasz Dacko Solińska zapora ze szlaku

 

Drugą ścieżką "Cypel Polańczyka" oznakowaną kolorem zielonym wędrowałam tylko raz, wiosną kilka lat temu, w połowie trasy goście zażądali przerwania imprezy. Wiedzie ona ścieżką nad brzegami Jeziora Solińskiego przez miejsca jak na uzdrowisko po prostu dzikie, leśne i niestety bardzo zaśmiecone i upstrzone tzw. papierzakami. Mimo to polecam ją suchą wiosną, to raj dla miłośników geofitów, a kilka panoram jest naprawdę godnych trudu. Czas przejścia trasy do 2 godzin.

 

Fot. Paweł Szymański

 

Trzecia trasa to także pętla oznakowana kolorem żółtym. "Pętla Polańczyka" jest naprawdę godna uwagi, wędrując nią poznajemy Polańczyk, jego główną atrakcję turystyczną, czyli sanktuarium MB Pięknej Miłości z cudowną i słynna ikoną MB Łopieńskiej  i możemy nasycić oczy cudnymi panoramami z Horbu i Kalwarii. Słynna panorama z punktu widokowego to w porównaniu z tymi widokami to po prostu mały pikuś. Naprawdę polecam, trasa krótka ale o charakterze prawie górskim, czas przejścia ok. 2 godzin.

 

Fot. Robert Mosoń Trasa widoczna z drugiej strony

 

W Polańczyku znajdują się trasy Nording Walking Park: czerwona pętla o dł. 6,6 km, zielona pętla o dł. 4,6 km, czarna pętla o dł. 9,2 km i czerwona łącząca Polańczyk Uzdrowisko z centrum Soliny o dł 10,2 km. Jest tu i  szlak rowerowy Greenway Zielony Rower Gmina Solina wiodący z Polańczyk przez Wołkowyję, Górzankę, Bereźnicę, Berezkę, Myczków do Polańczyka, mogę tylko polecić odcinek Wołkowyja-Berezka, bo prowadzi mniej uczęszczanymi drogami i  zniszczoną stokówką, odcinek Polańczyk-Wołkowyja i Berezka-Polańczyk wiodą przez jedną z głównych bieszczadzkich dróg zwaną małą obwodnicą. W sezonie jazda jest po prostu niebezpieczna. W Polańczyku w niektórych ośrodkach znajdują się wypożyczalnie rowerów. Polecam też przepłynięcie się promem łączącym stały ląd z Wyspą Energetyka.

 

Fot. Andrzej Krzyżanowski

 

W Polańczyku Zdroju na tzw. Cyplu mieści się baza centralna  Wodnego Ochotniczego Pogotowania Ratunkowego, które strzeże bezpieczeństwa na wodzie. WOPR prowadzi działalność gospodarzą typu rejsy kutrem i wypożyczalnię sprzętu, organizuje kursy: ratownictwa wodnego, kwalifikowanej pierwszej pomocy, sternika motorowodnego, bierze udział w imprezach robiąc pokazy ratownictw i sprzętu służącego przy  ratowaniu tonącej.  No i edukuje. WOPR także zabezpiecza kąpieliska Cypel i Patelnia w Polańczyku i w Wołkowyi. Przystań i kąpielisko Unitry ma swoich ratowników.

 

Fot. Robert Mosoń

 

Polańczyk płynnie przechodzi w Myczków, granica pomiędzy miejscowościami dla turystów nie jest widoczna.  Będąc w uzdrowisku warto zajrzeć do Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, które znajduje się ok. 1,5 km od centrum Polańczyka. Tym bardziej, że obok placówki znajdują się tzw. kościółki dowód na wielokulturowość, wielowyznaniowość regionu. Obok siebie znajdują się kościół rzymokatolicki i cerkiew grekokatolicka mające wspólną dzwonnicę i cmentarz, u nas niegdyś mawiano: Pan Bóg jest jeden a reszta to polityka. Tak o Muzeum piszą w ciekawej broszurze "Gmina Solina Wypoczynek w Bieszczadach" : "Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie gromadzi i opracowuje dorobek kulturowy Bojków (Rusinów, Ukraińców), Polaków, Żydów - dawnych mieszkańców Gminy Solina. W swoich zbiorach posiada przedmioty użytkowe oraz wszystko co związane było z dorobkiem materialnym i duchowym. Bojkowie - jako grupa etniczna górali mieszanego pochodzenia: rusińskiego i wołoskiego, zamieszkiwała Karpaty Wschodnie od Wysokiego Działu w Bieszczadach zna zachodzie, do doliny Łomnicy w Gorganach. Na zachodzie sąsiadowali z Łemkami,na wschodzie z Hucułami. Wytworzyli charakterystyczną dla siebie kulturę, której pozostałości możemy podziwiać w naszym muzeum. Powstała placówka ukazuje potencjał płynący z podtrzymywania pamięci o historii regionalnej, jest wyznacznikiem nowych trendów turystycznych i stała się ośrodkiem wiedzy o kulturze bojkowskiej i jej zapomnianych z różnych względów twórcach.

Muzeum jest czynne od wtorku do soboty, w godzinach 9.30-15.30. Istnieje możliwość zwiedzania przez grupy zorganizowane w innych godzinach, po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym z opiekunem ekspozycji, tel .13 463 15 69 ."


Fot.

 

Polecamy Bieszczadzkie zioła u Adama Kokosa. Swego czasu  nasze drogi skrzyżowały się z Adamem, który w Polańczyku i nie tylko, handluje ziołami, przyprawami, herbatkami. Adam to typowy pasjonat, potrafi zarazić swoją pasją, grupy go uwielbiają, a zioła i przyprawy kupują w ciemno. Największym hitem jest suszony czosnek niedźwiedzi .  Nie pochodzi  ze środowiska naturalnego, ale z uprawy prowadzonej w Manastercu w Górach Słonnych. To był wprost modelowy przykład wzbogacenia oferty turystycznej mający swoje korzenie w naszej wyjątkowej przyrodzie. Zioła i przyprawy naprawdę przypadły nam do gustu, a moja kuchnia wzbogaciła się o nasiona kozieradki.  Wszystkim zainteresowanym polecam zioła i przyprawy Adama, są one naturalne, bez konserwantów i soli, bardzo dobre jakościowo i po bardzo przystępnej cenie. Za szklankę (Adam mierzy wszystko szklankami) np. suszonego czosnku niedźwiedziego, suszonej, wędzonej papryki, suszonych pomidorów, suszonych pomidorów z ziołami płaci się 5 zł. Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową. Strona

http://ziola-bieszczady.pl/index.php

 

Fot. Robert Mosoń Młode liście czosnku niedźwiedziego są pyszne, zdrowe, pozyskuje się je przed pojawieniem się kwiatów. Łatwo je rozpoznać po kształcie zbliżonym do liści konwalii i czosnkowym zapachu. Na zdjęciu obok czosnku lepiężnik, także smaczne dzikie warzywo.

 

Bezsprzecznie Polańczyk jest miejscowością, którą można polecić smakoszom. Jest tu wiele knajpek, restauracji, ośrodków wypoczynkowych godnych polecenia. Każdy tu coś dla siebie znajdzie, ale proszę też pamiętać iż można tu i nieźle naciąć się. Należę do osób lojalnych w stosunku do kucharzy, jak polubię czyjąś kuchnię to nie dość, że często sama zaglądam do knajpki to jeszcze namawiam kolegów, a przede wszystkim organizatorów. Moje ulubione miejsca to ośrodek wypoczynkowo-szkoleniowy Unitra i restauracja przy ośrodku wypoczynkowym Polkard, którą odkryłam w 2015 r. Unitra gotuje dla swoich gości, śniadania w postaci dziesiątek sałatek, surówek to ich wizytówka ale latem prowadzi sprzedaż obiadów na przystani. Pysznych, trzydaniowych i ...najtańszych w okolicy, już za 13 zł można zjeść zupę, drugie danie i popić prawdziwym kompotem. Osobiście mam  bzika na punkcie ryb, Unitra podaje znakomitego pstrąga z surówką z lodowej sałaty oraz inne ryby słodkowodne, każde danie palce lizać. Gdzie żywią się mieszkańcy i stali goście w Polańczyku Zdroju? Przeważnie w restauracji przy ośrodku Polkard. Czy muszę mówić, że i tu uwielbiam pstrągi? Są rewelacyjne, nadziewane czosnkiem niedźwiedzim. Polecam także nadziewaną serem, szpinakiem i czosnkiem pierś kurczaka. No i rewelacyjne, zawsze świeże surówki. Warto zajrzeć do Zakapiora serwującego dania regionalne,  w tym pstrągi a'la Fredro czyli w śmietanie, żur w chlebie i zupę -dupę, ponoć łemkowski specjał z borowików i suszonych śliwek. Latem życie kulturalne koncentruje się w Zakapiorku, gdzie są organizowane prawie codziennie koncerty. Bardzo lubię kawiarnię Stanica, patio, dobra muzyka z wyższej półki, znakomite lody i inne desery i niestety często, gęsto osy.

 

Fot. Grzegorz Tokarz Śniadanie w ośrodku Unitra

 

Polecamy pensjonaty i ośrodki w okolicy Jeziora Solińskiego i Myczkowieckiego, tu nie ma reklam ale tylko promocja współpracowników.

http://www.polkard.com/

www.unitra.bieszczady.pl

http://www.za-potokiem.superturystyka.pl/

https://www.facebook.com/pages/Solina-noclegi-i-wypoczynek/634229750003123?ref=stream

https://www.facebook.com/Bia%C5%82y-Domek-771903806153090/

 

Fot.

 

Opracowanie Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski, pilot wycieczek 502 320 069

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej, pokazy ptaków drapieżnych, wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 504 750 254, zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim, żaglowanie po Jeziorze Solińskim spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku, zakup ziół i przypraw u Adama (Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową.) itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

 

Fot. Robert Mosoń

 

Polecam

Bukowiec

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=267&Itemid=333

 

Fot. Robert Mosoń

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.........

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

........

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

................

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

..............

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...........