Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś1083
WczorajWczoraj1758
RazemRazem1710513
Hoszowczyk
Wpisany przez Lucyna Beata Pściuk   

 

 

Hoszowczyk to mała miejscowość pięknie  położona w Górach Sanocko-Turczańskich pomiędzy masywami Żukowa i Gromadzynia. Łatwo tam trafić, wystarczy wjechać w Ustianowej lub w Hoszowie w boczną drogę zwaną u nas często obwodnicą Ustrzyk Dolnych. Polecam pokonanie trasy w tej kolejności: Ustianowa-Równia-Hoszowczyk-Hoszów, panorama z Hoszowczyka przy wjeździe do Hoszowa jest zniewalająca.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska

 

W sumie niewiele wiadomo o dziejach tej miejscowości. Ślady osadnictwa świadczą, iż człowiek pojawił się w tej okolicy w epoce kamienia. Andrzej Rybski znalazł na polu pomiędzy Hoszowczykiem, a Równią siekierkę krzemienną z neolitu. W czasie badań przeprowadzonych w ramach projektu Archeologiczne Zdjęcie Polski odkryto tu skrobacz na obłupku wykonany z radiolitu datowany na epokę kamienia. W sąsiednich wsiach Równi, Hoszowie, Rabem, Zadwórzu także odkryto ślady osadnictwa z tejże epoki. W sumie niewiele wiadomo o dziejach tej miejscowości. Ślady osadnictwa świadczą, iż człowiek pojawił się w tej okolicy w epoce kamienia. Andrzej Rybski znalazł na polu pomiędzy Hoszowczykiem, a Równią siekierkę krzemienną z neolitu. W czasie badań przeprowadzonych w ramach projektu Archeologiczne Zdjęcie Polski odkryto tu skrobacz na obłupku wykonany z radiolitu datowany na epokę kamienia. W sąsiednich wsiach Równi, Hoszowie, Rabem, Zadwórzu także odkryto ślady osadnictwa z tejże epoki. Wieś założona na prawie wołoskim przed  1579 r. Niewiele informacji znalazłam na ten temat, historycy milczą. Tylko Maciej Augustyn w artykule "Przyczynek do badań nad osadnictwem dorzecza górnego Sanu, Strwiąża i Wiaru" opublikowanym w "Materiałach Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku" nr 31 pisze: "W dorzeczu górnego Strwiąża poza królewszczyznami znajdowały  się również wsie prywatne. Położone one były nad potokami Strynnik i Pastewnik, które po połączeniu tworzą potok Jasionka ( w XVI w. Hoszowka). Proces zasiedlenia tego terenu został zapoczątkowany w roku 1420, kiedy to Iwan Wołoszyn otrzymał od króla Władysława Jagiełły pustkę Hoszów. Dokument ten znany jest wyłącznie z oblaty zamieszczonej w Aktach Grodzkich i Ziemskich. Dobra te znajdowały się w rękach rodziny Hoszowskich, której przedstawiciele pojawiają się stosunkowo często w dokumentach z XV w., następnie znalazły się w wieku XVI we władaniu Tarłów. Dla obszaru tego nie jest znany żaden przywilej lokacyjny. Wieś Hoszów, be wątpienia była najstarszą osadą na tym terenie. Stanowiła środek, którego mieszkańcy zasiedlali sąsiednie obszary. O innych miejscowościach mamy dane dopiero z wieku XVI; w regestrze poborowym z 1578 r. wymieniane są: Hussowiecz (Hoszowczyk), Moczary i Rabe. Wsie te są opodatkowane, a zatem upłynął im okres wolnizny. Są więc bez wątpienia znacznie starsze niż pierwsza o nich wzmianka."

 

Fot. Ryszard Kuś Widok z Równi na wieś Równia, Hoszowczyk i pasmo Żuków

 

Ponownie sięgnę do artykułu Macieja Augustyna, tym razem do "Antropogenicznych zmian środowiska wodnego w Bieszczadach do 1951 r." - "Bieszczad" nr 16: " W miarę postępu osadniczego zagospodarowywano główną i boczne doliny w zlewni Jasieńki. Osady, jakie powstawały, nie miały jednak pełnej infrastruktury typowej dla wsi na prawie wołoskim. Najwcześniej wydzieliło się Rabe (wzmianka w 1540 r.) następnie Hoszowczyk i Moczay (1589 r.). Warto wiedzieć, że w Hoszowczyku nie było popostwa ani folwarku, w Moczarnem istniało tylko popostwo. Natomiast w żadnej ze satelickich wsi nie było młyna, folusza czy tartaku. W dodatku z różnych danych wynika, że granice wsi kilkakrotnie poważnie się zmieniały z przyczyn nie do końca jasnych. [..]

Wydaje się, że polityka gospodarcza właścicieli tych dóbr polegała na koncentracji działalności dochodowej (np. młynarstwa) w sąsiedztwie siedziby właściciela, czyli w Hoszowie. Stąd też w rejestrach podatkowych z XVII w. i w pierwszej połowy XVIII w. tylko tam wykazywane były młyny. [...]" Pierwszy młyn powstał w Hoszowczyku dopiero w połowie XVIII w. i działał do I wojny św., a na początku XX w. poszukiwano tu złóż ropy naftowej. W miejscowości znajdowało się samowypływowe źródło ropy naftowej w oligocenie. Akcja H-T,  korekta granic o której nie posiadamy zbyt dużo informacji, nie zachowały się żadne wspomnienia osób biorących udział w negocjacjach dotyczących zamiany "kolan Bugu" na Bieszczady. Zawarta 15 lutego 1951 r. "Umowa pomiędzy Rzeczpospolitą Polski, a Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich o zmianie odcinków terytoriów państwowych" była niekorzystna pod względem gospodarczym dla naszego kraju i raczej wymuszona. Tak o tym pisze Zbigniew K. Wójcik w artykule "Zmiana granicy wschodniej Polski Ludowej w 1951 r." który ukazał się w ciekawej książce IPN "Bieszczady w Polsce Ludowej" : "Przyczyny przeprowadzenia korekty granic są nawet współcześnie mało zrozumiałe, gdyż strona sowiecka nie udostępniła w tej sprawie żadnych dokumentów, jak również nie są znane relacje polskich "sygnatariuszy" owej "umowy". Jednak - prócz wspomnianej przez Stanisława Leszczyńskiego bezwzględności Sowietów - jedną z przyczyn było zaleganie w rejonie Sokala i Krystynopola złóż węgla kamiennego."

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska

 

Zygmunt Rygiel "Wspomnienia bieszczadzkiego leśnika"

"Pełnomocnik rządu w Ustrzykach Dolnych" str. 32-33

"Zamiana pomiędzy Polską i ZSRR części terenów Lubelskiego (Bełza, Uhnowa)na rejon Ustrzyk nastąpiła we wrześniu 1951 r. Granica została wyprostowana, ale łączyło się to z tragedią tysięcy ludzi po obu stronach. Akcja przesiedleńcza był wadliwie zorganizowana, nie przygotowana z obu stron, a zwłaszcza z tej drugiej. Gdyby to były warunki frontowe... ale nie były. Jesienią 1951 r. i zimą 1951/52 przyjeżdżały całe transporty kolejowe przesiedleńców z Lubelszczyzny , a dwa czy trzy miesiące później - obywateli greckich z okolic Żagania. Były to resztki żołnierzy dawnej armii gen. Morcosa z rodzinami. Kierowano ich do Krościenka i Liskowatego. Przesiedleńców rozwoziły liczne ciężarówki wojskowe, rozwoziły tam, gdzie były wsie i domy. Jak wspomniałem, akcja była źle przygotowana, brak było rozeznania co do stanu i chłonności domów i gruntów, dotychczasowych i proponowanych warunków bytowych mieszkańców, różnic związanych z warunkami produkcji (większość stanowili rolnicy), warunków glebowych i klimatycznych, konfiguracji terenu, itd. Większość domów w Ustrzykach i chałup we wsiach był w złym stanie i wymagała remontów; tymczasem szła śnieżna i mroźna zima.
Pełnomocnikiem rządu do spraw akcji przesiedleńczej był dyrektor jakiegoś departamentu - nie przypominam sobie, którego ministerstwa. Nazywał się Mazja. Nadzorował całą akcję przesiedleńczą, popisywał protokół zdawczo-odbiorczy, miał znaczne uprawnienia decyzyjne. Był średniego wzrostu, około 45 lat, dość korpulentny brunet, ruchliwy i rozmowny, z charakterystycznym akcentem z okolic Tel-Awiwu. Po prostu "nasz człowiek". Cechowała go duża pewność siebie. Ponieważ w owym czasie w Ustrzykach nie było gdzie mieszkać, udostępniono mu jeden z lepiej zachowanych pokoi w budynku organizującego się Rejonu Lasów Państwowych. Ściankę "działową" stanowiły rozwieszone koce.
Razem z nim mieszkał jego osobisty kierowca "Pobiedy", który oprócz sprawowanych funkcji zawodowych pełnił dodatkowo rolę doradcy, powiernika i kopiował zachowaniem swego szefa.
Ot, warszawski cwaniaczek ... [...]"

 

Fot. Ryszard Kuś

 

Bardzo dużo wiemy o przesiedleńcach, którzy trafili w Bieszczady, mamy do dyspozycji wspomnienia, pamiętniki itd. Niewiele jednak mówi się o kresie Bojkowszczyzny, o ludności autochtonicznej wysiedlonej do ZSRR. W każdym bądź razie ja nie spotkałam się z takimi opracowaniami. Dlatego też posłużę się w mojej i nie tylko mojej ocenie najlepszym przewodnikiem jaki ukazał się na rynku, czyli "Bieszczadami przewodnikiem dla prawdziwego turysty" wydanym przez Rewasz : "W latach 1945-1951 Hoszowczyk znajdował się za granicą. Przed zwrotem terenu Polsce dawni mieszkańcy, jako obywatele sowieccy, zostali przesiedleni w głąb ZSRR. Poinformowano ich, że jeżeli chcą otrzymać domy w nowym miejscu zamieszkania, muszą wyciąć jak najwięcej drzew na grzbiecie Żukowa, przy czym wielkość domu będzie zależna od ilości pozyskanego drewna. Niebawem wokół Hoszowczyka zostały tylko maleńkie drzewka. Obiecane domy okazały się...ziemiankami."

 

Fot. Marek Kusiak Bieszczadzka buczyna karpacka

 

Hoszowczyk słynie z oryginalnej, dawnej cerkwi greckokatolickiej, obecnie jest to kościół. Chciałabym ją Wam przybliżyć posługując się bardzo interesująca dwutomową publikacją wydaną w ramach projektu przez Pro Carpathię. "Leksykon drewnianej architektury sakralnej Podkarpacia" dostaliśmy na jednym ze szkoleń, czy konferencji. Książka okazała się na tyle ciekawa, że Carpathia ją wznowi. Będzie można ją kupić na wolnym rynku. "Hoszowczyk (gm. Ustrzyki Dolne) dawniej cerkiew greckokatolicka Narodzenia Matki Bożej obecnie filialny kościół rzymskokatolicki Narodzenia Matki Bożej (parafia w Ustrzykach Dolnych). "Historia. Cerkiew zbudowano w 1926 r. W latach 1945-1951 miejscowość znajdowała się w granicach ZSRR. Przed powrotem do Polski wysiedlono z niej ukraińską ludność. Nowi przesiedleńcy sprowadzeni zostali po 1951 r. z okolic Krystynopola z Sokalszczyny. Po kilku próbach odprawienia w cerkwi mszy rzymskokatolickiej budynek został przez władze zamknięty i zaplombowany. Wykorzystywany był jako magazyn. W 1970 r. rozpoczęto adaptację świątyni na kościół rzymskokatolicki. Tę funkcję pełni od 1971 r. W 2002 r. świątynię wyremontowano. Podczas tych prac odkryto pod okapem sanktuarium duży zapas amunicji pochodzącej z czasów II wojny św." "Architektura i wyposażenie. Budowla orientowana, konstrukcji zrębowej, trójdzielna, na rzucie krzyża greckiego. Nawiązuje architekturą do cerkwi huculskich. Ściany zewnętrzne oszalowane, z ozdobnym, arkadowym listowaniem. Do trójbocznie zamkniętego sanktuarium przylegają dwie zakrystie. Nad nawą kopuła na ośmiobocznym bębnie. Dachy i kopuła obite blachą. W sanktuarium, ramionach transeptu i przedsionku stropy płaskie, w nawie i babińcu pozorowane sklepienia zwierciadlane. W ołtarzu głównym ikona Matki Bożej Dobrej Rady. W prawym ołtarzu współczesny obraz św. Michała Archanioła. Brak innych elementów pierwotnego wyposażenia. Przy cerkwi znajduje się stary cerkiewny cmentarz z kilkoma dawnymi nagrobkami oraz kilka grobów powojennych osadników."

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska


Trochę inaczej na  temat stylu  pisze Robert Bańkosz w świetnym przewodniku " Cerkwie bieszczadzkich Bojków": "Na północ od wspomnianej drogi dawna drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Narodzenia Bogurodzicy zbudowana w 1926 r. Jest kolejną cerkwią "nahiriańską" w bieszczadzkim krajobrazie. Smukła, prosta świątynia jednokopułowa jest bowiem typowym przykładem projektów architektonicznych pochodzących z pracowni Bazylego Nahirnego i jego syna Eugeniusza. Stosunkowo ładną i proporcjonalną bryłę szpeci nieco pokrycie blachą nie tylko dachu, ale też tamburu pod kopułą. Niestety z tego powodu cerkiew traci wiele ze swego uroku. Zabytek zawiera w sobie cechy zarówno architektury staroruskiej, baroku, jak i elementy funkcjonalne. Spełnia więc podstawowe założenia koncepcji Bazylego Nahirnego, aby świątynia, świadcząc o architektonicznej ciągłości historycznej architektury cerkiewnej na Rusi, była funkcjonalna, a jednocześnie na tyle prosta i tania w budowie, by mogły ją wznieść także niebogate galicyjskie parafie."

Obok dawnej cerkwi znajduje się dzwonnica jednym dzwonem i plakietką "Quis ut Deus". Świątynia należy do parafii w Jasieniu prowadzonej przez księży michalitów.

 

Fot.

 

W 1951 r. ze znalezionych w dawnej cerkwi desek zbudowano ambonę w kościele w Ustrzykach Dolnych. Wspomina o tym ks. Stanisław Nabywaniec w  artykule "Kościół rzymskokatolicki w Bieszczadach 1944-1989" zamieszczonym w wyjątkowo interesującej książce wydanej przez IPN "Bieszczady w Polsce Ludowej 1944-1989": "Był to kolejny element ciągu szykan, jakie stosowano wobec ustrzyckiego pasterza. Dwa miesiące wcześniej, 3 października 1952 r. musiał stawić się w sądzie w sprawie kradzieży ambony z cerkwi w Hoszowczyku. O kradzież oskarżył go sołtys z Hoszowczyka, po tym jak ks. Centkiwicz przeniósł ową ambonę do kościoła w Jasieniu. Sędzia nie dopatrzył się w tym czynie znamion kradzieży i sprawa została umorzona."

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska


Przy tej okazji warto wspomnieć, że w latach 1965-1966 przeprowadzono drugą inwentaryzację obiektów sakralnych na naszym terenie. Pracownicy muzeum w Łańcucie Joanna Szczęch i Julian Ataman zakwalifikowali do zbiorów muzealnych w składnicy wyposażenie cerkwi: ikony, ikonostasy, sprzęt liturgiczny m.in. z cerkwi w Hoszowczyku. Przy okazji chciałabym wspomnieć o wyjątkowym człowieku księdzu biskupie przemyskim Ignacym Tokarczuku. To Jemu zawdzięczamy, że wiele byłych cerkwi na naszym terenie ocalało.  Polecam artykuł Olgi Kurzynogi "Utracone dobra kultury w Bieszczadach w lat 1944-1989" opublikowany w książce o której już wspominałam "Bieszczady w Polsce Ludowej  1944-1989" "Zakrojona na większą skalę, inspirowana i prowadzona przez Kościół rzymskokatolicki w Polsce była fala przywracania cerkwi unickich do użytku kultowego. Pierwsza fala przyjmowania obiektów pocerkiewnych nastąpiła już po wysiedleniach w 1947 r. Odbywało się to w sposób dwojaki: albo na mocy ich formalnego przekazania parafii rzymskokatolickiej bądź przez tworzenie faktów dokonanych. Proces ten zahamowały władze państwowe, wrogo ustosunkowane do Kościoła rzymskokatolickiego. Sprawa odżyła wraz z objęciem w 1966 r. diecezji przemyskiej przez bp Ignacego Tokarczuka. Nowy ardynariusz ponownie rozpoczął batalię z władzami o zajęcie opuszczonych cerkwi. Jego usilne starania doprowadziły do tego, że w 1975 r. w bieszczadzkich cerkwiach greckokatolickich funkcjonowało 25 kościołów filialnych."

 

Fot.

 

Otrzymałam bardzo ciekawe, nieksiążkowe informacje od Pani Ani, to są wspomnienia Jej Babci.

Od 1956 roku przez jakieś 2 lata wieś nazywała się STOCZEK z tego względu, że Polacy wygrali bitwę z Ukraińcami na górze Stożek  .Była wówczas wymiana dowodów osobistych.
W lesie na górze Żuków jest do tej pory cudowne źródełko, którego woda ma właściwości lecznicze w leczeniu chorób oczu. Kilkanaście lat temu jakiś profesor z Uniwerytetu chyba Wroclawskiego badał tę wodę i powiedział, że ma takie właściwości lecznicze na oczy, że można tu budować sanatorium.

O źródełku słyszałam i to nie raz. Cieszyło się przed wojną prawdziwą popularnością.

 

Fot. Marek Kusiak Sarna - samiec zwany koziołkiem

 

Miejscowość na w pewnej mierze charakter rolniczy. Jest tu hodowla kóz i owiec, można je zobaczyć nieopodal cerkwi.Na zdjęciu jest pokazany fragment niekompletnego ogrodzenia antywilczego skonstruowanego przez dr. Wojciecha Śmiatanę. Prawidłowo rozłożony koszar podłączony do baterii słonecznych jest stuprocentowym zabezpieczeniem zwierząt przed atakiem wilków. Ogrodzenia są rozdawane, każdy hodowca może je otrzymać bezpłatnie, musi tylko chcieć zabezpieczyć swoje stado. Podobne zabezpieczenia dostają też pszczelarze. Okazało się w tzw. praniu, że takie ogrodzenia są skuteczne w przypadku niedźwiedzi mających chrapkę na pszczoły i miodek.

 

Fot. Ryszard Kuś

 

Wybierając zdjęcia do tego wątku zdałam sobie sprawę, że Hoszowczyk jest wprost wymarzonym miejscem do wypoczynku. Piękne krajobrazy, interesująca przyroda, cisza, spokój, świeże powietrze, prawdziwa wieś położona na uboczu kilka kilometrów od miasta - przecież są to wybitne walory wypoczynkowe. Zimą musi być tam pięknie. Nie dziwię się, że niegdyś miejscowi mówili, że tu są wrota do nieba. Ponoć tak tutejsza cerkiew została usytuowana, aby idący na Służbę Bożą mogli napawać się tym cudnym widokiem. Przez Hoszowczyk nie przebiega ani jeden szlak pieszy. Najbliższy znajduje się na grzbiecie Żukowa - to łącznik pomiędzy niebieskim i gminą Czarna, na mapach nie jest naniesiony. Przed chwilą rozmawiałam z Franiem Adamczykiem, staram się być na bieżąco, a nasz Kolega Przewodnik Znakarz non stop wytycza szlaki. Warto wiedzieć, że na grzbiet Żukowa prowadzony jest łącznik z Rabego, szlak zostanie oddany we wrześniu. Okolice Ustrzyk Dolnych to wymarzony teren, o ile nie jeździ się głównymi drogami, do uprawiania turystyki rowerowej. Przez Hoszowczyk wiedzie szlak gminny rowerowy oznakowany kolorem niebieskim. Można także wykorzystać szlak niebieski odcinek Ustrzyki Dolne - Gromadzyń - Równia  i zwiedzić dwie piękne cerkwie, jedną w Równi, a drugą w sąsiednim Hoszowczyku, ja wędrowałam grzbietem góry tuż pod lasem.

 

Fot. Ryszard Kuś Panorama z Gromadzynia na Ustrzyki Dolne

 

Warto wspomnieć, że Hoszowczyk znajduje się na szlaku architektury drewnianej województwa podkarpackiego. Ta jakże  nachalnie promowana atrakcja jako szlak nie zdobyła serducha turystów, ale mimo to ciut o niej powiem wykorzystując wydany przez PROT ładny przewodnik pod redakcją Jana Sołka "Szlak Architektury Drewnianej Podkarpackie" wstęp do trasy III ustrzycko-leskiej: "Trasa biegnie przez płd.-zach. obrzeże Pogórza Przemyskiego, mijając m.in. niedostępne do niedawna dla turystów tereny należące do Ośrodka Wypoczynkowego URM w Arłamowie. Większa jej część ciągnie się wzdłuż granicy Parku Krajobrazowego Gór Słonnych, a odcinek płn-zach. przecina w poprzek obszar Parku, łącząc się z trasą sanocko-dynowską. Na południowy-wschód od Leska trasa prowadzi przez tereny Przedgórza Bieszczadzkiego, umożliwiając dojazd w rejon atrakcyjnych turystycznie miejscowości nad Zalewem Solińskim. Wariant tej trasy wiedzie z Ustrzyk Dolnych w kierunku Ustrzyk Górnych i obok wyjątkowych walorów krajobrazowych dokumentuje niezwykłą różnorodność architektury, obejmując takie obiekty jak: cerkwie w Hoszowie, Rabem, Czarnej, Michniowcu, Bystrem, Polanie, Żłobku, Smolniku i Chmielu. Kilka cerkwi - w Wojtkowej, Roztoce, Hoszowie, Bystrem i Chmielu - należą do stosunkowo licznie zachowanych obiektów nawiązujących do tzw. stylu narodowego. Cerkwie w Czarnej, Rabem reprezentują nurt klasycystyczny architektury cerkiewnej, a cerkwie w Smolniku i Listkowatem stanowią przykłady sporadycznie zachowanych w Polsce cerkwi bojkowskich. Unikalnym rozwiązaniem architektonicznym charakteryzuje się cerkiew w Michniowcu. Jedyną świątynią rzymskokatolicką jest kościół w Średniej Wsi, nawiązujący (pomimo przekształceń dokonanych w XX w.) do tradycji średniowiecznego budownictwa drewnianego. "

 

Polecamy

Hoszów

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=165&Itemid=171

Chmiel

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=188&Itemid=193

 

Fot. Ryszard Kuś Dawna cerkiew w Chmielu

 

My na facebooku

https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/

Fot. Ryszard Kuś

 

 

 

...

..