Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś488
WczorajWczoraj1419
RazemRazem1101219

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny 502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej, pokazy ptaków drapieżnych, wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 504 750 254, zwiedzanie muzeów np. Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim, żaglowanie po Jeziorze Solińskim spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku, zakup ziół i przypraw u Adama (Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową.) itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.


Fot. Restauracja Kamionka Bezmiechowa

 

26 maja 2016 r. No i mamy kolejny długi weekend, goście jak zwykle dopisali. Region dobrze przygotował się, powstają nowe atrakcje turystyczne, w wielu miejscach można kupić produkty lokalne, w tym wspaniałą żywność, w regionie jest wiele  ciekawych imprez. Myśmy jako grupa zaangażowali się w pomoc przy przygotowaniu prezentów i nagród na archidiecezjalny festyn rodzinny w Wołkowyi współorganizowany przez nasze Koleżanki Bożenę Wisłę z Domków Góralskich w Bukowcu i Anię Kułak reprezentującą Trzy Domki w Bukowcu. Wśród darczyńców jest m.in. Galeria Potoki w Bóbrce-stoisko na solińskiej zaporze, Byniu Tor z B&B Polańczyk, wydawnictwo Ruthenus, Stowarzyszenie Pro Carpathia, Starostwo Powiatowe w Ustrzykach D. Watę cukrową wszystkim dzieciom, w ub. roku było na festynie około tysiac osób jest Kolega Adam Kokos

 

 

Zacznijmy od najważniejszej informacji . Pani Jolanta Kordyaczny przypomina  o wystawie  "BIESZCZADY w obiektywie bieszczadzkich fotografików. Planowany wernisaż  22 czerwca 2016 godz.18.00 w Małej Galerii BDK w Lesku. Czekam na zdjęcia. Proszę jak najszybciej je dostarczyć." Pan Jerzy Zuba radny powiatu sanockiego, specjalista od promocji w  UG w Zagórzu  bardzo aktywnie i skuteczne walczy o powrót kolei w Bieszczady. Tak napisał na fan coś tam  "W dniu 10 maja na prośbę Pana Posła Wojciecha Buczaka dzięki przychylności mojego Szefa Ernesta Nowaka przy dużym wsparciu Przemyslawaa Masio odbyłem robocze spotkanie z Primatorem Medzilaborzec Panem Vladislav'em Višňovský poprzedzające historyczny przyjazd (po 5 latach przerwy) polskiego pociągu na Słowację linią 107. Nasi słowaccy Przyjaciele podczas, krótkiej, ale jakże udanej konferencji przedstawili projekt uruchomienia turystycznego połączenia kolejowego szlakiem Dobrego Wojaka Szwejka (Rzeszów - Miszkolc), który moim skromnym zdaniem idealnie wpisuje się w koncepcję Europy Karpat, którą od lat promuje Pan Marszałek Marek Kuchciński. Co Państwo na to? Latem do Medzilaborzec (to już praktycznie przesądzone) a jesienią na winobranie do Miszkolca? Zapewne nie tylko ja jestem na TAK!!!!" Pytanie, oczywiście, że tak. Drogie Koleżanki i Koledzy Bieszczadnicy nic innego nam nie pozostaje jak wprowadzić do programów naszych karpackich programów wojaży pobyt w Medzilanorcach i w Krasnym Brodzie. W tym pierwszym mieści się słynne muzeum Andy Worhola -twórcy pop artu Łemka z pochodzenia, a w tym drugim są ruiny klasztoru, obok którego odbywały się słynne w Karpatach targi na żony. Polecam https://www.facebook.com/kochamkolejpl

 

 

19 maja 2016 r. Pogoda nas nie rozpieszcza, pierwsza połowa maja jest zimna i deszczowa, ale już nadchodzący weekend ma być ciepły i słoneczny. W piątek temperatura ma przekroczyć 20 stopni, w BdPN będzie oczywiście trochę zimniej. Na szlakach panuje błoto ale są i plusy takiej pogody. Wody powierzchniowe są wysokie, dzięki czemu pokazują nam się ciekawostki takie jak okresowe potoki i wodospady, oczka wodne itd. Najciekawiej jest w okolicy słynnych Jeziorek Duszatyńskich. Ile mamy jeziorek w rezerwacie i okolicy? Odpowiedź prawidłowa dwa, trzecie zostało osuszone. Nie oznacza to, że  nie ma tu oczek wodnych.  Skontaktowałam się ze znawcą tego terenu panem Edwardem Orłowskim z Nadleśnictwa Komańcza. Marek Kusiak wiosną 2016 r. zrobił zdjęcie oczka wodnego o powierzchni ok 1 ara i głębokości do 1 metra. Niestety, latem będzie tam tylko bagno widoczne z szlaku czerwonego. Takich oczek wodnych jest kilka, przed II wojną św. było ich znacznie więcej. Czas zrobił swoje, zamuliły się. Warto wiedzieć, że w innych miejscach na Chryszczatej są osuwiska. Jedno z największych powstało w 2000 r. w Prłukach. Osunęło się zbocze blokując potok Cygański, powstało jeziorko o pow. ok 2 arów i pierwotnej głębokości ok 5 m. Niestety, jeziorko zamula się, a woda wypłukuje tamę. Jest jeszcze widoczne, ale proces biegnie, za kilka-kilkanaście lat  jeziorko zniknie. Zapraszam na Jeziorka Duszatyńskie, do rezerwatu "Zwiezło" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33&Itemid=49

 

Fot. Marek Kusiak Oczko wodne w rezerwacie "Zwiezło"

 

"W dniu dzisiejszym z okazji nocy muzeów mieliśmy przyjemność gotować dla odwiedzających gości potrawy Bojkowskie na oryginalnym piecu w muzeum. Wykonaliśmy proziaki, maczankę, gołąbki z kaszą i ziemniakami z sosem grzybowym i chleby upieczone na żarze w piecu.
Bojkowie,to największa grupa górali ruskich. Zamieszkiwali Karpaty a ich siedziby znajdowały się na terenie obecnych trzech państw : Ukrainy, Polski i Słowacji. Ich kultura była prymitywniejsza niż Łemków i Hucułów. Różnili się od nich ubiorem, budownictwem i strojem. Byli traktowani przez sąsiednie ludy pogardliwie, uważano ich za gorszych. Kuchnia bojkowska była uboga ale bardzo smaczna. Oparta na płodach lasów, pól i łąk, mleku krów, kóz i owiec. Mięsa jadano mało a i to tylko w bogatszych zagrodach. Mało jadano drobiu i jaj, które sprzedawano aby pozyskać potrzebne rzeczy; zapałki, materiały, cukier... Istotnym elementem diety był owies, ziemniaki, kapusta. Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, to doskonały ośrodek wiedzy o ludności zamieszkującej kiedyś te tereny. Pan Stanisław, kustosz muzeum, zaprasza a my serdecznie polecamy."
Byniu Tor

 

Fot. Konrad Ulanowski

 

Gołąbki z kaszą i ziemniakami - kuchni Bojkowskiej, to smakowita odskocznia od dań mięsnych i kapitalne urozmaicenie codziennej kuchni. A podane z aksamitnym i intensywnym w smaku sosem grzybowym podprawionym cudowną wiejską śmietaną, to cudo zdawałoby się tej biednej bojkowskiej kuchni. http://www.przepisyzmojejkuchni24.pl/produkt,pl,kuchnia-bieszczadu---kuchnia-Lemkow-i-bojkow,golabki-z-kasza-i-ziemniakami---kuchnia-bojkowska.html

Fot. Byniu Tor

 

Kibicowaliśmy Michałowi Matuszewskiemu. Jest mi bardzo miło poinformować, że forumowy Kolega był finalistą Must Be The Music. Michał Matuszewski urodził się i wychował w Bieszczadach. To utalentowany akordeonista, pianista i wokalista. Jest bardzo mocno związany z kulturą mieszkańców Bieszczadów. Od prawie 10 lat prowadzi zespół muzyczny kultywujący muzykę górali rusińskich Bojków. Obecnie zespół ten działa przy Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie. Zapraszam, bo naprawdę warto. Mnie konkursowy występ Michała powalił na kolana, co za talent, co za umiejętności.

 

Jesteśmy powiązani z niezmiernie ciekawymi forami-grupami na facebooku. Buzie na nich nam nie zamykają się, promujemy to co kochamy, czyli Bieszczady i okolice , nasze pasje i karpacką przyrodę oraz kulturę. Ponoć jesteśmy lokalnymi liderami opinii, takie głosy do nas docierają. Na pewno mamy już wpływ na to co dzieje się w  regionie. Strona jest jedną z naszych wizytówek, częścią tak naprawdę machiny promocyjnej. Bieszczady to nie tylko przyroda alei wspaniale ludzie, pasjonaci, którzy traktują to miejsce jako przedsionek raju.  Strona i grupy  będą służyć promocji Bieszczadników - Autorów najbardziej popularnych zdjęć na naszych grupach.

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Zapraszam na stronkę mojej rodzinnej okolicy https://www.facebook.com/Olszanica-i-okolice-1571812909776626

 


 

Bieszczadzka turystyka niegdyś grupami stała. Do naszego regionu przyjeżdżało multum wycieczek zorganizowanych, wiosną i jesienią dominowały wycieczki szkolne. Niestety, z rok na rok coraz mniej dzieci i młodzieży do nas zagląda. Szkoda, mamy dla nich przygotowane znakomite programy i dobre także cenowo oferty. Pakiety są bogate, w sumie jako grupa mamy ponad 80 programów wycieczek, warsztatów, zajęć terenowych itd. W tym roku bardzo dobrze rozwijają się imprezy pielgrzymkowe i wycieczki seniorów,  to one dominują w moim kalendarzu zleceń.  Najważniejsze są noclegi i wyżywienie, tu oferta jest naprawdę bogata. Cenowo kształtuje się od 58 zł w pensjonatach. Cena dla grup organizowanych obejmuje nocleg plus wyżywienie. Oczywiście, jako koordynator nie mam prawa wystawić oferty cenowej ale mogę Koleżankom i Kolegom pewne rzeczy sugerować. Polecam ośrodek Wiking w Ustrzykach Dolnych, ma jeszcze w środku tygodnia trochę wolnych terminów.  Numer telefonu Krzyśka to 605 419 305 W okolicy Jeziora Solińskiego, w Solinie polecam Za Potokiem u Zosi Puch 667 74 44 61. W Bieszczadach Wysokich Smerek Dolny w Smereku specjalizuje się w grupach młodzieżowych, nie znam wszystkich wolnych terminów, proszę pytać się o szczegóły pod numerem stacjonarnym 13 468 47 06 - tu kiepsko działa telefonia komórkowa. W Smereku znajduje się także pensjonat o wysokim standardzie  Niemczukówka , który przyjmuje grupy zorganizowane. Nie ma w nim wyżywienia, grupy wykupują posiłki w pobliskiej słynącej ze znakomitej kuchni Oberży Dolny Smerek - zbieżność nazw nieprzypadkowa. Wszystkie ośrodki słyną ze znakomitej kuchni, tu dzieci, a przede wszystkim młodzież nie chodzi głodna. Część nauczycieli ograniczając koszty poszukuje tylko noclegów, polecam Uroczysko w Stężnicy nr tel. 695 729 180 , są to domki wypoczynkowe , każdy z nich posiada aneks kuchenny. Godny polecenia jest ośrodek Pałac Biesa w Olszanicy, dawny ośrodek rządowy ODK Olszanica, który posiada bardzo rozbudowaną ofertę dodatkową w postaci placu zabaw, letniego basenu i brodzika, stawów ze sprzętem pływającym, boisk itd. nr tel. 13 4617450 . Na osobne wpis zasługuje ośrodek Polkard w Polańczyku goszczący przede wszystkim gości niepełnoprawnych i chorych. Tutejsza kuchnia słynie ze znakomitych pstrągów, jedzonko w Polkardzie jest przepyszne, zawsze świeże i niezbyt drogie.

Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Zapraszam na naszą grupę Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu są zarówno zapytania o noclegi jak i oferty, niestety większość to reklamy, na szczęście zdarzają się i polecenia. Zapraszam i na stronę Bieszczady noclegi - to uzupełnienie grupy, misz masz polecenie i reklamy https://www.facebook.com/Bieszczady-noclegi-232378930446081

 

Fot. Za Potokiem w Solinie ma wolne dwa domki na długi weekend majowy.

 

Pan Jacek Polakiewicz autor przewodników rowerowych od lat promuje turystykę rowerową na terenie Bieszczadów. Zgodził się na naszych grupach Olszanica i okolice i Bieszczady aktywnie dzielić swoją wiedzą i pokazywać nam region z siodełka. Cześć Jego postów będę przenosić na stronę.

"Planującym wycieczkę rowerową w okolicach Olszanicy proponuję uwzględnić fantastyczną drogę leśną łączącą Stefkową z Łodyną. Droga wybudowana ok. 3 lata temu, a więc mało znana i rzadko uczęszczana. W 80 procentach prowadzi lasem Sanockich Gór Rusztowych. Nawierzchnia szutrowo-smołowa. Widoki zapewnione. Zaczynamy 400 metrów za cerkwią w Stefkowej (jadąc z Olszanicy skręć w lewo na wysokości posesji 88). Po 700 metrach wiadukt kolejowy. Podjeżdzamy w górę przełomowej doliny potoku Figura. Na przełęczy 646 (pomiędzy masywami Ostrego Działu i Wielkiego Króla) przekraczamy wododział europejski. Po 10-ciu km mijamy stację dolną wyciągu narciarskiego na Laworcie. Stąd jeszcze 800 m do drogi lokalnej w Łodynie. Przewyższenie od strony Stefkowej 250 metrów, od Łodyny 200 metrów. Uwzględniona w trasach 1 i 5 przewodnika olszanickiego" (Jacek Polakiewicz)

 

Fot. Jacek Polakiewicz


 

Trochę obawiam się reakcji na naszą nową rubryczkę. Będziemy tu przedstawiać okolice, gdzie turyści nie mogą zaglądać lub nie zaglądają. Jernej od czasu do czasu raczy nas opowieściami o obwodach zamkniętych Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Chcemy pokazać całe Bieszczady, ale w żadnym wypadku nie zachęcamy do samodzielnej penetracji Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Zejście poza szlaki jest zabronione.

"Zapewne niejednego turystę podczas podchodzenia czerwonym szlakiem na Szeroki Wierch z UG zaciekawiła wąska dróżka, która bynajmniej nie prowadzi na połoninę i w pewnym momencie opuszcza szlak po to, by następnie zginąć w zaroślach. Ta dróżka, niegdyś typowa ZBL-owska tzw. "smołówka" prowadziła do istniejącego kiedyś tutaj kamieniołomu, działającego na potrzeby tejże komórki, zajmującej się udostępnianiem dzikich wtedy Bieszczadów(budowy dróg, domów, baraków robotniczych etc.) Sama droga biegnie wzdłuż potoku Terebowiec, który swoja nazwe zawdzięcza zapewne kompleksowi leśnemu na opadających doń stromo stokach Kiczery - 927m n.p.m - Tereboweża (miejsce trzebieży) -> Terebowiec i kończy się ślepo dużym placem, rondem u podnóża masywu Bukowego Berda. Kiedyś droga ta stanowiła również doskonały skrót dla goprowców, którzy przemieszczali się nią na obecną Przełęcz Goprowska. Natomiast dzisiaj nie ma tam wytyczonego żadnego szlaku, a sama dolina Terebowca wyłączona jest z ruchu turystycznego i stanowi obszar ścisłej ochrony BdPN, będącej składowa obwodów ochronnych Ustrzyki Górne oraz Tarnica. Na fotografii obecny zarośnięty kamieniołom.

Tekst i fot. Jernej Prosinecky.

 

Mała misia zwana oficjalnie Cisną trafiła do niedźwiedziarni w ogrodzie zoologicznym, gdzie czuje się znakomicie. Gulgając wsuwa porcję weterynaryjnego mleka jedną za drugą, jest bardzo szybka i widać, że mała będzie miała niezły charakterek. Bawi się w dorosłą niedźwiedzicę, potrafi   stawiać drabinę tzn. rozglądać się stojąc na dwóch aby po chwili jak na małego miśka przystało fikać koziołki w sianie.

"Ważę ponad 8 kg ! Jestem Wielką Niedźwiedzicą ! Za chwilkę będę mogła wspinać się po drzewach na wybiegu. I żłopię mleko jak smok wawelski
Pomóżcie !!!
Cisna dosłownie przepija zoo- urosła jak na drożdżach
Mleko specjalistyczne (a niedźwiedzia mama produkuje mleko o zawartości tłuszczu aż 20 % !)- jest bardzo drogie, a Jej Misiowatość powoli wypija morze mleczka, zagryza dojrzałą borówką i innymi sałatkami
Będziemy wdzięczni za każde wsparcie jej odchowania:
na konto PKO BP S.A. 72 1020 4027 0000 1702 1263 5951,
z dopiskiem: "Niedźwiadka Cisna i jej przyjaciele"."

Źródło https://www.facebook.com/Zoo-Poznań-Official-Site-1475315479348773


 


 

Cześć wszystkim!
Jest Nas "Miłośników nadobnicy" prawie 700. Wielkie dzięki!

Dzisiaj przypominam o ciągłej akcji zbierania informacji o obserwacjach nadobnicy alpejskiej. Już spłynęło kilkanaście zgłoszeń z całej Europy. Ich autorzy zastaną wymienieni w podziękowaniach powstającej bazie danych a finalnie również w publikacji naukowej! WARTO!
WIDZIAŁEŚ NADOBNICĘ? ZGŁOŚ TĄ INFORMACJĘ DO MNIE. 3 x info: GDZIE? KIEDY? ILE OSOBNIKÓW? + ZDJĘCIE
Przysłać można za pośrednictwem profilu lub na specjalny adres mailowy: rosalia.alpina.pl(a)gmail.com
Razem stworzymy ogólnopolską mapę obserwacji tego pięknego owada. Zgromadzone dane pomogą w badaniach i ułatwią działania ochronne. KONIECZNIE UDOSTĘPNIJCIE
Pozdrawiam!
Radosław Gil
www.facebook.com/nadobnicaalpejska
Zapraszam do lektury artykułu pana Radosława Gila o nadobnicy alpejskiej

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=250&Itemid=313

Fot. Robert Mosoń Nadobnica alpejska

 


Ciekawa inicjatywa Kolegi Przewodnika Piotra Kutiaka
"W dniu 30 kwietnia br. zakończono realizację inicjatywy Karpacki Mikrokosmos na terenie Ośrodka Wypoczynkowo- Rehabilitacyjnego CARITAS w Myczkowcach (gmina Solina, powiat leski).  Przedmiotowa inicjatywa została zrealizowana w ramach projektu Karpackie Inicjatywy Lokalne sfinansowanego z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Realizatorem projektu było Stowarzyszenie Ekopsychologia. W ramach inicjatywy przeprowadzono dwa szkolenia na temat współczesnych trendów i innowacyjnych technik stosowanych w turystyce. W ramach inicjatywy wykonano ścieżkę dydaktyczną na terenie Ośrodka Wypoczynkowo- Rehabilitacyjnego CARITAS w Myczkowcach opartą na technologii QR-code. Opisano na dziesięciu tablicach atrakcje ośrodka tj.:  Ośrodek Jeździecki EDEN, zwierzyniec, ptaszarnię, Centrum Informacji o Obszarach Natura 2000, Ogród Biblijny, Centrum Kultury Ekumenicznej, galerię plenerową, kaplicę, kawiarnię św. Franciszka oraz parking z tablicami opisującymi ścieżki spacerowe. Poprzez opracowanie omawianej ścieżki uporządkowano ruch turystyczny na terenie ORW Caritas. Grupy wycieczkowe oraz turyści indywidualni mogą za pomocą urządzeń mobilnych skanować kody QR-Code z tablic, uruchamiając pliki dźwiękowe z opisem atrakcji. Na tabliczkach oprócz kodów znajdują się także krótkie opisy danych obiektów. Efektem projektu jest także e-przewodnik „Karpacki Mikrokosmos” opisujący walory ORW Caritas i jego najbliższych okolic. W e-przewodniku znajdziemy także kalendarz przyrodniczy oraz dwanaście tras przeznaczonych dla turystów przebywających w Bieszczadach z uwzględnieniem przyrodniczych osobliwości w danym miesiącu. W ramach realizacji inicjatywy wdrożono także quest, za pomocą którego można poznawać atrakcje ośrodka w Myczkowcach. Wybór miejsca do realizacji opisywanego projektu nie był przypadkowy, zdaniem autorów projektu Nieformalnej Grupy Promocji Bieszczadów BAKOKU Ośrodek Wypoczynkowo- Rehabilitacyjny CARITAS w Myczkowcach z powodzeniem nazwać Karpackim Mikrokosmosem z racji dostępnych w nim atrakcji ukazujących kulturowe, przyrodnicze i historyczne walory Karpat, w tym Bieszczadów. "

https://drive.google.com/file/d/0ByJdj2SbxOTZdkFZdGJMUlcycDA/view?usp=drive_web

 

Fot. Piotr Kutiak

 


 

30 marca 2016 r. Wczoraj w Zespole Pałacowo-Hotelowym Pałac Biesa http://www.palacbiesa.pl/ odbyło się pierwsze ogólnodostępne, nieformalne  spotkanie naszej grupy samopomocy vel klastra Grupa Bieszczady i zaproszonych gości. Temat tak naprawdę szeroki: przedstawienie naszych ofert, analiza słabych i mocnych stron walorów turystycznych gminy Olszanica.  Pierwsze i mam  nadzieję, że ostatnie w tak szerokim gronie. Ocena tego spotkania jest bardzo różna, osobiście sądzę, że dałam ciała, ale Koleżanki i Koledzy mówią, że błędy może i były ale to był strzał w 10 i chcą więcej. Koledzy z grup na facebooku prowadzący działalność gospodarczą  proszą o szybsze informowanie o spotkania i otworzenie się na nową współpracę. Raczej nikt nie nudził się.  Z drugie strony było to spotkanie wychodzące na przeciw zapotrzebowaniu społecznemu, atmosfera była naprawdę dobra mimo iż  momentami  dyskusja była ostra i racje ścierały się. Na spotkanie przybyło liczne grono zaproszonych osób, przeważnie zajmujących się obsługą ruchu turystycznego i związanych z produktem lokalnym, gościliśmy m.in. prezesa Stowarzyszenia Pro Carpathia pana Krzysztofa Staszewskiego, Kolegę przewodnika Pawła Wójcika z biura Pawuk z Zagórza, samorządowców z gminy Olszanica i Solina, pana Polakiewicza autora znakomitych przewodników rowerowych m.in. po gminie Olszanica, pana Ernesta Dębińskiego radnego gminy Solina, przybyło liczne grono osób wcześniej ze sobą współpracujących Koleżanek i Kolegów. Może przedstawię Koleżanki i Kolegów niestandardowo pokazując przy okazji nasze możliwości i produkty turystyczne. Nie chcę więcej namieszać, więc zachowam kolejność ze spotkania:

-  Kolega przewodnik Witold Tomaka prezes Bieszczadzkiej Grupy GOPR: warsztaty bezpieczeństwa w górach, spotkania z młodzieżą w centrali GOPR w Sanoku http://www.bieszczady.gopr.pl/

- Kolega przewodnik Marek Kusiak specjalizujący się prowadzeniu grup po Karpatach Wschodnich, znakomity fotograf i admin grupy Karpaty ukraińskie, https://www.facebook.com/groups/435940603139200/

- Wiesław Sowiński parking na Przełęczy Wyżnej, społecznik na parkingu robi i za informację turystyczną, prosił o wizytówki, banery,plakaty https://www.facebook.com/profile.php?id=100002256512756

- Agata Chmura edukator w Centrum Promocji Sieci Natura 2000 w Myczkowie prowadzi pensjonacik Biały Domek w Zwierzyniu w dużej mierze obsługujący wędkarzy, turystyka przyrodnicza, autorka przewodników i publikacji o podkarpackich sanktuariach, prelekcje i obsługa ruchu pielgrzymkowego https://www.facebook.com/Biały-Domek-771903806153090/

- Włodzimierz Biliński - znany fotograf, autor kilkunastu albumów, wraz z Żoną prowadzą warsztaty fotografii przyrodniczej, https://www.facebook.com/AWBilinscy.Photovoyage

- Artur Tworek - były prezes WOPR, radny  Zdrój w Polańczyku,  armator, wypożyczalnia sprzętu pływającego, statek Bryza http://bryza.bieszczady.pl/

- Wiktor Tworek - ciekawy projekt związany z turystyką aktywną: małpi gaj, ścianka wspinaczkowa, tyrolka, kule wodne, survival http://climb-tur.bieszczady.pl/

- Kolega przewodnik Paweł Wójcik znakomita oferta www.pawuk.pl

- Krzysztof Staszewski człowiek instytucja, Stowarzyszenie bardzo aktywnie działa na rzecz rozwoju turystycznego Podkarpacia i rozwoju produktu regionalnego, ostatnio wydali "Podkarpackie smaki Katalog wytwórców produktów regionalnych, tradycyjnych i ekologicznych", ich projekty mają przełożenie rynkowe, poprzez cykle  szkoleń  m.in. przewodników stworzyli podwaliny turystyki przyrodniczej na Podkarpaciu  i na pograniczu  polsko-słowackim   http://www.procarpathia.pl/

- Ewelina Nycz, Stowarzyszenie Pro Carpathia specjalistka d/s programów pomocowych

- Nikos Monolopulos - jednym słowem Sery Nikosa, żelazny punkt setek  wycieczek pensjonat Czar PGR-u, Nikos bezpłatnie szkoli przyszłych serowarów, adeptów było 50, ser produkuje 2, https://www.facebook.com/Nikosowe-Sery-Czar-PGR-u-961529043914671

- Iga i Sławomir Wasilewscy - gospodarstwo ekologiczne w Bóbrce, pracownia artystyczna, rozbudowany wachlarz warsztatów artystycznych, w sezonie letnim ruszy ogólnodostępna także dla grup zorganizowanych galeria przy pracowni-gospodarstwie ekologicznym, to moim zdaniem może być hit, jeszcze nie ma strony więc numer do Igi  507 803 348,

- Zespół Wilcze Echa https://www.facebook.com/wilcze.echa niech przemówi muzyka https://www.youtube.com/watch?v=mt2-24ljXdc

Kolega przewodnik Michał Neroj - po spotkaniu nawiązaliśmy współpracę z https://www.facebook.com/Paszowa/

- NNSM "Zielony Cień" cóż mogę powiedzieć, jeden z najlepszych pakietów w Bieszczadach, nieodkryte turystycznie miejsce godne polecenia https://www.facebook.com/zielonycien/ trasa eko muzeum poświęcona pani Czerkawskiej, to tu będą warsztaty pieczenia chleba, proziakow, smażenia konfitur i robienia masła koszt 12-15 zł w zależności od wielkości grupy

- Anna Kułak reprezentowała w Bukowcu Trzy domki w Bukowcu, wspaniała młoda kobieta, pomocna i ciepła, to ona zaprasza do współpracy z nami gospodarstwa agro z Bukowca wyszukując naprawdę ciekawe obiekty noclegowe ze znakomitym wyżywieniem http://www.trzydomki.pl/

- Bożena Wisła zaoferowała nam degustację sera podpuszczkowego krowiego o różnych smakach i twarogu, pyyycha https://www.facebook.com/Domki-Góralskie-Bukowiec-499109450272073/ Nawiązała też już konkretną współpracę z innymi Kolegami w sprawie obsługi parafialnego festynu w Bukowcu, szacują, że na imprezę przybędzie ok. tysiąca osób. Dusza człowiek i społecznik z Akcji Katolickiej. Nikos zaoferował jej szkolenie.

- Lucyna Noclegi U Lucyny w Bukowcu przygotowała nam dalsze rozkosze podniebienia przynosząc przetwory własnej produkcji, w tym prawdziwy sok malinowy, którym kuruje się i pyszny domowy chleb. Edycja powstaje stronka https://www.facebook.com/Bieszczady-Pokoje-u-Lucyny-513762542158842/

- Kolega przewodnik Andrzej Lenart uprawnienia na całe Beskidy, radny powiatu bieszczadzkiego rozpoczął burzliwą dyskusję. Poruszył wiele tematów m.in. zrównoważonego rozwoju, pogodzenia interesu rozwoju gospodarczego z ochroną przyrody z której my tak naprawdę żyjemy, rolę przewodnika  górskiego i turystycznego w promocji regionu, współpracę między samorządami,  poprawa dostępności komunikacyjnej zarówno kolejowej jak i drogowej w regonie. O dyskusji później.

- Przedstawicielem GOK SiT w Polańczyku był m.in. Konrad Ulanowski dziennikarz, doskonale nam znany admin zarówno grup i stron na facebooku jak i naszej strony, fotograf, społecznik, kilka dni temu stworzył portal www.isolina.pl Jego praca w nazwijmy to e promocji zdobyła duże uznanie wśród specjalistów i gmina Solina jest stawiana na wzór kreatywnego marketingu internetowego. Cały zespół pracuje bardzo intensywnie nad rozwojem turystyki m.in bierze udział w targach turystycznych, planuje liczne imprezy np. noc kabaretową albo noc muzeów w Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, plakat poniżej.

- Przedstawiciele gminy Olszanica, którzy obdarowali nas fajnym przewodnikiem "Gmina Olszanica turystycznie", na ich stronie jest  przewodnik rowerowy

- Agnieszka Wajda Zespół Pałacowo-Hotelowy Pałac Biesa http://www.palacbiesa.pl/ w Olszanicy nasza gospodyni tylko nas słuchała i nawiązywała kontakty służbowe, oferta jej spodobała się, ale szczególnie przypadła jej do serca atmosfera spotkania, bardzo twórcza i serdeczna, to jej najbardziej podoba się w naszym regionie

- Niestety, mimo iż spotkanie trwało bardzo długo nie wszystkie osoby mogły się przedstawić. Przepraszam, mam nadzieję, że na następnym spotkaniu nadrobimy zaległości. Obie Panie odniosły duży sukces , wydłużyły sezon i nawet w święta wielkanocne miały gości.

- Adelina Antosz Uroczysko w Stężnicy - pełny sukces komercyjny, bardzo dobra oferta dla rodzin z dziećmi, w tym roku ośrodek rozbudowuje się i wprowadza na rynek znakomitą ofertę: nocleg na wypale węgla drewnego. Adelina jest jednym z Kolegów adminów prowadzących nasze grupy, duszą człowiekiem, pasjonatką i uwielbia udzielać rad dotyczących marketingu turystycznego, a widzę ma, że ho ho zarówno teoretyczną jak i praktyczną.  Czasami nazywam ją swoją "młodszą siostrą" http://www.domki-uroczysko.pl/

- Danuta Waszczuk Prawdziwe gospodarstwo agroturystyczne  Na Zamłyniu koło Ustrzyk Dolnych. Cóż mogę powiedzieć  oprócz jednego: polecam z całego serca. Świetne miejsce, dobra kuchnia regionalna, już sam fakt, że Danusia upiekła chleb dla samego papieża Franciszka świadczy o Jej kunszcie, na dodatek społecznik i serce "Zamłynianek". Mi "Na zamłyniu" zawsze korzyć będzie się z rydzami, kiedyś miałam tam grupę,  wchodzę na podwórko i nie wierzę własnym oczom.Na trawniku ta kosze, opałki, michy pełne rydzy, czegoś podobnego w życiu nie widziałam, a jestem przecież grzybiarzem   http://nazamlyniu.pl/

 

Przewodnik rowerowy pana Jacka Polakiewicza można pobrać tu, polecam, jest moim zdaniem świetny.

http://www.olszanica.pl/?c=mdTresc-cmPokaz-152

Fot. Ma rek Kysiak Sery przygotowane na degustację na spotkaniu przez Domki Góralskie w Bukowcu https://www.facebook.com/Domki-Góralskie-Bukowiec-499109450272073/

 

Po wystąpieniu Kolegi przewodnika Andrzeja wywiązała  gorąca dyskusja na temat powrotu kolei w Bieszczady i sytuacji Bieszczadzkich Drezyn Rowerowych. Rozmawialiśmy także o trasie Rzeszów-Jasło-Komańcza-Łupków, przeważnie o nakładach finansowych, które będą spore i do kogo na być zaadresowana nasza oferta. Osobiście odrzucam ich argumentację,  szczególnie tę część, że Bieszczady mają być dla bogatych turystów, którzy zostawią w regionie multum pieniędzy. Argument tego typu lansowany w określonych środowiskach  dosłownie mnie mrozi, to nie są i nie będą moje Bieszczady. Jestem zawodowcem, niegdyś prowadziłam grupy bardzo zamożne, teraz one do mnie nie trafiają, niegdyś i obecnie prowadzę grupy gości średniozamożnych i niezamożnych i Bóg mi świadkiem, że nie wiedzę różnicy. We wszystkich oczach widzę ten sam błysk zachwytu, gdy dojrzą wspaniałości naszego regionu. Zarówno na połoninach, jak i nad Jeziorem Solińskim, czy w Górach Słonnych. Mi jest to obojętne gdzie. Liczy się człowiek, a nie jego kasa, także w komercji. Bardzo ciekawie o turystyce rowerowej mówił pan Jacek Polakiewicz autor przewodników rowerowych po Bieszczadach m.in. po gminie Baligród i Olszanica, polecam filmik  https://www.youtube.com/watch?v=DGhoB0s539c Słabo jeżdżę technicznie na rowerze, ale jestem zafascynowana tym co robi pan Polakiewicz, który promuje od lat trasy zarówno typowo MTB jak i łatwiejsze technicznie po szutrówkach.  Moim zdaniem powinniśmy na północy Bieszczadów, w Górach Sanocko-Turczańskich, Beskidzie Niskim i na Pogórzach postawić na turystykę rowerową, ale nie na te szlaki wytyczone po publicznych drogach, w sezonie bardzo niebezpieczne ale właśnie na te propagowane przez pana Polakiewicza. Autor przewodników opowiadał nam o kilku trasach, na razie pada ale przypomniałam sobie o rowerze. Kusi, oj kusi szutrówka Stefkowa-Ustrzyki Dolne. No i Zielony Cień w Rudence. Zrobię wszystko aby pan Jacek przyjął zaproszenie do współprowadzenia naszej stronki na facebooku Bieszczady aktywnie. I nie tylko. Potem wybuchała też  emocjonująca rozmowa o promocji, środkach na nią, samochwała czyli ja mówiłam o nas, o możliwościach wiązanych z e promocją, a mówiąc wprost chwaliłam się naszą przestrzenią wirtualną.  Tę część dyskusji podsumował radny gminy Solina pan Ernest Dębiński. Moim zdaniem bardzo ciekawie analizował nasze mocne i słabe strony jeżeli chodzi o dostępność komunikacyjną (zwrócił uwagę na potrzebę modernizacji drogi łączącej Rzeszów z Sanokiem), współpracę pomiędzy samorządami na dodatek bardzo biednymi, a raczej jej brak. Bardzo podobała mi się  część wypowiedzi postulująca organizację kilkudniowych ciekawych imprez w regionie zarówno sportowych jak i kulturalnych, które poza sezonem zapełniają miejsca noclegowe jak i dają darmowy czas antenowy w głównych mediach. Taką drogą od dawna kroczy gmina Cisna z wiodącym Biegiem Rzeźnika i na tę drogę wkracza gmina Solina.  Na koniec kilka słów o produkcie regionalnym. Moim zdaniem jest dobry i bardzo dobry,  mamy bardzo szeroki asortyment, mam takie dziwne wrażenie, że Nikos pociągnie także innych, że nie tylko obsługiwane przeze mnie grupy będą prosić o wizytę o degustację sera w Czarze PGR-u w Wańkowej, ale także w innych miejscach i coraz częściej będą chciały kupować przetwory, nie tylko rydze. Wrażenie opieram na swoich kubkach smakowych, łapie mnie infekcją więc bronię się przed nią podjadam znakomity twarożek z czosnkiem niedźwiedzim pani Bożeny Wisły i popijam go ciepłą herbatą z miodem kupionym od sąsiada Nikosa (polecam, zakochałam się w miodzie spadziowym ze spadzi jaworowej) i świetnym sokiem malinowym pani Lucyny z gospodarstwa agro U Lucyny w Bukowcu. Potwierdza to w wywiadzie w "Karpackim Przeglądzie Gospodarczym" pan Krzysztof Staszewski który na pytanie "Zatem powinniśmy stawiać na kulinaria ? odpowiada "Na pewno tak. Póki jest moda na kulinaria. Każdy turysta musi coś zjeść, kuchnia jest bardzo ważna w turystyce".


Spotkanie podsumował pan Krzysztof Staszewski prezes Stowarzyszenia Pro Carpathia mówiąc, że zmienia się model turystyki, goście zamiast biernego wypoczynku potrzebują podniety.  Obecnie na świecie obowiązuje model zwany z angielska trzy e: ekscytacja, rozrywka, edukacja i my w Bieszczadach, a także w w Górach Słonnych mamy dobre warunki na rozwój atrakcyjnej oferty opartej na wybitnych walorach przyrodniczych, ciekawych kulturowych, na dobrym i bardzo dobrym produkcie lokalnym. Prosił również o współpracę na różnych szczeblach i tworzenie pakietu, w niej widzi możliwość rozwoju gospodarczego regionu opartego na turystyce. Bardzo ciepło wyraził się także o Bieszczadzkich Drezynach Rowerowych chwaląc nowatorski pomysł i dobre wykonanie i podkreślając, że jest to jeden z wiodących produktów turystycznych nie tylko na Podkarpaciu.

 

Reasumując spotkanie było specyficzne, to był strzał w 10, Koleżanki i Koledzy chcą następnych, nie wiem w jakiej formie będą realizowane. Z tego co słyszałam to inne samorządy chcą podłapać temat. Oby tak stało się. Takie burze mózgów są potrzebne i jest na nie zapotrzebowanie społeczne. Jasno to widać, na naszym spotkaniu musieliśmy dokładać krzesła, bo w sumie duża sala konferencyjna nie mogła nas pomieścić. To spotkanie ma przełożenie rynkowe, to m.in. ta prezentacja, dla zaprzyjaźnionych organizatorów przygotowuję oferty i programy do których będę dodawać usługi Kolegów, nasza stronka facebookowa Olszanica i okolice ma niecałe 500 polubień ale dociera do 14 000-25 000 osób tygodniowo. Od spotkania minęło dwa dni, pani Wisła wysłała pierwszą partię towaru w świat, jest cztery zapytania o trasy MTB.

 

Fot. Pałac Biesa http://www.palacbiesa.pl/

 

 


 

"Około 30 kilometrów na południe od Rzeszowa jest Gmina Lubenia, a w niej miejscowość Sołonka. Ostatnimi czasy znana jest z tego, że w sezonie czynna jest tam tężnia solankowa, do której w weekendy przybywają turyści wraz z rodzinami. Źródło solankowe cieszy się ogromną popularnością, to też bardzo miła i urokliwa atrakcja, ale nie jedyna w wiosce.W budynku szkoły podstawowej, w jej bocznej części, mieści się placówka muzealna, która  cechuje się wyjątkową oryginalnością. To wszystko za sprawą pewnej stałej ekspozycji, która zresztą nadała miejscu swoistą nazwę: „Muzeum Strachów”. Istotnie, jedna z ekspozycji muzealnych poświęcona jest straszliwym kukłom polnym, które miejscowi chłopi stawiali w swych zagonach, sadach i ogrodach. To ekspozycja plenerowa, gdyż wszystkie figury w licznie ponad 70 stoją na świeżym powietrzu, w galerii ma zboczu, w najbliższej okolicy muzeum. Istotą wystawy jest przede wszystkim zwrócenie uwagi, a jednocześnie pielęgnowanie tego przechodzącego w zapomnienie zwyczaju – niegdyś tak bardzo powszechnego na polskich wsiach. Te oryginalne obiekty muzealne nie odnoszą się tylko do Gminy Lubenia, ale też do Rzeszowszczyzny, Podkarpacia, niektórych stron Polski i zagranicy."

Zapraszam http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=88&Itemid=251

 

Fot. Jakub Pawłowski

 


 

Kilka dni temu postanowiłam pomóc Koledze Krzyśkowi Zabłockiemu prowadzić fanpage https://www.facebook.com/NoclegiViking/ Na początku nie wiedziałam jak to ugryźć, ale jak to w życiu bywa sprawa potoczyła się swoim tokiem. Powstaje ustrzycko-bieszczadzki serwis turystyczny, który od początku zdobył sobie pewną popularność. Trochę mnie to nie dziwi, strona ośrodka powinna być przede wszystkim informatorem pokazującym atrakcyjność okolicy, regionu. Czasy, że nasi Goście potrzebowali tylko noclegów i wyżywienia skończyły się. Teraz każda miejscowość, region powinien postawić na pakiet, czyli zaproponować potencjalnym gościom możliwość atrakcyjnego spędzenia czasu. Bieszczady, a mówię to  z pozycji osoby uzależnionej i zakochanej w regionie mają prawie wszystko aby fajnie wypocząć, a Ustrzyki Dolne  same mogą zaproponować ciekawy pakiet. Mamy tu najbardziej nowoczesny na Podkarpaciu zespół basenów Delfin, bardzo dobre wyciągi narciarskie, trasy do biegów narciarskich, szlaki spacerowe, Nordic Walking Park, szlaki rowerowe, w okolicy stadniny, downhill i pumptruck - tory do jazdy  na rowerze, galerie, dobrą bazę gastronomiczną, koncerty w parku Pod Dębami, gdzie możemy także aktywnie wypoczywać.  itd. Największe atrakcje to bezwzględnie Muzeum Przyrodnicze BdPN, Sanktuarium MB Bieszczadzkiej zwanej MB Wypędzonych, Muzeum Młynarstwa i Wsi, Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ustrzyki Dolne są 7 km oddalone od przejścia granicznego w Krościenku, a na dodatek są centralnie położone. Stąd wszędzie jest blisko, zarówno nad Jezioro Solińskie jak i do Przemyśla, do Sanoka jak i w góry.

 

Fot. Własność Zespołu Basenów Delfin w Ustrzykach Dolnych

 

Viking ma bardzo dobrą opinię na górskich i historycznych forach. I zniżki dla forumowych Gości. "Bardzo Ci dziękuję raz jeszcze za namiary na Vikinga. Przyzwoite warunki i przesympatyczny właściciel. To było właśnie to czego oczekiwałem. Szukałem haczyka w tym wszystkim, bo takie warunki za taką cenę, to mało realna sprawa. Ale... okazało się, że żadnych haczyków nie było. Dziękuję Ci bardzo bardzo." To wpis Contiego z forum turystyka górska.

 

A to relacja Trotyla z for górskich i historycznych. "Ha,skoro powiedziało się A to i trzeba powiedzieć B. Wyjazd nasz zaczął się w Grójcu z półgodzinnym opóźnieniem. Potem przez  Radom, Iłżę, Ostrowiec,Tarnobrzeg, Rzeszów do Ustrzyk Dolnych. Podróż autobusem trwała ponad 9 godzin. W Ustrzykach zajrzeliśmy najpierw do Niedźwiadka coby coś wrzucić ciepłego na ruszt. Kamila czekała na pizze, a ja prowadziłem dyskusję z autochtonem. A o czym ?? To wiadomo -o Siczce i KSU ( to muzyka z moich czasów,gdy byłem technikum). Spytałem jak trafić do Vikinga , ale ilość wypitego przez niego trunku spowodowała, że kręciłem się wokół dworca (nieczynnego). W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do właściciela Vikinga, bo wilki niedługo tu mnie zjedzą. Gość tylko się spytał gdzie jestem i po kilkunastu minutach przybył busem i zabrał nas do lokalu.
W lokalu tłum ludzi. Jakaś wycieczka czy coś w tym stylu. No to popadłem -myślę. A tu od razu zapraszają mnie do stołu: rosół, schabowy, kompot. Oż w mordę jeża - nie zamawiałem, ale jak dają to biorę.
Pewnie beknę przy rachunku. Kamila zjadła i poszła spać.
A ja zostałem z towarzystwem . I powiem tylko jedno: tak dobrze to dawno się nie bawiłem. Ekipa dobrze się integrowała, a ja razem z nimi. Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć byli to obcy ludzie.
Rano wstałem i poszedłem się rozliczyć z właścicielem. Okazało się, że za podwózkę, obiad, nocleg, kawę,,śniadanie zapłaciłem 5 dych za dwie osoby. Taniocha.
Kierownik tej ekipy nie chciał mnie wypuścić,  jak się dowiedział, że zamierzam pochodzić po Bieszczadach powiedział:  Trotyl jedź z nami na jezioro, popływamy statkiem, wieczorem wrócimy, będzie wesoło... Ale ja miałem inne plany. Okazało się, że jadą autobusem do Ustrzyk Górnych i nas zabiorą, tylko czekają na przewodnika. W ich rozmowach często padało słowo ...pani Lucyna. E,nie ,to niemożliwe, czyżby ta lucyna. Patrzymy, a tu pędzi pani w czerwonym polarze i przeprasza za spóźnienie. W pewnym momencie pani ta przygląda się memu etui na telefon wiszącemu na mojej szyi. A na nim przyczepiony jest znaczek z wiosennego zlotu GS.  Nic  jej jednak to jej nie mówiło. Zapakowaliśmy się do autobusu i heja. Powiem tylko jedno: wieki szacunek dla Lucyny za informacje o Bieszczadach, które przekazała nam w czasie podróży. O mieszkańcach obecnych i byłych, akcji Wisła , wilkach ,parzydle leśnym, czosnku niedźwiedzim, cerkwiach, o tym, że Bóg jest jeden, a reszta to polityka i pieniądze. Jechaliśmy piękną trasą przez Nasiczne. W pewnym momencie poprosiłem, aby nas gdzieś wypuścili, bo my chcemy iść na Rawkę. Lucyna, powiedziała, że to za chwilę, bo jesteśmy już w Berehach i kierowca się tam zatrzyma. I mamy iść w lewo. Podziękowałem ekipie za podwózkę (za free) i podając rękę pani przewodnik, powiedziałem: To ja TROTYL z DWS-u. Dawno nie widziałem takiej reakcji człowieka. Jakby w Ciebie Lucyno piorun strzelił . Pozwól, że Cię zacytuje :Ja pip pip , ludzie wiecie kto to jest ??? To mój kolega z forum!!!! Jaki ten świat mały, a gdzie ta ze złamaną ręką??? Na co Kamila pomachała gipsem. I wysiedliśmy w Brzegach.

 

Własność https://www.facebook.com/NoclegiViking/

 


 

"Już w przyszłym tygodniu do sprzedaży trafi numer marcowo-kwietniowy (15-16) "Podkarpackiej Historii". Na Podkarpaciu kupicie nas jak zawsze w dobrych księgarniach i w salonach prasowych "Kolporter", zaś w całym kraju w salonach EMPiK. http://www.podkarpackahistoria.pl/2016/01/tu-kupisz-podkarpacka-historie/ Numer powinien być dostępny we wszystkich naszych punktach sprzedaży najpóźniej 17 marca, w dniu w którym otwierane będzie markowskie Muzeum Ulmów.

 

 


 

Wczasy w Bieszczadach 2016

Serdecznie zapraszamy na wczasy w Bieszczady! Proponujemy Państwu atrakcyjny wypoczynek nad malowniczym Jeziorem Solińskim w naszym ośrodku (turnusy od soboty do soboty lub inne terminy) z wyżywieniem 2 x dziennie (śniadania w formie bufetu szwedzkiego i obiadokolacje serwowane). Pobyt rozpoczyna się obiadokolacją w dniu przyjazdu a kończy śniadaniem w dniu wyjazdu.

Zapewniamy komfortowe noclegi i doskonałe wyżywienie.

Do Państwa dyspozycji w trakcie pobytu:
- wygodne pokoje i apartamenty
- elegancka, klimatyzowana jadalnia
- kameralna kawiarnia z kominkiem
- przystań z kąpieliskiem, basenami rekreacyjnymi z atrakcjami wodnymi dla dzieci - korzystanie bezpłatne!
- wypożyczalnia sprzętu wodnego na naszej przystani (płatne osobno)
- punkty gastronomiczne nad jeziorem
- plac zabaw dla dzieci przy ośrodku - korzystanie bezpłatne
- ogród biesiadny z imprezami muzycznymi
- bezprzewodowy internet (w cenie pobytu)

 

Fot. Unitra w Polańczyku

 

No i mamy nową atrakcję turystyczną, bo i w takiej kategorii możemy rozpatrywać połączenie kolejowe Rzeszów-Komańcza. Trasa naprawdę malownicza, moi znajomi z naszym adminem Robertem Mosoniem na czele  podkreślają świetną atmosferę panująca w pociągu, w ub. roku byli pozytywnie zaskoczeni imprezami przygotowanymi dla turystów przez samorząd Komańczy. Na prośbę Roberta i ks. Proboszcza z Zagórza przyjrzałam się ofercie i  jestem  dosłownie zafascynowana tym co robi KochamKolej.pl​. Przede wszystkim  planami, jeżeli pociąg retro do Tokaju na Węgrzech ruszy to przybędzie nam wyjątkowa atrakcja śmiem powiedzieć w skali europejskiej. Mnie osobiście najbardziej zależy na  ogólnodostępnym, transgranicznym   połączeniu ze Słowacją. Moim skromnym zdaniem mamy skandaliczną sytuację, w dobie "szengenienia" nie ma komunikacji publicznej łączącej dwa zaprzyjaźnione państwa.  Na razie mamy weekendowe  połączenie kolejowe do Komańczy, warto z niego skorzystać. Komańcza jest niezwykle ciekawa pod względem turystycznym, wielowyznaniowa, tu nadal  jest ciągłość kulturowa, bo w tej okolicy nie było 100% wysiedleń autochtonów -  górali ruskich Łemków http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=63&Itemid=69 . Przez miejscowość  wiedzie ścieżka historyczno-przyrodnicza  pokazująca nam  największe atrakcje: klasztor z izbą pamięci Prymasa Wyszyńskiego, obie cerkwie, punkt widokowy, kserotermy itd. Poza ścieżką  warto zajrzeć do izby pamięci  pani Darii Boiwka, takich skarbów nie ma nawet w sanockim skansenie. Gdybyście planowali dłuższy pobyt w gminie Komańcza  to zapraszam do pensjonatu  Gwiazda Komańczy​ albo do 10 km dalej położone mojej ukochanej Osławicy, do Wojtasiówki. ​ To stadnina i pensjonat położona w przepięknych  okolicznościach przyrody, więc można połączyć rower, konie i obserwacje przyrodnicze. W Osławicy mieszka znana biolog Jola Harna, która ma kilkanaście psów hasky pracujących przy zaprzęgach i prowadzi warsztaty przyrodnicze.  W Osławicy jest  i serowarnia. No wreszcie ktoś pomyślał o rowerzystach, w Żaczku można przewozić rowery.  Przecież Komańcza i okolice jest świetnym miejscem do uprawiania turystyki rowerowej.  Kocham Kolej jest powiązana z gminą Zagórz, swego czasu był tu jeden z  najbardziej znanych wśród turystów   węzłów kolejowych w kraju.  Oferta turystyczna  gminy jest bogata.  Nas oceniają goście, a oni są Zagórzem zachwyceni, oczywiście, tą częścią związaną z Karmelem i Sanktuarium. Dzięki Księdzu i zespołowi pana Zuby  pięknie rozwija się ruch pielgrzymkowy w regionie. Kto by to przewidział, że Bieszczady staną się popularne wśród pielgrzymek i to na zasadzie reklamy szeptanej tj. byłem, jestem zadowolony, jedźcie tam. Polecam świetny folder "Multimedialny atlas osobliwości przyrodniczych Dorzecza Górnego Sanu" i zastanawiam się nad szkoleniami dla przewodników. I w Zagórzu pod kątem pakietowej oferty turystycznej, i na Słowacji. Ale błagam dla przewodników zawodowych, u nas na takie szkolenia są wysyłani tylko znajomi królika. Dwa, trzy szkolenia tak abyśmy mogli wprowadzić pakiet do oferty. Przewodnicy w Bieszczadach mają swój udział w rynku usług, ja także, więc moglibyśmy wypromować ofertę lub program wśród współpracujących z nami stałych organizatorów. Kolej jest tu świetną alternatywą dla autokaru, gdyby godziny zostały przystosowane  do potrzeb  turystów-  łazików, a będą, bo na chłopski rozum pociąg musi z Zagórza wyjechać rano, aby dojechać i wrócić z Tokaju, to mielibyśmy czas na słowackie atrakcje turystyczne  i wędrówki. Moim zdaniem powinno to być  szkolenie unijne wzorowane na tym co zrobiło Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia"  w Rzeszowie.  Oni ponad 10 lat temu na ugorze poprzez szkolenie zawodowców przewodników stworzyli podwaliny turystyki przyrodniczej.

 

Jerzy Zuba Gmina Zagórz, KochamKolej.pl

Kursowy pociąg na Węgry jest bardzo odległy ze względów formalno-prawnych (przepisy kolejowe) nie mówiąc już o finansach. Pracujemy nad pociągiem okazjonalnym na Węgry inspirowanym rokiem polsko - węgierskiej solidarności i ...jesiennym winobraniem  Znacznie bardziej realnie wygląda sprawa z połączeniami na Słowację choć i tu nie będzie łatwo. Jesteśmy zgodni, co do tego, że kolej może być osią dynamicznego rozwoju turystyki. Kadry moglibyśmy przeszkolić przy okazji ulepszania i rozbudowy naszego biletowego systemu promocyjnego. Trwają prace, zapraszam http://kochamkolej.blogspot.com/2016/02/konkretne-efekty-interpelacji-posa.html

Przy okazji przypominam, że Bieszczadzki Żaczek w dn. 30 kwietnia oraz 1,2,3 i 26 maja pojedzie na trasie Rzeszów - Łupków - Rzeszów.

 

 

O połączeniu wypowiedzieli się Koledzy z naszej facebookowej grupy Bieszczady i Beskid Niski.

 

Robert Mosoń fotograf, administrator strony Grupa Bieszczady, to On postanowił  włączyć nas do promocji  kolei

"Już się nie mogę doczekać coby zapakować rower w Żaczka i do Komańczy i rowerkiem na Duszatyn :),  a wiem że takich jak ja jest sporo. Fajnie że się coś dzieje na torach. Proszę o więcej."

Mateusz Podkul Przewodnik górski, Muzeum regionalne im. Adama Fastnachta w Brzozowie

"Kolej na pograniczu Bieszczadów ma przyszłość, ale trzeba na nowo przyuczyć do niej miejscową ludność i turystów. Ponadto rozkład powinien być dostosowany do ich potrzeb - aby turysta mógł zrobić ciekawą pętlę w terenie, czy to pieszo czy rowerem, zapalić jakieś ognisko, zamoczyć nogi w czystych bieszczadzkich potokach. Jeśli dodamy do tego plan utworzenia transgranicznego skansenu kolei w Nowym Łupkowie, drezyny rowerowe i możliwość połączenia kolei normalnotorowej z wąskotorową w Nowym Łupkowie, to nie pozostaje nic innego jako promować się hasłem: "Kolej na Bieszczady!" Dokładnie, tak - przy linii kolejowej Zagórz - Łupków - Medzilaborce i dalej na Węgry jest naprawdę sporo ciekawych obiektów turystycznych, zarówno przyrodniczych, jak i historycznych - tak podjazd pod obiekt, szybki desant i powrót do wagonu to świetna rzecz. Wiem co mówię, bo tak robiłem zwiedzając ostatnio Trójmiasto - tam mamy Szybką Kolej Miejską, kupujemy bilet dobowy za 34 zł (do 5 osób) i możemy poruszać się koleją między Wejherowem na północy (po drodze mamy Gdynię, Sopot i Gdańsk) a Tczewem czy Pruszczem na południu. Linia przebiega blisko centrum tych miast - podjeżdżamy, wyskakujemy, zwiedzamy Dar Pomorza w Gdyni, molo w Sopocie czy katedrę w Oliwie, o innych zabytkach Gdańska nie wspominając. To wszystko spokojnie w jeden dzień. Czy coś podobnego nie można zaszczepić na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów, korzystając z pociągu retro (na parę itp.) - owszem można, tym bardziej, że to ożywiłoby tę część Bieszczadów, dotąd traktowaną tranzytowo, zupełnie pomijaną w drodze na połoniny. Tylko na trasie z Zagórza do Łupkowa mamy choćby zagórski karmel, cerkwie doliny Osławy, w tym jedną z listy UNESCO, klasztor w Komańczy, widokowe grzbiety z panoramą na połoniny np. Żurawinka ,czy tunel pod przełęczą łupkowską - dla każdego coś miłego, bo atrakcyjność regionu tkwi w różnorodności. Grunt to stworzyć projekt, wypromować produkt i przeprowadzić szkolenia dla kadr turystycznych "

 

Fot. Marek Kusiak Ruiny Karmelu w Zagórzu

 


 

Zapraszam do lektury artykułu pana Zygmunta Krasowskiego poświęconego akcji H-T. Na zachętę: "„Rząd RP zwrócił się do rządu ZSRR z prośbą o zamianę niewielkiego pogranicznego odcinka Polski na równorzędny mu przygraniczny odcinek terytorium ZSRR z powodu ekonomicznego ciążenia tych odcinków do przyległych regionów ZSRR i Polski. Rząd ZSRR zgodził się na prośbę rządu RP”
Stosowny układ podpisano 15 lutego 1951 roku w Moskwie. W imieniu prezydenta Bieruta uczynił to jako pełnomocnik wicepremier Aleksander Zawadzki, zaś ze strony Prezydium Rady Najwyższej ZSRR Andriej Wyszyński. Przedstawiając 26 maja 1951 roku sejmowi układ do ratyfikacji wicepremier Aleksander Zawadzki stwierdził, że wymiana odcinków przygranicznych była podyktowana interesami gospodarki polskiej. Jako podstawowy motyw podał chęć pozyskania złóż ropy naftowej, które miały znajdować się w Bieszczadach po stronie radzieckiej. W zamian za te bogactwa naturalne ZSRR miał uzyskać jedynie ”pewne udogodnienia w komunikacji kolejowej” Umowa, jak oświadczył Zawadzki „stanowi nowy akt braterskiej pomocy dla nas ze strony ZSRR” / Umowa parafowana przez prezydenta Bolesława Bieruta, premiera Józefa Cyrankiewicza i ministra spraw zagranicznych Stanisława Skrzeszewskiego została opublikowana w Dz.U.R.P nr. 31 z 1951 roku. Ten oficjalny komunikat o podpisaniu umowy ukazał się dopiero 3 miesiące później, tuż przed jej ratyfikacją i zaświadcza dobitnie nie tylko o „niezależności” Polski ale i „wielkiej polsko-radzieckiej przyjaźni”.

Fot. Zygmunt Krasowski Popołudnie na Żukowie-Ustrzyki Dolne

 

 


 

27 stycznia w Polańczyku zakończył się  konferencją cykl szkoleń dla przewodników górskich  organizowanych w ramach projektu "Zielone Podkarpacie - popularyzacja różnorodności biologicznej w wymiarze ekosystemowym" prowadzony  przez Procarpathię.http://www.zielonepodkarpacie.pl/aktualnosci/art237,nowy-projekt-zielone-podkarpacie-bedzie-popularyzowal-roznorodnosc-biologiczna-naszego-regionu.html Stowarzyszenie chyba 10 lat temu rozpoczęło  szkolenia dla przewodników związanych z turystyką przyrodniczą i muszę przyznać, iż jest to strzał w 10. Dzięki nim została nie tylko przeszkolona garść osób zajmujących się z obsługą ruchu turystycznego, ale także na rynku zaistniały nowe produkty turystyczne, które cieszą się bardzo dużą popularnością. Głównym celem projektu było zwiększenie świadomości społecznej mieszkańców najbardziej cennych przyrodniczo terenów Podkarpacia i informowanie  o znaczeniu różnorodności biologicznej. Część projektu zaadresowana do braci turystycznej obejmowała szkolenia czynnych przewodników turystycznych , w dużej mierze zapoznawano nas z podkarpackimi ścieżkami przyrodniczymi i badaniami naukowymi. Projekt przewidywał inwentaryzację 50 ścieżek i wydanie przewodnika po ścieżkach przyrodniczych. W ramach projektu ukazały się  także  książki i z tego najbardziej cieszę się.  "Czerwona Księga Roślin woj. podkarpackiego" i "Fauna wodna potoków karpackich  - cenne gatunki i zespoły Przewodnik terenowy" bezsprzecznie wypełniły lukę rynkową , a i przysłużą się popularyzacji podkarpackiej przyrody.   Uzupełnieniem pakietu promocyjnego jest film "Szlakiem podkarpackiej przyrody" udostępniony na portalu społecznościowym i gra dydaktyczna "Bioróżnorodność Karpat Wschodnich".

Konferencja była podsumowaniem projektu, przybyło na nią wielu tzw. beneficjentów i osoby z branży turystycznej, było tylko kilka czerwonych polarów i wielu naszych forumowych Kolegów. Trwała króciutko, było tylko 7 punktów programu, w tym przywitanie i podsumowanie wygłoszone przez szefa Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" pana Krzysztofa Staszewskiego. Mnie zainteresowały ostatnie słowa Krzyśka: planujemy nowe projekty i nowe szkolenia dla przewodników. I to nazywa się dobra wiadomość, łapka w górze: proszę pamiętajcie o mnie i innych zawodowych przewodnikach. Część naukowa została podsumowana bardzo ciekawymi wykładzikami autorów wspomnianych przeze mnie książek, dr Aneta Bylak i prof. Krzysztof Kukuła opowiadali o swoich ostatnich badaniach, oficjalny temat prezentacji "Fauna wodna potoków karpackich", a dr Paweł Wolański współautor "Czerwonej Księgi..." zaprezentował nam "Zagrożone zbiorowiska roślinne w województwie podkarpackim". Jak zwykle gwiazdą spotkania był nasz forumowy Kolega Marcin Scelina, który miał się czym pochwalić. Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla turystów, o grupach zorganizowanych nie zapominając, bardzo ciekawe ścieżki przyrodnicze z bogatą infrastrukturą, w tym dla osób niepełnosprawnych, wiaty, parkingi itd. Na szczęście ich robota jest doceniona m.in. zostali "Leśną instytucją 2014 r". Marcin popełnił jak on to określa broszurę "Krzewmy krzewy" obiekt pożądania nas wszystkich na konferencji. Bezczelnie pochwalę się, jako jedyna ją dostałam i chodziłam z głowa w chmurach przez kilka godzin, książeczka palce lizać.  Nadleśnictwo Baligród przygotowuje dla nas przewodników szkolenie wczesną wiosną. Kolega przewodnik Grzegorz Sitko i pan Jarosław Reczek zaprezentowali nam projekt od strony komercyjnej, Grzesiek opowiadał o swoim długoletnim doświadczeniu związanym z turystyką przyrodniczą, Kolega specjalizuje się w ornitologii, a pan Reczek mówił o certyfikacji obiektów noclegowych. Było i o przewodnictwie, Koledzy narzekają na tzw. uwolnienie zawodu przewodnika. Ilość zleceń spada na łeb na szyję, ale ja widzę jedno. Dzięki temu, że jestem dobrze wyszkolona m.in. w zagadnieniach przyrodniczych, mam różnorodne programy mogę swobodnie konkurować z pseudoprzewodnikami zarówno wiedzą jak i doświadczeniem, ale i  ofertą.  Mimo iż jestem droższa to na brak klientów nie narzekam, przeważnie pracuję dla współpracujących z nami ośrodków wypoczynkowych i ze stałymi klientami (raczej dobrymi znajomymi)-organizatorami. Takie szkolenia, jak to, nie dość, że  promuje  przyrodę,  pomaga rozwijać produkt turystyczny związany z ekoturystyką to także zapewniają zlecenia przewodnikom. W kuluarach rozmawialiśmy o świetnych książkach, o nowych atrakcjach turystycznych (będzie się działo, oj będzie), promocji, a przede wszystkim o naszym znakomitym serze bieszczadzkim. To jest hit, moje spostrzeżenia potwierdzają oficjalne badania naukowe: goście przybywający w Bieszczady chcą bacówek i znakomitego sera. Coś mi się zdaje, że to w dużej mierze zasługa Nikosa i jego bacówki w Wańkowej do której serdecznie zapraszam. Nie umiem przemawiać, jam skromny zawodowy przewodnik, więc tylko w króciutkich ale płynących z głębi serca słowach chcę podziękować Stowarzyszeniu Pro Carpathia, szczególnie  pani Małgorzacie Draganik  koordynatorowi projektu i panu prezesowi  Krzysztofowi Staszewskiemu oraz Wszystkim zaangażowanym i zatrudnionym przy projekcie, Naukowcom, Kolegom przewodnikom  za ciekawie spędzony czas, za to dobro, którego doświadczyliśmy. Proszę mi wierzyć, że te szkolenia nie są podobne  do setek innych, nas wszystkich tak naprawdę łączy pasja i umiłowanie karpackiej przyrody. No większość na pewno :)


Link do strony, możliwość pobrania http://www.zielonepodkarpacie.pl/nasze-publikacje/

 

Fot. Zielone Podkarpacie

 


 

15 stycznia 2016 r.   Dziś chciałam przedstawić Wam zapomnianą atrakcję turystyczną, Konrad Ulanowski - jeden z Kolegów adminów i mieszkaniec Soliny powątpiewa w to, że to był kiedykolwiek walor turystyczny. Hmm w sumie nieważne, albowiem, powiem nieskromnie, możemy zaproponować Wam zapoznanie się z historią tzw. powstania leskiego i zobaczenie pomnika poświęconego tej chłopskiej ruchawce  okresu międzywojennego. Tym bardziej, że okolica pomnika znajdującego się przy wjeździe do Soliny ze strony Bóbrki została częściowo uprzątnięta, a sam pomnik pięknie odnowiony. Rewitalizację pomnika sfinansował Darczyńca, który chce pozostać anonimowy i ZEW Solina. W imieniu swoim i sądzę, że setek Bieszczadników pragnę podziękować za ten jakże piękny gest. Są i problemy, albowiem zaginęła tablica z informacją o tzw. powstaniu i nie ma mostku na rowie co niestety uniemożliwia podeście do pomnika. Szkoda, bo Konrad i inni mieszkańcy gminy chcą wypromować to miejsce i przekształcić te nazwijmy to zadrzewienia w park. Sądzę, że jest to fajny pomysł i naprawdę  ciekawa potencjalna atrakcja turystyczna. Zapraszam do lektury artykułu Kolegi przewodnika dr Łukasza Bajdy o tzw.  powstaniu leskim.

Dr Łukasz Bajda "Powstanie Leskie"

"Mianem powstania leskiego określa się wydarzenia, które miały miejsce w powiecie leskim pomiędzy 21 czerwca, a 9 lipca 1932 r. Mowa oczywiście o wystąpieniach chłopów zamieszkujących ten teren spowodowanych przekonaniem, jakoby miła zostać przywrócona pańszczyzna. Tak bowiem została zinterpretowana idea „święta pracy”, czyli pracy społecznej na rzecz gminy, którą propagował właściciel dóbr rymanowskich Jan Potocki. W sprawozdaniu naczelnika Wydziału Bezpieczeństwa Urzędu Wojewódzkiego we Lwowie, sporządzonym po opanowaniu sytuacji w powiecie, podano informację, że miejscowi chłopi uwierzyli w plotkę iż Potocki założył się z marszałkiem Piłsudskim o 100 tys. dolarów, że wprowadzi pańszczyznę bez wsparcia wojska. Podkreśla się czasem przy tym znaczenie agitatorów komunistycznych w przygotowaniu zamieszek. Wpisuje się to w ówczesną strategię KPP i KPZU nastawioną na podsycanie wszelkich przejawów niezadowolenia w społeczeństwie, a tym samym dążenie do destabilizacji państwa. Choć autorzy przesyconych ideologią opracowań historycznych z lat 50. ubiegłego wieku, podkreślali wiodącą rolę komunistów, to wśród uczestników zajść niewiele było osób świadomie zaangażowanych politycznie. Dla leskich chłopów cała sprawa sprowadzała się raczej do lęku przed wprowadzeniem pańszczyzny. Warto wspomnieć, że do podobnych zajść, choć na bez porównania mniejszą skalę  doszło w 1920 r. w Dąbrówce Ruskiej koło Sanoka. Z kolei w 1896 r. kilku chłopów zginęło w Monastercu k. Leska w wyniku  sporu dotyczącego służebności leśnych. Aby uspokoić sytuację sprowadzono wówczas dwa bataliony wojska i stu żandarmów. Wymienione zdarzenia dowodzą, że „powstanie” leskie nie było aż tak wyjątkowym wydarzeniem w dziejach naszego regionu."

Całość artykułu tu, serdecznie zapraszam http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=249&Itemid=312

 

Fot. Konrad Ulanowski Odnowiony Pomnik Powstania Chłopów Leskich zyskał nawet oświetlenie! Polecamy to mało znane miejsce pamięci!

 


 

27 grudnia 2015 r.  Jaki był rok 2015  w bieszczadzkiej turystyce? Zapowiadał się dobrze, ale przez splot okoliczności okazał się wyjątkowo obfity w gości. Piękna pogoda, sytuacja międzynarodowa i śmiem powiedzieć, że i pasja Bieszczadników i nasza  mrówcza praca przyczyniły się do sukcesu. Nasze grupy i strona są przez ludzi z zewnątrz i część miłośników regionu określane jako opiniotwórcze medium i potężna machina promocyjna. Miejscowi decydenci i ludzie związani z turystyką w najlepszym wypadku udają się, że nas nie ma, nie istniejemy. Nasza pasja i chęć pomocy w tym roku zaowocowała kilkoma dobrymi rzeczami. Na pierwszy miejscu stawiam "uratowanie" Muzeum Kultury Bojków w Myczkowcach i wylansowanie tej, jakże interesującej placówki będącej owocem pasji pana Stanisława Drozda, wśród turystów zorganizowanych. Na drugim miejscu stawiam nagłośnienie sprawy tzw. schodów do nieba wybudowanych przez Bieszczadzki Park Narodowy na Tarnicy. To myśmy jako pierwsi poinformowali o zaistniałej sytuacji, a zdjęcie Kolegi przewodnika Marka Kusiaka było kamyczkiem, które poruszyło lawinę. Schody są i tego nie zmienimy, ale i w tym wypadku możemy mówić o maleńkim sukcesie. Nasz Kolega przewodnik, a zarazem prezes Grupy Bieszczadzkiej GOPR Witek Tomaka porozumiał się z dyrekcją BdPN i są już tego efekty, czyli np. drogi ratunkowe na terenie parku. Na trzecim miejscu stawiam wypromowanie miejsca bliskiego memu sercu, czyli szybowiska w Bezmiechowej. To praca zespołowa, jesteśmy tylko trybikiem, ale mimo to uważam wzrost zainteresowania Kamienną  i za nasz sukces. Miejsce magiczne, kawał historii europejskiego szybownictwa, cudne widoki, rezerwat "Dyrbek", pokazy ptaków drapieżnych Huberta Dybasia i ten błysk zachwytu w oczach gości to znak rozpoznawczy tej magii.  http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=75 Tu należy wspomnieć o panu Arku Bulandzie instruktorze z Politechniki , który zaraża swoją pasją rzesze młodych ludzi. No i robi świetne zdjęcia. Na czwartym miejscu stawiam pomoc w promocji znakomitych bieszczadzkich serów, które są już częścią równie  znakomitego produktu turystycznego. Tu trzeba podkreślić zasługi Kolegi przewodnika Piotra Kutiaka. Ser z bacówki Nikosa w Wańkowej http://nikosowesery.pl/ jest już rarytasem rozchwytywanym przez turystów i miejscowych. Dowód? Ależ proszę. Skończył się pod koniec letniego sezonu, na początku września nawet moje grupy odchodziły z kwitkiem. Mocna piątka to rozwój ruchu pielgrzymkowego w Bieszczadach, tu ponownie muszę wywołać Kolegę przewodnika Piotra Kutiaka, który mocno nad tym pracuje i co najważniejsze odnosi sukcesy. Piotr jest także adminem coraz bardziej popularnej strony http://www.przewodnik-bieszczady.pl/, którą polecam z całego serca. Mamy i nowe atrakcje. Oczywiście największe to od lat: połoniny, bieszczadzka ciuchcia, sanocki skansen i Jezioro Solińskie, ale pojawiają się i nowe. Nie będę tu wspominać o tych lansowanych na siłę, ale napiszę o tej jakże ciekawej i nie mającej wsparcia możnych od bieszczadzkiej turystyki. Mówię o spływach pontonowych organizowanych przez Kolegę przewodnika Pawła Wójcika z biura Pawuk z Zagórza. To moim zdaniem największa nasza, nowa bieszczadzka tegoroczna atrakcja, która trafiła w gust rzeszy turystów. http://pawuk.pl/pontony/ Największa nasza niespodzianka to Adam Kokos i jego zioła i przyprawy, to co nie udało się wypromować tzw. fachowcom od produktu turystycznego udało się zrobić prostemu człowiekowi bez wsparcia unijnego. Tu muszę bezczelnie pochwalić się, Adam oprócz punktu sprzedaży w Polańczyku będzie miał stoisko na stacji kolejki wąskotorowej na Majdanie. Będzie i tam można kupić  czosnek niedźwiedzi, bieszczadzkie herbatki, wędzoną paprykę itd., itp. http://ziola-bieszczady.pl/index.php No i należy wspomnieć o szkoleniach przewodnickich zorganizowanych przez Pro Carpathię http://www.procarpathia.pl/pl/projekty/krajowe_realizowane/zielone_podkarpacie/ To stowarzyszenie po raz trzeci  szkoli nas przewodników górskich i terenowych przede wszystkim w zagadnieniach przyrodniczych i moim skromnym zdaniem ma wpływ poprzez owe szkolenia na rozwój produktu  turystycznego przyjaznego środowisku. To oni poprzez warsztaty, ofiarowaną nam pomoc i świetne książki przyczynili się do powstania ciekawych programów, które zdobywają coraz większą popularność wśród organizatorów. Warto wspomnieć o sukcesach  związanych z promocja Zagórza: sanktuarium z jakże pięknym i cennym obrazem MB Bieszczadzkiej (tak ją niegdyś zwali), artystyczna droga krzyżowa, Karmel z punktem widokowym jest żelaznym  punktem wielu programów zarówno wycieczek szkolnych jak i pielgrzymek. Tu pochwalę się sukcesem Kolegi przewodnika Marka Kusiaka, który niedługo jako współautor wyda przewodnik multimedialny  po tej okolicy. Oczywiście, że o tym poinformuję.  Nasza strona i grupy wielu osobom kojarzy się z promocją dobrej książki. W tym roku, moim zdaniem, należy wspomnieć przede wszystkim o dwóch publikacjach, oby wydanych przez Carpathię. Pierwsza z nich to "Bieszczadzkie motywy roślinne - między światem żywych, a krainą zmarłych" Adama Szarego, a druga to "Leksykon drewnianej architektury sakralnej województwa podkarpackiego". http://www.carpathia.net.pl/35,bieszczadzkie-motywy-roslinne-miedzy-swiatem-zywych-a-kraina-zmarlych.html Obie powinny znaleźć się na półkach wszystkich miłośników Bieszczadów. Jaki ten był rok dla mnie? Bardzo trudny, pełen wahnięć, były pasma sukcesów ale  były i może nie porażki, ale duże rozczarowania. Były momenty, że miałam ochotę to wszystko rzucić, ale na szczęście złe rzeczy wzięłam na klatę. Obym w przyszłym roku miała większe wsparcie w realnym  otoczeniu, to jest moje największe służbowe marzenie. Nie oznacza to, że jest źle. Wprost przeciwnie, bywa bardzo dobrze, ale w świecie wirtualnym. Najlepszy dowód to rzesze Bieszczadników, w tym miejscowych, którzy tak naprawdę odwalają kawał dobrej roboty i którym bardzo dziękuję za to, że są.

Poproszono mnie o udostępnienie. W Bieszczadach będzie realizowany film przez reżysera z Sanoka pana Macieja Patronaka  "Bardzo proszę o zamieszczenie na Waszym portalu informacji naszej akcji internetowej związanej z produkcja filmu "Las", który będzie nakręcony w całości w Bieszczadach. Z pozdrowieniem Maciej Patronik https://www.kickstarter.com/projects/978591127/las-la-foret-the-dark-wood

 

Fot. Arek Bulanda Zdjęcie zdobyło setki polubień, to Tatry sfotografowane z szybowca z nad Baligrodu

 

 


 

14 grudnia 2015 r. Na naszych grupach wrze, zachowanie ekologów z WWF nadal bulwersuje bardzo wiele osób. Szacujemy, że informacja o aferze, który zafundowali  nie tylko leśnikom ale nam wszystkim ci tzw. Zieloni dotarła dzięki grupom do ok. 50 tys. osób. Podobnie przepiękne zdjęcie Bartka, ten jak go często określa się go na facebooku  jeleni przystojniacha stał się hitem, zdjęcie polubiło tysiące osób z całej Europy. Wywiązała się także na naszej grupie Bieszczady dyskusja o lasach o charakterze naturalnym. Wziął w niej udział pan Stanisław Kucharzyk naukowiec z Bieszczadzkiego Parku Narodowego. W pewnym momencie Parkowiec przekazął nam znakomitą wiadomość którą za Jego zgodą podzielę się: "A co do lasów o charakterze pierwotnym w BdPN to właśnie jutro jadę do Warszawy na posiedzenie Narodowego Instytutu Dziedzictwa aby zaprezentować szacownemu gronu wniosek 11 krajów i 33 obiekty (w tym 3 tys. ha z BdPN), które stanowić mają rozszerzenie istniejącego wpisu listy Światowego Dziedzictwa UNESCO "Pierwotne karpackie lasy bukowe i stare lasy bukowe w Niemczech". Po trzech latach starań być może w 2017 dołączymy do słowackiej i ukraińskiej Stużicy" http://www.nid.pl/pl/Informacje_ogolne/Aktualnosci/news.php?ID=2871

Niezmiernie cieszę się, że nasze bieszczadzkie lasy zostaną i w ten sposób nobilitowane. Moim zdaniem tak należy rozpatrywać to ewentualne wyróżnienie. Lista nie jest umocowana w prawodawstwie polskim ale jest niewątpliwie potwierdzeniem  wyjątkowych walorów przyrodniczych naszych buczyn  i przez to wzmacnia ochronę naszej części puszczy karpackiej. Zresztą jako region mamy już czym pochwalić się. Bieszczadzki Park Narodowy posiada jako jedyny polski park narodowy wyjątkowe wyróżnienie, czyli Dyplom Rady Europy, a wraz z otuliną Ciśniańsko-Wetlińskim Parkiem Krajobrazowym i Parkiem Krajobrazowym Doliny Sanu  jest częścią trójstronnego,  transgranicznego Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie" utworzonego w ramach programu "Człowiek i Biosfera" pod egidą UNESCO. Polecam prezentację o MRB http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=223&Itemid=230

Bardzo trudni mi odpowiedzieć nawet sobie czym są lasy pierwotne. Jest wiele definicji, jedna z nich mówi, że są to lasy nietknięte przez działalność człowieka przez ostatnie dwieście lat. Inni twierdzą, że taki las w Europie już nie występuję, być może na naszej kuli ziemskiej są enklawy ekosystemów leśnych nienaruszonych przez człowieka w sposób bezpośredni lub pośredni, jeżeli są to może to jest jakichś fragment puszczy tropikalnej lub tundry. Jeszcze inni piszą, że liczy się tylko  dynamiczna równowaga poszczególnych czynników biologicznych oraz skład gatunkowy oparty na zasadach doboru naturalnego. Mętlik w głowie laika, więc polecam artykuł Stanisława Kucharzyka "Lasy o charakterze pierwotnym w Bieszczadzkim Parku Narodowym" opublikowany w tomie 16 "Roczników Bieszczadzkich".

https://www.bdpn.pl/dokumenty/nauka/2009/roczniki16/art_01.pdf

Gdzie występuję lasy o charakterze pierwotnym na terenie BdPN. Oto mały fragment wspomnianego przez chwilą artykułu: "W wyniku przeprowadzonych prac waloryzacyjnych stwierdzono, że lasy noszące cechy pierwotne (kategorie A i B) zachowały się fragmentarycznie jedynie  w najbardziej niedostępnych obszarach. Największe kompleksy tworzą one w źródliskowych partiach potoku Górna Solinka (obszar dawnych rezerwatów „U źródeł Solinki” i „Wetlina” – 969 ha), na północno-zachodnim krańcu Parku (dawny rezerwat „Puszcza Bieszczadzka nad Sanem” – 283 ha) oraz w górnych partiach dolin potoków: Hylaty (274 ha) i Wołosatka (249 ha) (Ryc. 1). Lasy pierwotne kategorii A i B zajmują powierzchnię 1690 ha, co stanowi 7,6% powierzchni leśnej Bieszczadzkiego Parku Narodowego (Kucharzyk, Przybylska 1997). Buczyny krzywulcowe przy górnej granicy lasu (kategoria C) otaczają większość grzbietów bieszczadzkich pasem o zróżnicowanej szerokości i zajmują około 405 ha (1,8% powierzchni leśnej) (Kucharzyk, Przybylska 1997). Najszersza i najbardziej naturalna strefa buczyn krzywulcowych zachowała się w rejonie Wielkiej i Małej  Rawki. Z uwagi na położenie i charakter w drzewostanach tych nie pozyskiwano  drewna, jednak podlegały one często oddziaływaniu gospodarki pasterskiej, którą prowadzono na połoninach do II wojny światowej (Janowski 1939; Augustyn 1993). Ogółem lasy pierwotne zajmują około 2100 ha i występują na stromych zboczach i terenach wysoko położonych lub też niedostępnych z innych powodów (Ryc. 2). Na ich zasięg znaczący wpływ wywarła gospodarka leśna, prowadzona w ciągu ubiegłego wieku do momentu objęcia ochroną, co dla większości terenu miało miejsce dopiero w czasie pierwszego i drugiego powiększenia  Bieszczadzkiego Parku Narodowego (lata 1989 i 1991)."

 

Fot. Bartek Grudziński Jeleń w ekotypie karpackim na tle lasu o charakterze naturalnym

 


 

2 grudnia 2015 r.  Bardzo dziękuję pani Ani z Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych za przesłanie mi kolejnej dawki wiedzy. Tym razem otrzymałam świetne książki: Hanny i Romana Reszelów "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", przepięknie wydany  informator "Parki Krajobrazowe Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie" i kalendarz. Są to wydawnictwa bezpłatne, które mogą otrzymać osoby zainteresowane karpacką przyrodą. Muszę przyznać, że książki wzbudziły zainteresowanie nie tylko moje, ale i Kolegów przewodników. Na ostatnim szkoleniu Piotrka Kutiaka (piszę o nim poniżej) w Centrum Promocji Obszarów Natura 2000 w Myczkowcach dużo o nich rozmawialiśmy chwaląc przede wszystkim tę maleńką monografię o pomnikach przyrody.  Proszę nie dziwić się, Piotr jest specjalistą zajmującym się ustalaniem, który obiekt może znaleźć się na liście pomników przyrody ożywionej i nieożywionej. Ostatnio mówił mi, że zostało odkryte kolejne źródło siarczkowe na terenie Sanoka, trwają prace nad wpisaniem go na listę obiektów chronionych. Na szkoleniu wpadliśmy na pomysł aby promować geoatrakcje więc zapraszam do lektury fragmenciku książki  Hanna i Roman Reszelowie w książeczce "Pomniki przyrody nieożywionej Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych", którą można bezpłatnie otrzymać w siedzibie Zespołu Parków w Dukli. "Próg powstał w obrębie koryta Olchowatego, ok. 1,6 km od jego ujścia do Osławy. Jest to typowy wodospad ześlizgowy, nachylony w kierunku zgodnym z biegiem potoku. Tworzy go jednolity, masywny blok gruboziarnistego piaskowca płaszczowiny dukielskiej wysokości równej 3,7 m,należy więc do wodospadów niskich. Woda spływa po powierzchni o trapezowym zarysie (z dolną podstawą 10 m i górną 8 m), nachylonej pod kątem 40-45 stopni, urozmaiconej licznymi wygładzonymi bruzdami erozyjnymi. W przeźroczystej wodzie u stóp progu wyraźnie widoczny jest kocioł eworsyjny. Poniżej wodospadu znajdują się jeszcze trzy kolejne, choć mniejsze stopnie skalne. Energię ze spadającej z nich wody, według informacji leśniczego Andrzeja Pengryna, wykorzystywano niegdyś do napędzania kołem wodnym miechów dymarek. Służyły one do wytopu żelaza z lokalnie występującej rudy darniowej. W XVIII wieku funkcjonowała w Duszatynie mała huta żelaza. Dzisiaj, po tym prymitywnym hutnictwie pozostały tylko resztki szlaki."

Pomnik znajduje się przy szlaku czerwonym wiodącym na słynne Jeziorka Duszatyńskie. Polecam prezentację o rezerwacie "Zwiezło" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33&Itemid=49

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

Ostatnio w regionie doszło do bliskich spotkań z niedźwiedziami. Tak o jednym z nich  pisze Bartek Grudziński "Codziennie ryzykuję w pracy, już praktycznie po wyjściu z samochodu, bo wielu rzeczy  nie da się przewidzieć.  Cóż... taka branża, taka profesja, ot praca w lesie. Dosłownie w lesie i dla lasu, nie w biurze n-ctwa, nie jako leśniczy, który dzisiaj siedzi w papierach, tylko jako drwal w deszczu, mrozie, śniegu  przy pniu.  Taki mój chleb powszedni. Wracając do sytuacji z niedźwiedziem.. Jak się nie ma długiego obiektywu, to niestety trzeba podejść i nie ma tutaj żadnej większej rozkminy. Zdaje sobie sprawę czym może pachnieć spotkanie z niedźwiedziem i niekoniecznie musi być to coś przyjemnego. Natomiast nigdy nie podjąłbym ryzyka dla głupiego zdjęcia, jeżeli nie miałbym choć cienia pewności, bo 100% nigdy nie ma, gdyż zwierze jest nieprzewidywalne. Podchodziłem powoli, stopniowo, cały czas obserwując i badając jego reakcje i oswajając go ze swoją obecnością. Oczywiście była w planach także ew. droga ewakuacji i nie w charakterze sprintu lecz wspinaczki na pobliskie drzewo. Opłaciło się w tym wypadku, bo niedźwiedziowi nie przeszkadzała  później moja obecność. Widocznie taki , a nie inny charakter i był tego dnia dobrze usposobiony.. Następnym razem może być taka sytuacja np. w której niedźwiedź już na większym dystansie będzie dawał wyraźne ostrzeżenia i da człowiekowi do zrozumienia, że tym razem trzeba po prostu zrobić zdjęcie oczami, z aparatem w reku i powoli zejść z drogi.. Ile niedźwiedzi tyle charakterów takie moje zdanie.  Czy to był wyczyn? Niech każdy sobie odpowie po swojemu.. Dla mnie to było raczej piękne uwiecznione przeżycie, bo pomimo że takie pospolite to i tak wielce nietuzinkowe. PS: Kto przeżył, ten wie o czym mówię"

 

Fot. Barto Grudziński Trop niedźwiedzia

 

Dochodzi do bliskiego kontaktu, niedźwiedź atakuje. Mimo iż rany są czasami poważne to jednak drapieżnik kontroluje swój atak, nie chciał zabić, ale wypłoszyć, wystraszyć intruza. Pamiętajcie o jednym pazury niedźwiedzi mają od 3 do 7 cm długości, jego kły są stworzone do rozszarpywania, a uderzeniem łapy zwierzak jest w stanie przerwać kręgosłup żubrowi czy krowie. Najczęściej atakuje samica w obronie swoich młodych, należy pamiętać, że maluchy mogą znajdować się i ze sto metrów od matki, zwierzęta ranne i zaskoczone, którym odcięto drogę ucieczki lub te które bronią swego pożywienia. Taka sytuacja zdarzyła się w 2008 r. w okolicach Jeziora Solińskiego, kiedy poszukiwaczka poroża dosłownie weszła na młodego niedźwiedzia spożywającego padlinę. Doszło do braku międzygatunkowego porozumienia, kobieta swoim zachowaniem zasygnalizowała zwierzęciu chęć odebrania jedzenia, a potem gdy on postawił drabinę to odwróciła się do niego plecami i zaczęła uciekać. To spowodowało atak. Kilka lat temu poszukiwacz poroża wjechał na nartach do gawry niedźwiedziej, a żądny wrażeń turysta włożył głowę do gawry w której przebywał drapieżnik. To tylko kilka przypadków ataku. Jak należy się więc zachowywać? Przede wszystkim unikać kontaktu, nie wchodzić do ostoi, nie penetrować tzw. ciepłych lasów np. iglastych młodników, w których często są barłogi niedźwiedzi. Idąc obok miejsc, gdzie mogą znajdować się drapieżniki należy zachowywać się głośno, tak aby zwierzak mógł nas usłyszeć. Moim zdaniem można także kierować się naszymi zmysłami: węchem i słuchem. Niedźwiedzie niekiedy można wyczuć, niezbyt przyjemnie pachną lub usłyszeć jak pomrukują. Najczęściej można zobaczyć niedźwiedzie jak żerują na malinisku, borówczysku lub objadają się grzybami, orzechami laskowymi lub bukwą. Należy wtedy spokojnie wycofać się. Nie wolno wykonywać gwałtownych ruchów, odwracać się plecami i uciekać. Miałam tylko raz przyjemność stanąć oko w oko z młodym niedźwiedziem na grzybobraniu. Towarzyszą takiemu spotkaniu bardzo silne emocje, także strach. Oczywiście nic złego nie stało się ani mi, ani mojemu psu. Niedźwiedź wycofał się w swoją stronę, my w swoją. Proszę pamiętać, że każde zaniepokojone zwierzę dzikie, czy domowe, kiedy zasygnalizuje mu się brak agresji przeważnie nie atakuje. Ono nas równie się boi jak my jego.

 

Fot. Barto Grudziński

 


 

25 maja 2015 r. Od kilku dni na naszej grupie Bieszczady https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/ wrze.  Najpierw Kolega przewodnik Marek Kusiak, a później inni fotograficy wrzucili na grupę zdjęcie schodków wiodących na Tarnicę. Szlak niebieski wiodący z Wołosatego na Przełęcz przypomina schody wiodące do nieba. Kopuła Tarnicy to już zagroda dla turystów, inaczej tego nie mogę określić. Sama jestem zbulwersowana, z jednej strony jestem w stanie zrozumieć ochronę otoczenia szlaków prowadzoną prze Bieszczadzki Park Narodowy, ale z drugiej strony to co tam postawiono wydaję mi się sennym koszmarem. Dla mnie Tarnica jest już straconą górą, nie pójdę tam ani prywatnie, ani służbowo z grupami. Z prostej przyczyny.  Komercyjna do bólu Tarnica to zaprzeczenie idei ochrony przyrody i powstania parku narodowego. Kilkutysięczne pielgrzymki idące ławą w Wielki Piątek niszczące wszystko co podpadnie pod nogi.  Widziałam tam kilku panów odpalających grilla, rodzinki z dziećmi zbierające kwiatuszki, zużyte pampersy i podpaski, a teraz na dodatek ta obrzydliwa infrastruktura szlakowa. Za zgodą autorów przetoczę kilka opinii zaczynając od swojej.

Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski, admin grup i strony, koordynator nieformalnego klastra turystycznego

"Oczywiście, że to zabezpieczenie przed turystami otoczenia szlaków. Odkąd kilka lat temu widziałam grilla na kopule to wymiękłam. Etos turysty górskiego sięga dna.  Dla mnie Tarnica jest już stracona, mimo iż nie mam za dużo zleceń to już chyba z 5 razy odmówiłam poprowadzenia tam grup. Ja do degradacji natury ręki nie przyłożę. Niech Tarnica pozostanie w domenie pielgrzymek w Wielki Piątek. Bieszczady dla przeciętnego Bieszczadnika stają się powoli terenem nieprzyjaznym. Ktoś uwierzył w te bzdety typu góry dla wszystkich, ławeczki i schodki, poręcze itd. Już sobie wyobrażam co będzie działo się za kilka lat, gdy ta cała infrastruktura zniszczy się i nie będzie kasy na następną. Tak jest na czerwonym na Wetlińskiej, na zejściu na Berehy Górne widziałam osoby niepełnosprawne bez przewodnika, z zbyt mała liczbą opiekunów, które uwierzyły że góry są dla wszystkich. Na rozwalonych schodkach, a raczej obok nich kilka osób schodziło na czworakach w dół bez asekuracji. Sama prowadzę grupy osób niepełnosprawnych od lat i prawdę powiedziawszy im ta infrastruktura utrudnia życie, a nie pomaga. Z tego co wiem to dopiero początek zmian Ponoć park kupił tyle żelastwa i siatek, że rzeczywiście będziemy odizolowani od przyrody."

Jur-Ro

"Dla mnie tak samo, jak Pani Lucynie, Tarnica jest stracona. Nie byłem na niej już kilka lat. Nie chcę chodzić w dzikim tłumie, słuchać "zachwytów", przeplatanych k....wami i ch...jami. Nie chcę oglądać bydła, które śmieci i zostawia po sobie chlew. Nie biorę udziału w spędach nazywanych pielgrzymkami czy drogami krzyżowymi. NIE!!! Wolę inne szlaki, gdzie mogę spotkać normalnych ludzi z którymi można porozmawiać. Wolę inne szlaki, może mniej widowiskowe, ale tam czuję przyrodę, czuję fizyczną obecność ducha gór, tam chce mi się żyć i tam, życie jest piękne." To jakaś kpina!!! O co chodzi z tymi wszystkimi schodami, dachami nad grobowcami, krzyżami wbijanymi w zabytki? Jak zobaczyłem, co zrobili w Beniowej i Siankach, to mnie zatkało, a teraz to,  szkoda słów"

Szymon Wójcik

"Przykry widok, ale promujecie region na potęgę i są już efekty. Swoją drogą jak dawno temu stawiali krzyż nikt nie zaprotestował, pozwoliliście zrobić to miejscem kultu (tego czy innego - jeden gniot) - macie efekt, a niestety będzie gorzej. A najsmutniejsze jest to, że za 5 lat przywykną ludzie i będą to brali za normalne."

Tomasz Dacko

"Ciekawe kto to "arcydzieło" zaprojektował i odebrał? Schodząc po tych schodach można sobie nogę rozciąć tymi wystającymi ceownikami"

Halina Siemianowska

"Park narodowy, obszar objęty ochroną prawną, zachowany w stanie naturalnym lub niewiele zmieniony przez działalność gospodarczą człowieka, charakteryzujący się nieprzeciętnymi wartościami naukowymi oraz wyjątkowymi walorami przyrodniczymi, krajobrazowymi, społecznymi, kulturowymi i wychowawczymi, na którym ochronie podlegają wszystkie elementy przyrody. Park narodowy stanowi najwyższą formę ochrony przyrody. I jak to się ma do rzeczywistości?"

Grzegorz Wnętrzak

"Dlatego chcąc poczuć klimat dawnych Bieszczadów jeżdżę na Pogórze Przemyskie, Góry Sanocko-Turczańskie. Już nawet nie w Beskid Niski odkąd nastała moda na Łemkowszczyznę. Co ma do tego krzyż? Czy to tłumy pielgrzymów zadeptują Tarnicę? Zwyczaj stawiania krzyży jest starszy niż historia polskiej turystyki i nie zauważyłem, by z tego powodu stała się komuś krzywda. Wręcz przeciwnie. Problem prawdziwym jest to, kto przychodzi w Bieszczady. Bo te góry, jak zresztą każde inne, nie są dla wszystkich. Każdy może moczyć się w basenie w Tunezji, nie każdy powinien chodzić po górach."

Krzysztof Wrona

"Patrząc na to wszystko z drugiej strony to powstają pensjonaty, hotele, restauracje, sklepy wielkoformatowe i to wszystko się jakoś utrzymuje czyli jest takie zapotrzebowanie. Wszystko zależy od nas samych czego oczekujemy jadąc w Bieszczady. Ja oczekuje dzikości , spokoju jak najwięcej obcowania z naturą i przyrodą. I niech za takim poglądem również idą czyny, a miejmy nadzieje, że sytuacja sama się poprawi."Pani Lucynko Pani jako Matka założycielka jak również osoba która ma kontakty powinna wysmarować odpowiedniego maila ze sprzeciwem nas wszystkich na tego typu działania. Pewnie nie powstrzyma to i tok rozpoczętej inwestycji ale może w przyszłości powstrzyma podobne inwestycje. Oczywiście proszę to potraktować tylko jako sugestię.

Konrad Nowak

"Obawiam się, że skończyła się już dzikość gór. Duch gór, który panował tam gdzie są szczyty poległ w walce zarówno z turystami  tymi prawdziwymi jak i z klapkowiczami ale też w walce z decydentami. Komercjalizacja dotarła nawet w Bieszczady. Odkąd pamiętam Bieszczady były górami mało odwiedzanymi i dlatego fajnie dzikimi. Teraz zaczęło się właśnie tego typu działanie. Myślę, że zarówno my, którzy jesteśmy przeciwni budowaniu takich inwestycji jak schody na Tarnicę, jak też Ci którzy te schody wymyślili i budują, mamy rację. My nie chcemy, bo to psuje wygląd, bo to jest nienaturalne i faktycznie niekoniecznie musi to spełnić swoje zadania. Oni bo ziemia się osuwa, bo jest coraz więcej turystów itd. Niestety nikt nie pyta turysty, czy chce chodzić po schodach, czy woli dziko wyglądające ścieżki. Mi osobiście bardzo się to nie podoba. Patrząc na te zdjęcia chyba nie chcę już więcej wchodzić na Tarnicę. To już nie te same Bieszczady i najbardziej znany ich szczyt. Aż mnie ściska w dołku jak na to patrzę..."

Andrzej Lenart przewodnik górki, radny powiatu bieszczadzkiego

"Szok, przecież to nie o ochronę przyrody w tym przypadku chodzi. To bzdurne wydawanie pieniędzy za dużo ich ma BdPN. Lepiej byłoby przeznaczyć na bezpłatne wejście do parku dla młodzieży."


Sprawa "schodów" wiodących na Tarnicę zainteresowała media. Wczoraj pisała o niej "Gazeta Wyborcza" powołując się na naszą grupę, opublikowano także komentarz Kolegi Przewodnika Marka Kusiaka i mój. Przede wszystkim wypowiedział się dyr BdPN Tomasz Winnicki. Warto zapoznać się z artykułem http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,17989615,Schodami_na_Tarnice___Wchodzi_sie_jak_w_bloku_na_4_.html#ixzz3bOmQgTVM Nie mogę zacytować jego fragmentów, bo wyczerpałam limit bezpłatnych udostępnień.Zapraszam do prezentacji o odcinku szlaku niebieskiego Wołosate-Przełęcz, a zarazem o ścieżce przyrodniczej "Orlik krzykliwy" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=44&Itemid=51

 

Fot. Marek Kusiak

 


 

21 marca 2015 r.Witam pierwszego dnia wiosny i w Międzynarodowym Dniu Lasów. Kolegom Leśnikom składam życzenia wszystkiego co najlepsze, dalszych sukcesów w promocji bieszczadzkich lasów. Dzionek mamy przecudny, słoneczny z dobrą widocznością. Wieczorem na naszych grupach powinno pojawić się dużo nowych zdjęć, wiosna pełną gębą, Koledzy pojechali podziwiać nasze cudowne geofity (rośliny wiosenne z których słynie Podkarpacie), w tym śnieżyce wiosenne w ekotypie karpackim.

Szkolenia prowadzonego przez Stowarzyszenie na rzecz Innowacyjności i Transferu Technologii Horyzonty za nami. Między Bogiem, a prawdą to było jedno z najlepszych szkoleń - warsztatów w których brałam udział. Moja wrażenia pokrywają się z opiniami Kolegów ze świata wirtualnego i realnego. Program został ciut przestawiony i po powitaniu na pierwszy ogień poszedł Robert Bury z warsztatami  "Metody promocji i kreowania produktów turystycznych". Czytając zaproszenie byłam ciut rozbawiona, w sumie mam wykształcenie kierunkowe, na turystyce zjadam zęby, czegóż tam nauczę się. I prawdę powiedziawszy niczego na nim nie byłoby dla mnie odkrywczego, gdyby nie sposób prowadzenia zajęć. Moim zdaniem rewelacyjny, uwielbiam, gdy wykładowcy są otwarci na potrzeby grupy, wywołują burzę mózgów. Wiedza teoretyczna była świetnie połączona z praktyczną i na dodatek na własne oczy widzieliśmy jak kreuje się produkt turystyczny. Na warsztaty zabrałam naszego Kolegę z grupy z reala Adama, który w Polańczyku i nie tylko, handluje ziołami, przyprawami, herbatkami. Adam to typowy pasjonat, potrafi zarazić swoją pasją, grupy go uwielbiają, a zioła i przyprawy kupują w ciemno. Tak im smakują, że już ruszyła reklama szeptana i polecenia wśród organizatorów. W pewnym momencie przerwałam za zgodą pana Burego wykładzik i przedstawiłam Adama. Miałam duszę na ramieniu albowiem nie zawsze atrakcje dobrze przyjęte przez turystów są aprobowane przez naukowców, samorządowców itd. Moje obawy były płonne, Adam po kilku minutach wyrósł na gwiazdę spotkania, naukowcy byli zachwyceni jego produktami, a czosnek niedźwiedzi stał się hitem warsztatów. Tym bardziej, że pochodzi nie ze środowiska naturalnego, ale z uprawy prowadzonej w Manastercu w Górach Słonnych. To był wprost modelowy przykład wzbogacenia oferty turystycznej mający swoje korzenie w naszej wyjątkowej przyrodzie. Pierwszego dnia  Adam rozdał wszystkie swoje wizytówki, a drugiego była degustacja. Zioła iprzyprawy naprawdę przypadły nam do gustu, a moja kuchnia wzbogaciła się o nasiona kozieradki. Adam przywiózł mi kawałek prawdziwej wiejskiej szybki wędzonej w przydomowej wędzarni w dymie olchowym. Jest przepyszna, została bardzo fajnie przyprawiona m.in. czarnuszką. Wszystkim zainteresowanym polecam zioła i przyprawy Adama, są one naturalne, bez konserwantów i soli, bardzo dobre jakościowo i po bardzo przystępnej cenie. Za szklankę (Adam mierzy wszystko szklankami) np. suszonego czosnku niedźwiedziego, suszonej, wędzonej papryki, suszonych pomidorów, suszonych pomidorów z ziołami płaci się 5 zł. Numer telefonu do Adama 723 652 669, towar można zamówić drogą pocztową. Strony internetowej Adam jeszcze nie ma, dodaję informacje na naszą stronę m.in do bardzo popularnej zakładki Przewodnicy http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=4&Itemid=28. Potem były wykładziki i to bardzo ciekawe dr Marii Ziaji i dr Marii Buczek-Kowalik. Prawdę powiedziawszy tematyka mi bardzo dobrze znana ale wysłuchałam je z prawdziwą przyjemnością. Pani Ziaja ujęła mnie zwróceniem uwagi na naprawdę wyjątkowe walory projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Temat jest bliski memu sercu, wszak byłam jedną z tych którzy chcieli powołać Stowarzyszenie na Rzecz Powołania Turnickiego Parku Narodowego. Niegdyś obiecałam przede wszystkim sobie, że będę promować tę okolicę i zrobię wszystko aby ta część regionu była objęta najwyższą formą ochrony. I tu spotkała mnie niespodzianka, albowiem Pani Doktor zwróciła uwagę na kserotermy w dolinie Wiaru. Górę Filipa z najpiękniej wykształconymi zbiorowiskami ciepłolubnymi w tym roku na pewno odwiedzę. Koledzy z naszej Grupy pozytywnie ocenili pierwszy dzień warsztatów. Adelina Antosz Kuncewicz domki wypoczynkowe "Uroczysko" w Stężnicy (obłożenie prawie całoroczne): "Nie mogę się doczekać zamówienie u Adama złożyłam i mam nadzieję, że nie zapomni. Warsztaty super bo towarzystwo przednie Do zobaczenia jutro." Dla mnie jest najważniejsze to, że to szkolenie będzie  miało przełożenie na stronę praktyczną. Konrad Ulanowski  dziennikarz, fotograf, pomaga prowadzić pensjonat Sara w Solinie: " Jedno z ciekawszych szkoleń na jakich byłem w ostatnim czasie ( w przeciągu ostatniego miesiąca byłem jeszcze na trzech innych). Dowiedziałem się fajnych rzeczy, które można łatwo zrealizować na bazie istniejących miejsc, obiektów warto coś takiego ująć właśnie w ekomuzeum, i opracować na tej bazie quest. Może jeszcze nie na ten sezon, przez ramy czasowe, ale na następny jak najbardziej. Jest wiele miejsc mało znanych (nawet w tak oklepanych miejscach jakim niby jest Solina), nieznanych mających ogromny potencjał. Takie szkolenia dają informację o możliwościach z których nie do końca zdajemy sobie sprawę. Myślę że jakby koledzy z innych miejscowości też powinni się zainteresować. Solina jest idealna pod tym względem że są miejsca powszechnie nieznane jak pomnik powstania chłopów leskich (gdzie ogólnie rzecz biorąc marzy nam się park), które można by ująć, jak dom w którym kiedyś istniała szkoła (U Pana Paprockiego), który nie miałby nic przeciwko pewnie żeby to miejsce oznaczyć a sam chętnie na pewno opowie o tym miejscu. No idea się zrodziła, po realizacji projektu w który teraz jestem zaangażowany trzeba będzie przekuć ją w plan, i a zacząć działać."Drugi moduł miał ciut inny charakter, "Ekonomiczne wykorzystanie ekosystemów i bioróżnorodności" zdominował prof. Witold Niemiec. Mówić wprost ja i technika to głęboka sprzeczność ale oba wykłady Naukowca były ciekawe i dla mnie. Pana Profesora mogłabym słuchać godzinami, człowiek renesansu więc na rozmawialiśmy o wszystkim: o ściemie jaką w dużej mierze jest globalne ocieplenie, o naciągaczach związanych z zieloną energią, o medialnych i nie tylko medialnych przekłamaniach, o medycynie, bioróżnorodności, kulturze, Hucułach. Naukowiec  z rzeszowskiej politechniki nieźle nas podszkolił i uświadomił w jakim stopniu jesteśmy manipulowani zarówno przez media jak i część naukowców. Począwszy od ocieplenia globalnego (i tu nic nie zmieni się, liczy się ideologia a nie konkret, mimo iż jako ludzie odpowiadamy za ok 10 % produkcji tzw gazów cieplarnianych to brniemy dalej w rozwiązania niekorzystne dla gospodarki opartej na węglu), poprzez zieloną energię po domy ekologiczne. Gdzieś tam mam dane jeżeli chodzi o produkcję pyłów. Ten nasz przeklinany węgiel nie jest aż tak szkodliwy jak przedstawia się. Oczywiście gaz ziemny jest najmniej szkodliwy, ale potem biomasa i węgiel na przemian stają na pierwszym miejscu w zależności co bada się. Podaję w gramach na kilodżule emisja pyłów: gaz ziemny 0, węgiel kamienny 596, biomasa 1250, dwutlenek azotu gaz 37, węgiel 31, biomasa 357. Oczywiście, że są takie zanieczyszczenia w których przoduje węgiel np. dwutlenek węgla. No i opłacalność zielonej energii, szczególnie jeżeli chodzi o spalanie biomasy np. wierzby energetycznej, szczególnie mokrej. To jedna wielka ściema. Poza tym na różnych kontynentach uprawiane są różne rośliny energetyczne, ich wartość energetyczna jest bardzo różna, najmniej kaloryczna jest wierzba energetyczna. U nas przeszczepia się wzorce z innych kontynentów nie biorąc pod uwagę opłacalności. No i jeszcze kłania się szkodliwość uprawy wierzby energetycznej dla przyrody i np. średniej wielkości palantacja obniża w całej okolicy poziom wód gruntowych o 1 m.Drugim tzw. trenerem był dr Andrzej Czech który opowiadał o Ranczo Eko w Michniowcu. Tu było i to dużo, gdyż non stop padały pytania o ekologicznych, przydomowych oczyszczalniach ścieków. To idealne rozwiązanie dla Bieszczadów, szczególnie jeżeli chodzi o rejony z tzw. rozproszoną  Mnie tam interesowało coś innego niż zielona energia czyli torfowisko i łąka świeża w Michniowcu, jak żyje się mieszkając prawie wśród wilków (na ranczo są konie, wilki nic złego im nie robią, psy żyją w domu), bieszczadzkie bobry itd.

No i sprawa miejsca w którym odbyło się szkolenie. Nie ukrywam, że z właścicielem Muzeum Młynarstwa i kawiarni  w Ustrzykach Dolnych nie raz służbowo ścięliśmy się i to ostro oraz miałam nieprzyjemności z powodu ich niepromowania . Po raz pierwszy byłam tam na szkoleniu, jadłam obiad. Jakie wrażenia? Mówić wprost  mieszane. Miejscu w sumie nic nie mogę zarzucić, wyróżnia się in plus w regionie to fakt. Jedzenie dobre, bez chemii i proszków, sporządzane z jakosciowo produktów, w sumie smaczne, dietetyczne. Mnie jednak prawie nic nie rzuciło na kolana, może dlatego, że preferuję "wyraźną" w smaku kuchnię, taką dobrze przyprawioną. Z jednym wyjątkiem. Kysełycia czyli regionalna kwasówka z żurem rewelacja. Dziwnie brzmi to w moich ustach, ja naprawdę tej zupy nie znoszę, a skwarek wprost nie cierpię. Jednak ta podawana w Muzeum Młynarstwa jest przepyszna, esencjonalna, podawana ze skwareczkami ze słoniny i z ziemniakami. Głupio mi się przyznawać, ale tak mi smakowała iż zjadłam swoją porcję, wybrałam resztki z dwóch waz (niewiele pozostało, bo regionalna potrawa wszystkim smakowała) i miałam ochotę na więcej. Tego dnia na drugie były podane pierogi, dla mnie znowu kontrowersyjne, albowiem ciasto było naprawdę dobre, farsz fajny ale dla mnie zbyt mało przyprawiony. Wpadłam na genialny pomysł. Adam zostawił nam przyprawy do degustacji, w tym przepyszną lekko ostrą, wędzoną  paprykę, posypałam proszkiem o przepięknej barwie pierogi i ...niebo w gębie. I jeszcze jedno. Mnie zachwyciły sztućce w Młynie, naprawdę funkcjonalne, łyżka głęboka, dobrze wyprofilowana, znakomicie z niej zjada się pyszności.

 

Fot. Ryszard Kuś Ustrzyki Dolne