Zaloguj



Licznik odwiedzin

DziśDziś290
WczorajWczoraj678
RazemRazem1851464

 

Polecam nasze usługi przewodnickie - cena  od 250 zł netto, od 350 brutto  faktura VAT. Programy wycieczki przygotowuję indywidualnie dla każdej grupy dostosowując je do możliwości finansowych i zainteresowań grupy. Proszę o kontakt telefoniczny Lucyna Beata Pściuk przewodnik górski i turystyczny, pilot wycieczek nr tel. 607 452 809 lub  502 320 069 Bieszczady i okolice oferują dla grup zorganizowanych multum atrakcji, wśród nich są: wycieczki górskie, wycieczki po ścieżkach dydaktycznych, spacery po górskich dolinach, miejscach cennych przyrodniczo, wycieczki rowerowe, spływy kajakowe  i na pontonach, jazda konna pod okiem instruktora, bryczki, wozy traperskie, prelekcje, pokazy filmów przyrodniczych, diaporam,  warsztaty przyrodnicze, warsztaty kulturowe, warsztaty fotografii przyrodniczej,  wizyty w wielu ciekawych miejscach np. hangary na szybowisku w Bezmiechowej, bacówkach z serami Bacówka Nikosa 661 461 306 lub 663 66 95 04 , zagroda edukacyjna Serowy Raj w Bukowcu, sery można zamówić telefonicznie 697 761 807 zwiedzanie muzeów,  galerii, cerkwi i dawnych cerkwi,  ruin, "zaliczanie" punktów widokowych, nawiedzanie sanktuariów, izby pamięci prymasa Wyszyńskiego, spacer po udostępnionych turystycznie rezerwatach, rejsy statkiem  po Jeziorze Solińskim np. statek Bryza nr tel. 721 08 08 08 , żaglowanie po Jeziorze Solińskim, spotkania z naukowcami, ludźmi kultury, artystami itd. np. przy ognisku,  itp. Koszt obiadu to w przypadku grup młodzieżowych jest od 15 zł do 25 zł. W tym roku mamy bardzo rozwiniętą ofertę edukacyjną na którą składają się warsztaty i prelekcje: kulturowe, przyrodnicze, związane ze starymi rzemiosłami, fotografii przyrodniczej prowadzone przez leśnika z wykształcenia znanego fotografa przyrody Mariusza Strusiewicza nr tel. 729 499 895 www.strusiewicz.pl itd. Cena od 800 zł/grupa warsztaty przyrodniczo-fotograficzne, od 12 zł/os warsztaty pieczenia chleba i proziaków, robienia masła i smażenie konfitur.

Padła mi komórka nr 502 320 069, mam nową, nie mogę odzyskać kontaktów, korespondencji itd. Przepraszam, nie mogę wysłać obiecanych programów, ofert itp. Proszę o ponowny kontakt.

Nasz serwis  powiązany jest z bardzo interesującymi grupami i stronami na facebooku. Wszystkie tętnią życiem, non stop pojawiają się nowe, piękne zdjęcia, te najbardziej popularne, polubione przez setki, a czasami tysiące osób będę przedstawiać w tej rubryczce.

 

Fot. Grzegorz Buczkek  Szlak żółty na Połoninę Wetlińską w przerwie pomiędzy opadami śniegu Zapraszam do prezentacji o naszej "końskiej drodze" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=158&Itemid=269

 


 

6 grudnia 2017 r. Mikołaj przyniósł nam śnieg. Wokół jet bajecznie, wszystko tonie w bieli. Na dzień dzisiejszy prognozy są nieciekawe, opady deszczu ze śniegiem przy temperaturze -1 w Bieszczadach Wysokich do +3 w Górach Sanocko-Turczańskich. Ma być mgliście. Takie warunki są koszmarne dla kierowców. Na drogach mamy śnieg lub błoto pośniegowe nakryte śniegiem. Jest ślisko. Śnieg jest bardzo mokry, spadł na ciepłą ziemię, więc długo nie utrzyma się. W najbliższej przyszłości jak przyjdzie ocieplenie będzie nieciekawie, czeka nas mega chlapa. Część dróg jest nieprzyjezdna, nie polecam wjazdu na szybowisko w Bezmiechowej, przejazd skrótem przez Chwaniów, na serpentynach także są problemy.

 

Fot. Damian Biskup Olszanica Hotel Pałac w Olszanicy, leży tuż obok wielkiej obwodnicy

 


 

5 grudnia 2017 r.

Fotorelacja z obsługi imprezy w okolicy Leszczowatego wywołała prawdziwą  lokalną burzę. Na szczęście Czytelnicy zareagowali bardzo pozytywnie, ta część Gór Sanocko-Turczańskich warta jest pieśni. Będę ją promować ze wszystkich sił, wykorzystam każdą metodę, nie ważne czy to są cudne zdjęcia Kolegów czy np. kolejny artykuł w gazetkach reklamowych. Ten wiosenny o walorach przyrodniczo-kulturowych Gór Słonnych, który ukazał się w około 300 000 nakładzie w "Magazynie Tesco" na pewno miał jakiś wpływ na wzrost zainteresowania np. Bezmiechową czy produktem lokalnym. Opublikowane ostatnio zdjęcia i teksty na facebooku mają duży oddźwięk w świecie realnym. Ostatnio napisałam dwa programy zwiedzania zaadresowane do ...budowlańców i przyszłych architektów oraz dla studentów architektury krajobrazu. Najbardziej ucieszył mnie ten ostatni, pewien pan Profesor spojrzał na zdjęcie z Leszczowatego i bez mała zakochał się  tamtejszej, jakże pięknie pisanej w krajobraz, dawnej cerkwi. Następny plus to ten, że mieszkańcy maleńkiego, liczącego 20 domów Leszczowatego postanowili kontynuować remont świątyni. Pierwsze prace wykonali własnym sumptem, samorząd dał im  tego co pamiętam 1000 zł na remont zniszczonego przez sowietów grobowca dawnych właścicieli wsi Kraińskich. Wczoraj na naszej stronie Olszanica i okolice o której piszę poniżej wywiązała się dyskusja o stanie technicznym dawnej cerkwi, remont musi być jak najszybciej przeprowadzony. Radny wojewódzki, w naszym gronie nazywamy Go radnym od spraw beznadziejnych, pan Wojciech Zając obiecał pomóc, to będzie długi proces zdobywania dofinansowania, ta świątynia ma w  fatalnym stanie fundamenty i północną ścianę, ale mam nadzieję, że zakończy się sukcesem. Wczoraj rozpoczęto konsultacje, naszą rolą będzie pomoc w zdobywaniu pieniążków na wkład własny. To wbrew pozorom będzie dość łatwe, Goście odwiedzający świątynię zawsze coś do puszki wrzucają. Pan Zając już raz w tym roku nam pomógł, to On doprowadził do remontu mostu na Wańkowce w Wańkowej, to dzięki Niemu możemy bez problemy nawet autokarami poruszać się po drodze Wańkowa-Leszczowate-Łodyna. Taki motek to w sumie drobiazg, ale od niego często zależy los danej miejscowości.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Leszczowate dawna cerkiew, ciut więcej o niej piszę poniżej.

 

Mamy naprawdę z czego być dumni, nasze perełki architektury drewnianej są naszą wizytówką. Niestety, dla przeciętnego turysty nie są udostępnione do zwiedzania. My przewodnicy na szczęście współpracujemy z opiekunami świątyń i mamy wstęp za drobną opłatą do kilku z nich. Ja oprowadzam nie tylko po Leszczowatem, jestem empatą więc pojawiam się tam, gdzie jest nie tylko cudny zabytek ale i ciepli ludzie. Najczęściej bywam  Smolniku nad Sanem, Szczawnem i Górzance, rzadziej w Równi, Komańczy, Morochowie. Oczywiście najbliższa memu sercu jest ta w Leszczowatem.

Świątynia w Górzance jest warta pieśni, wszystko wskazuje na to, że pierwotnie służyła dwóm obrządkom, była zarówno cerkwią grekokatolicką jak i kościołem rzymokatolickim. Słynie z wspaniałego, jakże oryginalnego wyposażenia na który składa się: płaskorzeźbiony, malowany (paletowo-reliefowy) unikatowy w skali Europy niekanoniczny ikonostas, ikony z dwóch innych ikonostasów, ołtarz główny przyścienny rzymokatolicki   z wyjątkowym tabernakulum w którym znajduje się zamiast Hostii Prosfora - pokarm eucharystyczny charakterystyczny dla obrządku wschodniego itd. Polecam http://www.parafia-gorzanka.pl/broszurka.html

Obok świątyni w której także chroni się nietoperze znajduje się wyjątkowo piękny dąb, jego korona jest symetryczna. Klucze są w sąsiedniej galerii ikon, która jest dodatkową atrakcją prowadzoną przez bardzo sympatyczną panią Katarzynę Wolan http://www.pracowniaikon.com/index-pl.php

Zapraszam do najbardziej naszej prezentacji największych bieszczadzkich atrakcji http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=228&Itemid=243

 

Fot. Robert Mosoń Smolnik nad Sanem Zapraszam do tej perełki wpisanej na Listę Dziedzictwa Ludzkości UESCO http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=96&Itemid=290

 

 


 

3 grudnia

Sezon letni zakończyliśmy w cudownej atmosferze współpracą z godnym polecenia Organizatorem turystyki biznesowej  http://www.equercus.pl/index.php praca dla Nich była dla nas, kilkuosobowej grupy ludzi związanych z obsługą ruchu turystycznego prawdziwą przyjemnością. Wczoraj działo się, oj działo. Na szczęście część Gości znała nas ze świata wirtualnego, to obeznani z regionem Bieszczadnicy  i była przygotowana na niespodzianki jakie zgotowaliśmy im w okolicach Gór Słonnych. Gościom najbardziej spodobała się dawna cerkiew w Leszczowatem, a rozsmakowali się w słynnych nikosowych serach z bacówki "Czar PGR-u" w Wańkowej. Na koniec podsumowali nas:  "jak to dobrze, że jest jeszcze region, gdzie ludzie są gościnni, życzliwi i autentyczni". Mimo nieciekawej pogody impreza była naprawdę udana. Oto kilka zdjęć autorstwa Kolegi Mariusza Strusiewicza www.strusiewicz.pl z którym pilotowałam Grupę.

Leszczowate to maleńka wioska położona pod Mostami znana z ładnych, porównywalnych do rozciągających się z bieszczadzkich połonin, panoram. Słynie z przepięknie wkomponowanej w krajobraz drewnianej  cerkwi z lat 20. XX w. Jej wnętrze w 100 %  poryte jest polichromią, na szczęście zachowało się tu część dawnego wyposażenia. Przez wieś przebiega główny wododział karpacki, czyli część znajduje się w zlewni Morza Bałtyckiego, a część w zlewni Morza Czarnego. To mekka fotografów przyrodniczych, ostatnio słynie z niedźwiedzi. Jak ma się szczęście to można za wsią pod amboną zobaczyć młodego miśka, który czasami "pilnuje" myśliwego na zwyżce. Bardzo fajna pętelka Brzegi Dolne-Łodyna-Serednica-Wańkowa- Leszczowate-Łodyna-Brzegi Dolne. Zapraszam do Leszczowatego http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119&Itemid=131

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 

Sery Nikosa ze słynnej już w całym kraju bacówki-pensjonatu "Czar PGR-u" trafiły Gościom przez żołądek do serca. Aby smakołyki trafiły na stoły w czasie naszej biesiady musiałam tydzień wcześniej powstrzymać  sprzedaż. One idą jak świeże bułeczki także zimą. Degustowaliśmy sery wędzone huculskie, solankowe (gdyby w piwniczce w której są przechowywane sery w małych dębowych beczkach temperatura była o jeden stopień niższa to te  można byłoby nazwać fetą) i bundz. Pozostałości zostały skrzętnie zebrane i Goście zawieźli je sobie do domu. W czasie biesiady odbyły się spotkania z miejscowymi ciekawymi ludźmi, poniżej jest zdjęcie przedstawiające  pana Krzysztofa Potaczałę autora znanych książek o Bieszczadach i Adama "Łysego", był także Rysiek Denisiuk "Bury".

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 


 

1 grudnia

Nad region nadciągają opady, w górach będzie sypał śnieg, a w dolinach będziemy, o ile znam życie, mieć opady deszczu ze śniegiem i deszczu. Niż do nas wkracza z rejonu Niziny Węgierskiej więc będzie intensywnie padać przez 3-4 dni. Chyba, że chmury rozbiją się na Karpatach. Jest pochmurno więc na znaczące spadki temperatury nie ma co liczyć. Przejrzystość powietrza jest mała ale to nie oznacza, że nie można zrobić cudnych zdjęć. Zapraszam wszystkich miłośników zimy w Bieszczady. Oczywiście, przygotujcie się na warunki zimowe na drogach. U nas 5 cm śniegu to nie kataklizm, ale norma do której jesteśmy przyzwyczajeni. Nie oznacza to, że wszystkie drogi będą przejezdne, nie polecam wjazdu na szybowisko w Bezmiechowej, czy trasę wiodącą przez Chwaniów. Na dużej obwodnicy mogą być problemy na serpentynach, podobnie na małej w okolicy Ostrego. Na połoninach są warunki typowo zimowe, ale pokrywa śniegowa jest niewielka. Na drogach bywa nieciekawie. Post pana Michała Kaipera   z naszej facebookowej  grupy Bieszczady, który wybierał się w Bieszczady, a którego pokonał atak zimy. "Zostałem w Komańczy. Samochód utknął w śniegu przed Cisną. Udało się z pomocą dobrych ludzi zawrócić. Trafiłem szczęśliwie do Gwiazda Komańczy gdzie zostałem ugoszczony". Planując wyjście górskie należy wybrać krótki szlak, wszak zmrok szybko zapada i przygotować się na załamanie pogody. Dobrze załadowana komórka w ciepłym ochraniaczu aby bateria nie rozładowała z aplikacją Na ratunek, dobrze wyposażony plecak z ciepłym piciem i szybkimi kaloriami np. gorzką czekoladą, ubranie na zmianę, apteczka z kocem ratunkowym, mapa, kompas i latarka to podstawa. Opony zimowe, nawet, gdy nie ma śniegu to warunki na drogach bywają trudne, szczególnie na mostkach i w zacienionych i zawilgoconych miejscach, gdzie bywa naprawdę ślisko.

 

Fot. Marek Kusiak

 


 

Świat wirtualny rządzi się swoimi prawami. Na naszej stronie Olszanica i okolica  https://www.facebook.com/bieszczadyprzewodnik/ pani Wioletta Cielecka wrzuciła dwie akwarele - plon, które spodobały się rzeszy Bieszczadników i mieszkańców Bieszczadów. Pozwoliłam sobie je udostępnić także w całej naszej przestrzeni wirtualnej, także na stronie www przy okazji promując środkową część Gór Sanocko-Turczańskich,  w tym moje ukochane Góry Słonne. Skoro akwarelki zdobyły taką popularność to pozwolę sobie je udostępnić przy okazji promując walory mojej rodzinnej okolicy, która ostatnimi czasy robi wyjątkową karierę wśród gości odwiedzających Bieszczady.  Zapraszam do prezentacji  Olszanica i okolice http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=278&Itemid=344 Za największą atrakcję uchodzą Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe w Uhercach Mineralnych, nie korzystałam z ich usług więc nie będę wypowiadać się. Podobnie jeżeli chodzi o browar Ursa Maior w Uhercach. Z mego bardzo subiektywnego punktu widzenia największą atrakcją jest bez wątpienia słynna bacówka Nikosowe Sery w Wańkowej o której na naszej stronie piszę wielokrotnie. Na drugim miejscu jest szybowisko w Bezmiechowej http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=70&Itemid=75 z pokazami ptaków drapieżnych i ze znakomitymi potrawami w tym regionalnymi serwowanymi w jakże godnej polecenia restauracji Kamionka. No i rezerwat Dyrbek. http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=196&Itemid=203 W naszej przestrzeni wirtualnej bardzo popularny jest wodospad -pomnik przyrody nieożywionej "Wodospad w Uhercach Mineralnych", który jest udostępniony turystycznie http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=190&Itemid=271

Za sprawą naszych warsztatów przyrodniczych i fotografii przyrodniczej coraz bardziej popularny staje się rezerwat "Cisy w Serednicy" http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=185&Itemid=190 Wszystko wskazuje na to, że Leszczowate wyrasta nam na hit na hity, na razie wśród gości zorganizowanych. Piszę o nim tu i poniżej na naszej stronie http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119&Itemid=131

W okolicy Olszanicy znajduje się kilka knajpek, polecam Kamionkę w Bezmiechowej, która jest czynna tylko  sezonie letnim, od wiosny do jesieni. Porcje są duże, świeże, moje ulubione są regionalne fuczki z sosem czosnkowym. W Olszanicy przy Hotelu Pałacu działa restauracja, ale tamtejsza kuchnia jest zgoła nieprzewidywalna. Raz karmią znakomicie, innym razem potrawy są zimne, porcje maleńkie i zgoła niejadalne. Goście hotelowi na kuchnię nie narzekają, wprost przeciwnie grupy które tam oprowadzałam szczególnie chwaliły śniadania w formie szwedzkiego stołu. W Uhercach Mineralnych jest fajna knajpka Spichlerz, raz tam tylko byłam, sałatka była wyśmienita. Z dużych obiektów noclegowych obok dawnego ośrodka rządowego Hotel Pałac w Olszanicy posiadającego naprawdę fajny pakiet z zewnętrznym basenem, brodzikiem, stawami, dużym placem zabaw  na jest PTSM "Zielony Cień" w Rudence. Polecam Domki w Olszanicy obok stacji paliw, są całoroczne, dobrze wyposażone z kominkiem i relatywnie tanie. W Wańkowej jest słynna bacówka - pensjonat "Czar PGR-u", w tym roku goście płacili 100 zł za nocleg i wyżywienie. Nikos wybiera sobie gości, nie każdy zostanie przez Niego zaakceptowany. W pensjonacie nacisk jest położony na kameralność, biesiadowanie i dopieszczanie gości. W Paszowej jest godny polecenia domek ale sezonowy "W Starej Owczarni".


Akwarela autorstwa pani Wioletty Cieleckiej https://www.facebook.com/WiolettaCieleckamalarstwo/

 


 

Zapraszam do Ustrzyk Dolnych i do prezentacji http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=263&Itemid=329 Oczywiście jest i o tym epizodzie. Same Ustrzyki Dolne ostatnio są w cieniu innych ciekawych pod względem turystycznym miejsc, a szkoda. Miasteczko posiada wiele atrakcji, jest nazywane zimową stolicą Bieszczadów. Działa tu  kilka wyciągów, najbardziej znane to Gromadzyń i Laworta, trasy są przeważnie dobrze przygotowane i nie ma kolejek. Oprócz tego są trasy do biegania na nartach, które latem służą jako ścieżki spacerowe. Historia miasteczka była burzliwa więc pozostało niewiele zabytków. Jest tu znane Sanktuarium Matki Bożej Bieszczadzkiej w Jasieniu, XIX w. młyn w którym mieści się Muzeum Młynarstwa i restauracja serwująca kuchnię regionalną (kysełycia palce lizać), kirkut. No i znane Muzeum Przyrodnicze Bieszczadzkiego Parku Narodowego, trzy piętra pełne ciekawostek przyrodniczych i kulturowych. Na szczególną uwagę zasługuje zespół basenów "Delfin" i park z całą infrastrukturą sportową "Pod Dębami". Polecam tutejsze knajpki, w tym "Piekiełko" prowadzone przez Wieśka, tego co kiedyś prowadził parking na Przełęczy Wyżnej. Miejsc noclegowych jest bez liku, od lat współpracuję z pensjonatem Viking położonym tuż obok sanktuarium w  Jasieniu. Krzysiek ma jeszcze  trochę wolnych miejsc na Sylwestra, oferta bardzo ciekawa, stosunek jakości do ceny bardzo dobry. Nocleg 35 zł/os, z wyżywieniem 65 zł (śniadanie,  obiadokolacja), dopłata do zabawy 65 zł. Ten pensjonat cieszy się bardzo dużą popularnością, już teraz ma zablokowane terminy nawet w wakacje. Właśnie piszę dla Krzyśka ofertę i program dla wycieczki krwiodawców. 70 zł HB (nocleg z wyżywieniem: śniadanie i obiadokolacja, kawa i herbata przez cały czas pobytu, ognisko). Dla młodzieży jest ciut taniej, bo 65 zł. Jak nas odbierają Goście można dowiedzieć się poniżej, relacja z forum górskiego Trotyla.

 

Fot. Jacek Bis Ustrzyki Dolne

 

W tym roku w Ustrzykach Dolnych powstała izba pamięci, jest czynna codziennie z wyjątkiem soboty i niedzieli. Zbiory nie powalają z nóg, trochę fotografii, dokumentów, a mimo to jest ciekawa. Prowadzi ją  Krzysztof Potaczała, znany dziennikarz i regionalista. Dwukrotnie byłam tam z grupami, pan Krzysztof tak barwnie opowiada o historii regionu, że goście wyszli zachwyceni. Ostatnio opiekun zbiorów wydał kolejną godną polecenia książkę. Tak o "To nie jest miejsce do życia" pisze wydawca www.pruszynski.pl

Operację, o której opowiada ten reportaż nazwano w kręgach władzy poprawianiem granicy. W 1951 roku na życzenie Stalina Polska zrzekła się części terenów nadbużańskich, otrzymując w zamian fragment Bieszczadów. W wyniku polsko-sowieckiej umowy przymusowo przesiedlono kilkadziesiąt tysięcy ludzi – Polaków i Ukraińców związanych od pokoleń ze swoją ziemią. Pierwsi zamienili równiny na góry, drudzy – góry na bezkresne stepy. Jednych rzucono do zapadłych krytych strzechą chat, innym kazano budować lepianki. Polaków i Ukraińców połączył wspólny wysiedleńczy los.
Ale książka Krzysztofa Potaczały to nie tylko historia czasów powojennych. Opowieść zaczyna się w latach trzydziestych dwudziestego wieku, kończy zaś na latach sześćdziesiątych. Opierając się na ustnych świadectwach, autor opisuje pogmatwane losy wielokulturowej społeczności na polskich kresach, naznaczone licznymi podziałami, których dziedzictwo trwa do dzisiaj.

Krzysztof Potaczała – dziennikarz niezależny, reporter. Publikuje w prasie ogólnopolskiej i regionalnej. Dotąd wydał: "KSU. Rejestracja buntu" – biografia zespołu uważanego za jednego z prekursorów polskiego punk rocka, "Bieszczady w PRL-u", "Bieszczady w PRL-u 2", "Bieszczady w PRL-u 3" – reportaże z okresu Polski Ludowej. Mieszka w Ustrzykach Dolnych.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz Krótka przerwa w czasie obsługi jednej z naszej grup, na zdjęciu Krzysztof Potaczała i "Łysy"

 


 

Zauważyłam jedno. Coraz więcej osób usiłuje podpisywać się pod naszą pracą. Z jednej strony to mnie bawi, a z drugiej denerwuje. Złości dlatego, że pomijane są zasługi pracujących społeczne osób, osób świadczących wysokiej jakości usługi, które współpracującą ze sobą aby tworzyć pakiet i po prostu realizować swoje pasje jednocześnie mogąc z tego w miarę dobrze żyć. Osobiście jestem szczęśliwa, bo w tym sezonie letnik spełniły się moje marzenia. Ani razu z grupami nie byłam na połoninach, tylko kilka razy na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, w tym na moich ukochanych torfowiskach wysokich w Dolinie Górnego Sanu. Udało mi się przekonać organizatorów, że nasz region jest tak bogaty w atrakcje turystyczne, że jesteśmy w stanie zaspokoić potrzeby każdej grupy. Jeżeli w programie jest park narodowy to tylko po to aby zapoznać się  z naszą fenomenalna przyrodą w czasie wędrówki połączonej z warsztatami przyrodniczymi. No i promocja produktu lokalnego. Na pierwszym miejscu  postawiłabym regionalny ser. Najbardziej znana jest bacówka Nikosa w Wańkowej, nikosowe sery to już marka podbijająca Europę. Na drugim coraz bardziej popularne sery podpuszczkowe Bożenki Wisły z zagrody edukacyjnej "Serowy Raj" w Bukowcu. Bożenka na ostatniej Polagrze w Poznaniu zdobyła Perłę za krowi ser podpuszczkowy z leśną nutą. Na trzecim nowa bacówka, a zarazem galeria "Potoki" w Bóbrce. W tym roku wprowadzili na rynek znakomity ser kozi.

 

Fot.  Pensjonat "Czar PGR-u" i zarazem słynna  bacówka "Nikosowe Sery" czyli dowód na to, że znakomity produkt lokalny nie potrzebuje reklamy, dotacji unijnych, liczy się tylko zadowolony gość i reklama szeptana, czyli  byłem, polecam. Bacówka jest czynna zimą. Polecam fajną stronkę https://www.facebook.com/przepisykulinarnebynia/ prowadzoną przez Autorów zdjęcia. "Kartoplani hałuszky z bryndzą pieczone, podane z sosem kurkowym z kaparami - to proste a jakże wykwintne i smakowite danie kuchni łemkowskiej w naszej wersji. Najlepszej jakości składniki wytworzone tutaj w Bieszczadach to podstawa kuchni regionu. Mleko, masło z Górnego Końca, bryndza od Nikosa, zioła od Adama i mamy potrawę. Smacznego wszystkim"

 


 

Mam szczęście pracować dla  fajnych grup, z fantastycznymi ludźmi, często gęsto zanika granica pomiędzy mną przewodnikiem, a klientami, staję się częścią grupy tylko na ciut innych zasadach. Są jednak szczególni Goście, tacy których nie zapomina się. Wśród nich jest grupa Pszczelarzy z Wielkopolski, która za własne pieniądze przyjechała w Bieszczady aby szkolić się. Czytając to co piszę zaciekawiło ich hasło: zamiast adoptować pszczoły  kup sobie słoik miodu postanowili sprawdzić jak funkcjonujemy. Sami wybrali sobie ośrodek Hotel Pałac w Olszanicy, a ja stworzyłam im program, wybrałam pasieki i obwoziłam po regionie. Tak dobrego szkolenia dawno nie miałam, bieszczadzki miód jest znakomitej jakości, zdrowy, drogi i  godny polecenia. Byliśmy w trzech pasiekach. Największe wrażenie zrobiła na mnie pasieka pana Wronowskiego w Berezce, jedyna w której można było kupić miód. Pszczelarzowi udało się w czasie czerwcowego mrozu zadymić okolice, więc było dużo pożytku. Ponad to rodzina państwa Wronowskich stworzyła w Berezce ciekawy pakiet, oprócz pasieki posiadają apartament "Lot Bociani", słynną ze znakomitych pstrągów knajpkę "Bieszczadzki Brat" (pstrągi z własnego stawu). Tego wszystkiego strzeże Tosia - sunia ze schroniska, która uwielbia gościć u siebie ludzi. Nr tel. 888 919 928

Następnego dnia zwiedzaliśmy także pod kątem roślin miododajnych Pogórze Przemyskie i byliśmy u pana Zbigniewa Greli  w "Bieszczadzkiej Pasiece" w Bandrowie. Goście byli zachwyceni okolicą, Bandrów to miejscowość położona tuż przy granicy z Ukrainą, zupełnie nieznana turystycznie, a szkoda. Niestety, miodów nie spróbowaliśmy, praktycznie wszystko zostało sprzedane na pniu. Słynna miody pitne pana Zbigniewa to tylko i wyłącznie wspomnienie. Od kilku lat ich nie produkuje, jego miód idzie jak woda w upalny dzień. Nr tel. 663 686 766. Ostatniego dnia zawitaliśmy do pasieki pana Mikołaja Gołowko "Bieszczadzki miód" w Cisnej. Oczywiście miodu nie było, ale za to były piękne i tanie świece z wosku. Mnie zaskoczyła cena, standardowe świece ładnie opakowane kosztowały 5 zł, a różnego rodzaju figurki od 3 zł. Polecam, świetna pamiątka z regionu. Nr tel. 516 076 673.


Kilka słów o serach, miodach i innych produktach lokalnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268&Itemid=334

 

Fot. Robert Mosoń Berezka

 


 

Jesień upłynęła mi przy obsłudze grup osób niepełnosprawnych, przede wszystkim z warsztatów terapii zajęciowej oraz seniorów. Tak naprawdę cudnie bawiliśmy się w Górach Sanocko-Turczańskich i okolicy. Wbrew pozorom w Bieszczadach jesteśmy przygotowani na przyjęcie Gości na wózkach, z podjazdami jest w naszym kraju największy problem. Najgorzej jest z ośrodkami wypoczynkowymi, ale kilka z nich ma przygotowane pokoje, są restauracje i knajpki, gdzie bez problemu można poruszać się mając kłopoty z chodzeniem. Programy, które przygotowuję są naprawdę ciekawe i zróżnicowane, problem istnieje tylko na szlakach w Bieszczadzkim Parku Narodowym, tu tylko na torfowiskach wysokich jest udostępniona jedna z tras. Za to Lasy Państwowe przygotowały kilka ciekawych miejsc i tras, warto je wykorzystać. Największe emocje budzą warsztaty przyrodnicze i pokazy ptaków drapieżnych. Czasami jestem szczęśliwa, gdy widzę jak najpierw dzieci reagują strachem, powoli przełamują się, a na koniec entuzjastycznie, z dumą fotografują się z drapolem na ręku. Zapraszam do prezentacji

 

 

Fot. Robert Mosoń

 


 

W pensjonacie Viking gościliśmy prawdziwą zieloną szkołę z rozbudowanym programem przyrodniczym. Młodzi ludzie zwiedzając region zapoznali się z naszą fantastyczną przyrodą, wszak Bieszczady i okolice pod tym względem przodują w Europie.  Byliśmy na warsztatach fotografii przyrodniczej w Bieszczadzkim Parku Narodowym, zwiedziliśmy Natura 2000 Dorzecze Górnego Sanu, zawitaliśmy do Krasiczyna  i na lekcję muzealną do arboretum w Bolestraszycach , zjedliśmy lody w Przemyślu a na koniec mieliśmy pokazy ptaków drapieżnych w Górach Słonnych. No i była mowa o Turnickim Parku Narodowym, park raczej nie powstanie warto jednak zobaczyć to co ginie na naszych oczach. Potem rezerwaty i pomniki przyrody nieżywionej takie jak np. ten - mój ukochany Koziniec http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=224&Itemid=231 . No ciut relaksu na rejsie statkiem Bryza po Jeziorze Solińkim i survival w Parku Krajobrazowym Gór Słonnych, tak bawili się z Mariuszem w okolicach Leszczowatego. No i furorę zrobiły krokiety Halinki, przepyszne z kiszone kapusty oraz grzybów. Wsunęłam dwa i od tej pory marzę o powtórce ze smakowej rozrywki. Fotorelacje Mariusza Strusiewicza z wrsztatów i moje relacje na facebooku oraz nie oszukujmy się korzystna cena spowodowały, że na wiosnę mamy już dwie zielone szkoły o podobnym programie. I to jest najfajniejsze w naszej pracy.

 

Fot. Mariusz Strusiewicz

 


 

Jesienią dzieci znajdują w Bieszczadach wiele atrakcji. Na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego najłatwiejszym szlakiem górskim jest szlak żółty Przełęcz Wyżna-schron zwany Chatką Puchatka. Dla leniuszków polecam wejście z Przełęczy Wyżniańskiej do "Bacówki pod Małą Rawką".

- Jak wiadomo większość dzieci to łasuchy. Polecam jakże popularny Słodki Domek w Lesku, pyszne desery, lody i ciastka. Ma swoje filie w Solinie  i w Polańczyku Zdroju. Pyszne desery są w bistro Polanka w Cisnej. Tam codziennie podają świeżutkie ciasta z owocami, świetne gofry (nie ten syf sprzedawany nad tzw. Soliną), przepyszne koktajle owocowe z lodami itd. Atrakcja połączona z jedzonkiem to szybowisko w Bezmiechowej. Cudne panoramy, szybowce, no i restauracja "Kamionka". Nie polecam jedzenia w budkach nad tzw. Soliną, ostatnio podtrułam się kebabem w Polańczyku Zdroju. Nie osądzam wszystkich, ale proszę bądźcie ostrożni.  Wyjątek stanowi taka budka na solińskim deptaku zwana Przystanek Kebab, mam do nich zaufanie, nie sprzedają starego jedzenia.

- Fajne trasy spacerowe atrakcyjne dla dzieci  - tu każdy powinien kierować się swoim wyczuciem. Polecam wspomnianą ścieżkę spacerową na Otaczarni w Bukowcu. Świetne trasy wytyczyło Nadleśnictwo Baligród także w dolinie Rabskiego Potoku. Jest tam długa ścieżka wiodąca przez całą dolinę, którą można pokonać z wózkiem, jest i fajna króciutka ścieżka geologiczna wiodąca na punkt widokowy na kamieniołom "Drobny". No i sam Rabski Potok i możliwość poszukiwania skarbów np. kryształów górskich. Trzecia trasa to pomosty nad torfowiskami wysokimi w Tarnawie na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Dzieci j uwielbiają, plusem jest także bliskość granicy z Ukrainą.

- Atrakcje kulturowe także podobają się dzieciom. Polecam Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, gdzie dzieci część eksponatów mogą brać w ręce, pokręcić sobie żarnami, czy pokołysać się w kołysce. Bardzo fajne są ruiny zamku Kmitów w rezerwacie "Góra Sobień", wiedzie do nich krótka ścieżka spacerowa ze schodkami, jest tam także bardzo popularny punkt widokowy. Efekt wow jest także przy zwiedzaniu pomnika przyrody nieożywionej Kamień Leski. No i zagroda pokazowa żubrów, mini skansen leśny i pawilon wystawowy w Mucznem, tam dzieci nie nudzą się.

- Nowe atrakcje. W Bóbrce znanej do tej pory z kamieniołomu z którego roztacza się piękna panorama na zaporę w Solinie i  z rezerwatu "Koziniec" została otwarta w domu-pracowni Igi i Sławka Wasilewskich galeria "Potoki". Do tej pory Iga sprzedawała rzemiosło artystyczne i dzieła miejscowych artystów na solińskim deptaku, tam nadal można ją spotkać, po prostu są dwie galerie. W galerii w Bóbrce można na dodatek kupić kozie sery.  Nieopodal jest ośrodek Caritas  w Myczkowcach, tu jest prawie wszystko co dzieci lubią, od stadniny i mini zoo poprzez ogród biblijny po izbę przyrodniczą.  Obok świątyni w Górzance (unikat w skali Karpat) istnieje galeria-pracownia pisania ikon prowadzona przez nr tel. 669 09 1004.  Na dodatek w galerii można otrzymać klucze do tej cudnej dawnej cerkwi znanej z płaskorzeźbionego ikonostasu.

 

Polecam mniej znane atrakcje turystyczne w Bieszczadach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=229&Itemid=242

 

Fot. Ewa Dudzińska-Szybowska Kamień Leski

 


 

26 czerwca 2017 r.

Koniec czerwca upływa nam pod znakiem pielgrzymek. Nasz region zdobywa sobie serca pielgrzymów, którzy bez mała zachwyceni bieszczadzkim klimatem polecają nas następnym grupom. Dobre słowo roznosi się pocztą pantoflową z parafii do parafii, od  jednego biura wynajmującego autokary do następnego. Pielgrzymi bardzo często korzystają z pensjonatu Viking znajdującego się obok sanktuarium w Jasieniu - to dzielnica Ustrzyk Dolnych  Stosunek ceny do jakości świadczonych usług bardzo dobry, więc noclegi należy zamawiać z dość dużym wyprzedzeniem. Koszt pobytu z wyżywieniem dla dorosłych od 70 zł, w pakiecie ognisko. Podobna cena jest dla gości indywidualnych przy dłuższym pobycie.   W regonie mamy kilka godnych polecenia sanktuariów: Matki Bożej Bieszczadzkiej w Jasieniu, Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku, Sanktuarium Matki Bożej Słuchającej  jak nazywamy MB  z Kalwarii Pacławskiej i prawie nieznane Sanktuarium Matki Bożej Królowej Nieba i Ziemi w Jaśliskach http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=45&Itemid=52 No i jakże popularną izbę pamięci prymasa Wyszyńskiego w Komańczy. Moim skromnym zdaniem na szczególną uwagę zasługuje Zagórz z Sanktuarium Matki Nowego Życia, artystyczną Drogą Krzyżową i ruinami warowni-klasztoru Karmelitów. Nie tylko pielgrzymi są zachwyceni Zagórzem, ale nawet młodzież z gimnazjum. Tu każdy znajdzie coś dla siebie, młodzież piękną panoramę z punktu widokowego na klasztornej wieży, miłośnicy krajoznawstwa  ciekawe ruiny z początku XVIII w. i dolinę Osłwy, pasjonaci przyrody sieć Natura 2000 Dolina Górnego Sanu, a fascynaci walorów kulturowych cudny i jakże cenny obraz Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i 14 rzeźb plenerowych wykonanych przez bieszczadzkich artystów i bardzo ładny posąg Jana Pawła II który jako pielgrzym podąża na zagórski Karmel. Dla ogrodników też coś znajdzie się, odtworzono bowiem klasztorny ogród.  Niedługo przybędą nowe atrakcje, gmina Zagórz pozyskała ponad 5 milionów zł na dalsze zabezpieczenie ruin Karmelu, będzie odbudowana kordegarda, a w niej będzie  m.in. cela mnicha, kawiarnia.

 

Fot. Zbigniew Lubecki Droga Krzyżowa


Mamy bardzo udany sezon jeżeli chodzi o grupy. Prawdę powiedziawszy nie wiem co dzieje się w Bieszczadach Wysokich, na połoninach w tym roku nie byłam i nie wybieram się, czasami tylko wpadam do Cisnej na przepyszne jedzonko, przeważnie do mojej ulubionej "Polanki" na co nie co, w tym na wspaniałe gofry i rewelacyjną, orzeźwiającą lemoniadę i na kolejkę wąskotorową. Wszędzie tłumy. Moje grupy oprowadzam po  południowej części Bieszczadów i po tzw. worku bieszczadzkim. Mamy tu multum wspaniałych atrakcji turystycznych, szlaków w dużej mierze przygotowanych przez Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Państwowe" na terenie dwóch Nadleśnictw: Baligród i Stuposiany. Szlaki są dobrze utrzymane, mają wspaniała infrastrukturę, w tym wiaty. W "Otaczarni" w Bukowcu po prostu zakochałam się i ją polecam wszystkim miłośnikom szumu wody, rodzinom, osobom niepełnosprawnym. Ciut bardziej wymagająca jest Korbania http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=267&Itemid=333 . Warto także zahaczyć o dolinę Rabiańskiego (Rabskiego Potoku). Prawdziwą perłą jest Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem ze siecią szlaków, zagrodą pokazową żubrów, świetną wystawą "wypchanych" zwierząt, wiatami, mini skansenem leśnym.  No i piękny drewniany kościółek. Jak Muczne to i Tarnawa, to już Bieszczadzki Park Narodowy i torfowiska wysokie oraz granica z Ukrainą. Do leśnych atrakcji doliczyłabym ścieżkę i platformę widokową w rezerwacie "Sobień" w moich ukochanych Górach Słonnych http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=23 . Ścieżki w dolinie Rabiańskiego Potoku http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=179&Itemid=186

 

Fot. Roman Pasionek

 


\Zbliżający się sezon letni zapowiada się rewelacyjnie. Polecam szczególnie II połowę kwietnia i pierwszą dekadę maja bez długiego weekendu, w tym okresie wiele ciekawych ofert po promocyjnej cenie. Bieszczady wtedy wyglądają rewelacyjne ale jakoś organizatorzy nie lubię tych terminów.
Dla miłośników zieleni, ciszy i spokoju  mamy znakomite programy i dobre także cenowo oferty. Pakiety są bogate, w sumie jako grupa mamy ponad 80 programów wycieczek, warsztatów, zajęć terenowych itd. W tym roku bardzo dobrze rozwijają się imprezy pielgrzymkowe i wycieczki seniorów,  to one dominują w moim kalendarzu zleceń.  Najważniejsze są noclegi i wyżywienie, tu oferta jest naprawdę bogata. Cenowo kształtuje się od 55 zł wycieczki szkolne,  65 zł osoby dorosłe.  Cena dla grup organizowanych obejmuje nocleg plus wyżywienie. Oczywiście, jako koordynator nie mam prawa wystawić oferty cenowej ale mogę Koleżankom i Kolegom pewne rzeczy sugerować. Polecam ośrodek Wiking w Ustrzykach Dolnych, on ciągle jest zapełniony gośćmi, stosunek ceny do jakości bardzo dobry, Krzysiek ma już pojedyncze rezerwacje na późnojesienne terminy.   W pakiecie dla wycieczek szkolnych od 55 zł jest  bezpłatna dyskoteka, a dla dorosłych od 65 zł bezpłatne ognisko. Nr tel. do Krzyśka to 605 419 305 W podobnej cenie jest ośrodek wypoczynkowy OW Smerek w Smereku koło Wetliny. W okolicy Jeziora Solińskiego, w Solinie polecam Za Potokiem u Zosi Puch 667 74 44 61.  Ceny pobytu u Zosi są podobne.  W Solinie tuż obok zapory mieści się godny polecenia ośrodek i restauracja "San" Solina, który posiada fajne zaplecze z ogródkiem i parkingami. .  Na osobne wpis zasługuje ośrodek Polkard w Polańczyku goszczący przede wszystkim gości niepełnoprawnych i chorych. Tutejsza kuchnia słynie ze znakomitych pstrągów, jedzonko w Polkardzie jest przepyszne, zawsze świeże i niezbyt drogie. Cenowo jest podobny do poprzednich obiektów noclegowych. Drożej jest w Domu Górskim dawnym Hotelu Górskim w Wetlinie, grupy szkolne od 69 zł, w cenie jest ognisko. Polecam słynącą z dobrej kuchni Unitrę w Polańczyku, to już obiekt trochę droższy ale stosunek ceny do jakości jest naprawdę dobry. To jeden z najbardziej obleganych ośrodków w regionie, mają jeszcze wolne terminy, ale jest ich coraz mniej nawet jesienią. Unitra słynie ze znakomitego jedzenia, ich śniadania budzą zachwyt gości, oparte są surówkach, sałatkach plus zawsze ciepłe danko. Moje ulubione to racuszki z jabłkami. Coraz częściej organizatorzy proszą o domki, szczególnie dla wycieczek licealnych. Polecam "Bieszczadzką Osadę" w Bóbrce pod rezerwatem "Koziniec" nad Jeziorem Myczkowieckim. Bardzo ciekawy pakiet ma zagroda edukacyjna Serowy Raj wraz  z "Góralskimi  Domkami" w Bukowcu, o niej piszę niżej.


Oferta http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=27

Zapraszam na naszą grupę Bieszczady noclegi https://www.facebook.com/groups/403982863019427/ tu są zarówno zapytania o noclegi jak i oferty, niestety większość to reklamy, na szczęście zdarzają się i polecenia. Zapraszam i na stronę Bieszczady noclegi - to uzupełnienie grupy, misz masz polecenie i reklamy https://www.facebook.com/Bieszczady-noclegi-232378930446081

 

Fot. Grzegorz Tokarz Wielkanocne śniadania w CWS Unitra w Polańczyku

 


 

Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku to oczywiście jedna z największych atrakcji w naszym kraju. Popularnością cieszy się od lat, ostatnimi czasy jednak bije rekordy popularności.  W ub. roku odwiedziło je 120 000 gości, wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie zdecydowanie więcej. Mnie zaskakuje ilość gości z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, Arabów.  Jestem bezczelną babą więc kiedyś w skansenie zapytałam się, jakąś chyba rodzinkę z Kuwejtu, co im najbardziej podoba się w Bieszczadach. Odpowiedzieli, że zieleń, drewniana architektura i konie. Nie dziwię się, skansen jest przepięknie wkomponowany w krajobraz, zewsząd  otacza nas las, zieleń i woda. Muzeum leży nad Sanem u podnóża Gór Słonnych. Skansen o pow. 38 ha  już ma 5 sektorów etnograficznych, sektor wydobycia ropy naftowej, Miasteczko Galicyjskie, sektor dworski, taką dziwaczną kamienną drogę krzyżową, a powstaje synagoga, sektor archeologiczny.  Ten ostatni może być niebywała gratką, archeolodzy od nowa odkrywają historię Podkarpacia i Małopolski, co wykopalisko to sensacja. Oczywiście, że tam już byłam,  na razie są dwie wczesnośredniowieczne półziemianki.  Sektor pasterski to potencjalny hit, na razie w skansenie są owce  rasy górskiej tickle i karpackie kozy, które pozyskano z Odrzechowej. Dyrekcja muzeum usiłuje zdobyć inne rasy zwierząt niegdyś hodowanych w naszych górach,  być może wiosną będą bardzo rzadkie owce barwne, które do nas przywędrowały z pasterzami w XV i XVI w. z południa Europy wraz z grupami tzw. Wołochów. Powstają koszary, koliby związane z pasterstwem.  Skansen zwiedza się z przewodnikiem, usługa kosztuje 50 zł, ale można zebrać grupę turystów i sumę podzielić. Koszt biletów to 14 zł dorośli, ulgowe dzieci, nauczyciele, emeryci 9 zł, przewodnicy i piloci gratis. I trochę goryczy. W ubiegłym roku skansen żył,  na Galicyjskim Rynku było gwarnie, były kramy z pamiątkami, w piekarni można było kupić przepyszne proziaki, w warsztacie garncarskim zaopatrzyć się w gliniane garnki, w tym nasze karpackie cegły (rodzaj garnka wkładanego do pieczenia, polecam z całego serca, potrawy są z nich są  znakomite i zdrowe), w zakładzie fotograficznym zdobić sobie portret w sepii. Niestety, w tym roku decyzją urzędników z ministerstwa handel został zakazany. Przewodnicy skansenowi mówili o zakazie unijnym, to nieprawda. Dyrekcja skansenu walczy o powrót do normalności, ale czy w przyszłym roku uda się coś osiągnąć nie wiadomo. Warto brać pod uwagę miejsca pracy, na rynku galicyjskim pracowało kilka/kilkanaście osób. Sanocki skansen jest jednym z największych pracodawców w okolicy, łącznie na etatach i dorywczo jako przewodnicy pracuje tu do 60 osób.

Fot. Robert Mosoń Sektor bojkowski

 


 

Kilka dni temu postanowiłam pomóc Koledze Krzyśkowi Zabłockiemu prowadzić fanpage https://www.facebook.com/NoclegiViking/ Na początku nie wiedziałam jak to ugryźć, ale jak to w życiu bywa sprawa potoczyła się swoim tokiem. Powstaje ustrzycko-bieszczadzki serwis turystyczny, który od początku zdobył sobie pewną popularność. Trochę mnie to nie dziwi, strona ośrodka powinna być przede wszystkim informatorem pokazującym atrakcyjność okolicy, regionu. Czasy, że nasi Goście potrzebowali tylko noclegów i wyżywienia skończyły się. Teraz każda miejscowość, region powinien postawić na pakiet, czyli zaproponować potencjalnym gościom możliwość atrakcyjnego spędzenia czasu. Bieszczady, a mówię to  z pozycji osoby uzależnionej i zakochanej w regionie mają prawie wszystko aby fajnie wypocząć, a Ustrzyki Dolne  same mogą zaproponować ciekawy pakiet. Mamy tu najbardziej nowoczesny na Podkarpaciu zespół basenów Delfin, bardzo dobre wyciągi narciarskie, trasy do biegów narciarskich, szlaki spacerowe, Nordic Walking Park, szlaki rowerowe, w okolicy stadniny, downhill i pumptruck - tory do jazdy  na rowerze, galerie, dobrą bazę gastronomiczną, koncerty w parku Pod Dębami, gdzie możemy także aktywnie wypoczywać.  itd. Największe atrakcje to bezwzględnie Muzeum Przyrodnicze BdPN, Sanktuarium MB Bieszczadzkiej zwanej MB Wypędzonych, Muzeum Młynarstwa i Wsi, Bieszczadzkie Drezyny Rowerowe. Ustrzyki Dolne są 7 km oddalone od przejścia granicznego w Krościenku, a na dodatek są centralnie położone. Stąd wszędzie jest blisko, zarówno nad Jezioro Solińskie jak i do Przemyśla, do Sanoka jak i w góry. Viking ma bardzo dobrą opinię na górskich i historycznych forach. I zniżki dla forumowych Gości. "Bardzo Ci dziękuję raz jeszcze za namiary na Vikinga. Przyzwoite warunki i przesympatyczny właściciel. To było właśnie to czego oczekiwałem. Szukałem haczyka w tym wszystkim, bo takie warunki za taką cenę, to mało realna sprawa. Ale... okazało się, że żadnych haczyków nie było. Dziękuję Ci bardzo bardzo." To wpis Contiego z forum turystyka górska.

 

A to relacja Trotyla z for górskich i historycznych. "Ha,skoro powiedziało się A to i trzeba powiedzieć B. Wyjazd nasz zaczął się w Grójcu z półgodzinnym opóźnieniem. Potem przez  Radom, Iłżę, Ostrowiec,Tarnobrzeg, Rzeszów do Ustrzyk Dolnych. Podróż autobusem trwała ponad 9 godzin. W Ustrzykach zajrzeliśmy najpierw do Niedźwiadka coby coś wrzucić ciepłego na ruszt. Kamila czekała na pizze, a ja prowadziłem dyskusję z autochtonem. A o czym ?? To wiadomo -o Siczce i KSU ( to muzyka z moich czasów,gdy byłem technikum). Spytałem jak trafić do Vikinga , ale ilość wypitego przez niego trunku spowodowała, że kręciłem się wokół dworca (nieczynnego). W końcu nie wytrzymałem i zadzwoniłem do właściciela Vikinga, bo wilki niedługo tu mnie zjedzą. Gość tylko się spytał gdzie jestem i po kilkunastu minutach przybył busem i zabrał nas do lokalu.
W lokalu tłum ludzi. Jakaś wycieczka czy coś w tym stylu. No to popadłem -myślę. A tu od razu zapraszają mnie do stołu: rosół, schabowy, kompot. Oż w mordę jeża - nie zamawiałem, ale jak dają to biorę.
Pewnie beknę przy rachunku. Kamila zjadła i poszła spać.
A ja zostałem z towarzystwem . I powiem tylko jedno: tak dobrze to dawno się nie bawiłem. Ekipa dobrze się integrowała, a ja razem z nimi. Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć byli to obcy ludzie.
Rano wstałem i poszedłem się rozliczyć z właścicielem. Okazało się, że za podwózkę, obiad, nocleg, kawę,,śniadanie zapłaciłem 5 dych za dwie osoby. Taniocha.
Kierownik tej ekipy nie chciał mnie wypuścić,  jak się dowiedział, że zamierzam pochodzić po Bieszczadach powiedział:  Trotyl jedź z nami na jezioro, popływamy statkiem, wieczorem wrócimy, będzie wesoło... Ale ja miałem inne plany. Okazało się, że jadą autobusem do Ustrzyk Górnych i nas zabiorą, tylko czekają na przewodnika. W ich rozmowach często padało słowo ...pani Lucyna. E,nie ,to niemożliwe, czyżby ta lucyna. Patrzymy, a tu pędzi pani w czerwonym polarze i przeprasza za spóźnienie. W pewnym momencie pani ta przygląda się memu etui na telefon wiszącemu na mojej szyi. A na nim przyczepiony jest znaczek z wiosennego zlotu GS.  Nic  jej jednak to jej nie mówiło. Zapakowaliśmy się do autobusu i heja. Powiem tylko jedno: wieki szacunek dla Lucyny za informacje o Bieszczadach, które przekazała nam w czasie podróży. O mieszkańcach obecnych i byłych, akcji Wisła , wilkach ,parzydle leśnym, czosnku niedźwiedzim, cerkwiach, o tym, że Bóg jest jeden, a reszta to polityka i pieniądze. Jechaliśmy piękną trasą przez Nasiczne. W pewnym momencie poprosiłem, aby nas gdzieś wypuścili, bo my chcemy iść na Rawkę. Lucyna, powiedziała, że to za chwilę, bo jesteśmy już w Berehach i kierowca się tam zatrzyma. I mamy iść w lewo. Podziękowałem ekipie za podwózkę (za free) i podając rękę pani przewodnik, powiedziałem: To ja TROTYL z DWS-u. Dawno nie widziałem takiej reakcji człowieka. Jakby w Ciebie Lucyno piorun strzelił . Pozwól, że Cię zacytuje :Ja pip pip , ludzie wiecie kto to jest ??? To mój kolega z forum!!!! Jaki ten świat mały, a gdzie ta ze złamaną ręką??? Na co Kamila pomachała gipsem. I wysiedliśmy w Brzegach.

 

Własność https://www.facebook.com/NoclegiViking/